Recenzje

Anna Sroka-Hryń gwiazdą w stylu Almodóvara

O spektaklu “Almodovaria” w reż. Anna Wieczur-Bluszcz w Teatrze Polonia w Warszawie pisze Iwa Poznerowicz.

Teatr Polonia przygotował dla miłośników twórczości Pedro Almodóvara – choć nie tylko – niesamowity spektakl, który jest bez wątpienia inscenizacyjno-aktorską perłą w repertuarze tej sceny. Trzy kobiety – Anna Wieczur–Bluszcz (reżyseria), Maria Janicka (scenariusz) i Anna Burzyńska (teksty piosenek) – stworzyły spektakl według scenariusza opartego na motywach filmów tego wybitnego i kontrowersyjnego hiszpańskiego twórcy. Do współpracy zaprosiły artystkę o nieprawdopodobnych możliwościach wokalnych – Annę Srokę-Hryń. Dzięki takiemu połączeniu powstało imponujące doskonałością wydarzenie teatralne.

Gdy gasną światła, jeszcze zza opuszczonej kurtyny, słychać niski głos artystki, która próbuje odwołać show. Kiedy wreszcie – jak kolorowy ptak – pojawia się na proscenium, decyduje się zachęcić widzów do pozostania. Widok pełnej sali podbija jej próżność i artystka – choć na początku dość nieśmiało – zaczyna snuć opartą na wydarzeniach ze swojego życia narrację. Przenosimy się do małej spelunki pod nazwą Cafe Luna, gdzie na okrągłej scenie króluje Ona – Agrado. W kiczowatym kostiumie pełnym cekinów, w wielkiej blond peruce i z przerysowanym, krzykliwym makijażem zaczyna opowiadać o swoim życiu. Wspomina małżeństwo, wychowanie syna Estebana i największą miłość – transwestytę Lolę. Opowiada o szalonym, wspólnym życiu z Lolą, dramatycznym rozstaniu i tęsknocie za utraconą miłością.Ta doświadczona przez życie gwiazda sceny w Cafe Luna stara się kokietować, uwodzić widzów, ale bardzo często trudno jej ukryć rozpacz i łzy. Jest zagubiona w swojej orientacji seksualnej – czasami mówi o sobie Agrado, a za chwilę kontynuuje swoje zwierzenia jako Manuela. Jednak kimkolwiek jest, jej opowieść niezmiennie pełna jest rozpusty, perwersji, ale także nieprzebranej rozpaczy i tęsknoty za zmarłym synem.

Niekwestionowaną gwiazdą spektaklu jest Anna Sroka-Hryń. Po obejrzeniu kilka lat temu przedstawienia „Edith i Marlena”, w reżyserii Marty Meszaros, już wiedziałam, że aktorka jest wirtuozem, bo jej umiejętności wokalne nie mają sobie równych, jednak to czego dokonuje na scenie Teatru Polonia wprost powala na kolana. W świetnym kostiumie, zaprojektowanym przez Ewę Gdowiok, artystka wygląda jak typowa drag queen. Jej dramatyczną historię tworzą też przejmujące piosenki autorstwa Anny Burzyńskiej. W tych songach Sroka-Hryń prezentuje cały wachlarz emocji: od wyciszenia, rozpaczy, wyuzdania – do szaleńczej energii. Niektóre interpretacje tekstów są dowcipne i wesołe, inne zapadają w serce bardzo głęboko, jak wstrząsająca interpretacja „Nie opuszczaj mnie” Jacquesa Brela.

Cudownym uzupełnieniem dla wybitnej kreacji Anny Sroki-Hryń jest zespół muzyczny Mateusza Dębskiego. Udział znakomitych instrumentalistów w spektaklu i aktywna ich obecność na scenie podkreśla cały czas tworzony klimat małego nocnego baru.

Opowieść o życiu Agrado/Manueli stworzona jest z postaci i elementów filmów Pedro Almodóvara.  Ogromnym atutem spektaklu jest fakt, że nawet osoby, które nie znają twórczości i niezwykłości świata stworzonego przez hiszpańskiego reżysera będą zachwycone – przez półtorej godziny mogą posłuchać opowieści o prawdziwym człowieku, który chce być szczęśliwy, spełniony i chce dawać radość innym.


Fot. Katarzyna Kural-Sadowska
Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , ,