Recenzje

Apetyczne wspomnienia

Weronika Wierzchowska: Córka kucharki. Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 – pisze Izabela Mikrut

Tosia, przybrana córka Lucyny Ćwierczakiewiczowej, nie ma łatwego życia. Despotyczna królowa kuchni daje jej się we znaki niemal w każdym aspekcie egzystencji. Z perspektywy czasu, u schyłku życia, „córka kucharki” widzi to z całą jasnością. Zresztą Ćwierczakiewiczowa poobrażała w końcu wielu ważnych mieszkańców stolicy i stała się karykaturą samej siebie. Weronika Wierzchowska jednak nie tworzy biografii sławnej matki, zajmuje się pozostającą w cieniu córką i na bazie jej doświadczeń buduje beletryzowaną historię, która wypada jak całkiem udany kryminał. „Córka kucharki” to smakowita powieść o Tosi Wasilewskiej.

Najpierw bohaterka tomu jest nastolatką, panną, dla której rodzice szukają męża. Pokazowe obiady przyćmiewa jednak fakt kradzieży srebrnych sztućców. Niby nic, ale gniew Lucyny Ćwierczakiewiczowej odbić się może na biednych służących. Tosia z pomocą przyjaciela domu, Kazika, rozwiązuje stopniowo tę zagadkę. Umiejętność logicznego myślenia i bystrość przydadzą się jej w życiu nieraz, kiedy będzie pomagać mężowi w zorganizowaniu pokazu żywych szachów, kiedy trzeba stanąć w obronie pokrzywdzonych, kiedy musi rozwiązać własne problemy z dorastającą córką… Tosia Wasilewska nawet jako staruszka w powojennej Polsce nie podda się bez walki żądaniom oprychów. Weronika Wierzchowska natomiast szuka złotego środka między sensacjami i prowadzeniem domu oraz całą obyczajowością epoki. Wykorzystuje jako materię tekstu, poza fabułą, motywy gry w szachy (Tosia objaśnia historyczne partie czy konkretne zagrana tak, jakby to była najbardziej pasjonująca rzecz na świecie). Zagląda do kuchni – co jakiś czas przypomina sobie o tytule i o tym, że przydałoby się uzasadnić pasję do kucharzenia. Wtedy Tosia dzieli się sekretnymi sposobami na przygotowanie wyjątkowych dań. To pobrzmiewa trochę sztucznie, bo w końcu ta akurat bohaterka nie ma potrzeby popisywania się wiedzą kulinarną – ale warto wtedy pamiętać, że cała powieść rozgrywa się w umyśle postaci, jako retrospekcja – kuchenne wskazówki mogą być zatem sygnałem, jak to dawniej przygotowywało się posiłki. W sferze emocjonalnej autorka raczej tonuje wzruszenia: z Kazikiem łączy Tosię najpierw przyjaźń, bohaterka nie ma w sobie pensjonarskiej naiwności czy też płochości. O wiele bardziej liczy się jej zdolność do kojarzenia faktów, a nawet skłonność do pewnego ryzyka dla rozwiązania zagadki. Nieraz, gdy jej sojusznicy zdają się przegrywać, Tosia potrafi zmienić bieg wydarzeń prostymi i starannie przemyślanymi działaniami. Tę bohaterkę można łatwo polubić, zwłaszcza że mądrością i wewnętrznym spokojem wyróżnia się na tle innych postaci.

Weronika Wierzchowska proponuje odbiorczyniom apetyczną powieść nie tylko dla kucharek. Z zapałem zagłębia się w przeszłość, ale interesują ją niemal wyłącznie kwestie obyczajowe, momenty historyczne jedynie o tyle, że nie da się ich pominąć w życiu postaci. Zwraca autorka uwagę na tematy zwykle w tego typu literaturze pomijane (grupa szachistów) i pomysłowo łączy gatunki, żeby dostarczyć czytelniczkom jeszcze więcej rozrywki. „Córka kucharki” mieści w sobie sporo udanych – i oderwanych od lekturowych szablonów – pomysłów. Ze względu na nie, nie zwraca się już większej uwagi na narracyjne słabostki. Jest to powieść do poczytania dla przyjemności, zgrabna lektura, dobrze wykorzystująca zarówno oryginalne tematy, jak i schematy, których czytelniczki oczekują od tego typu książek.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,