Zapowiedzi

Bożenna Biskupska i jej Jednonogi – finisaż wystawy w warszawskiej Wallspace Gallery

11 kwietnia o godz. 18.00 w warszawskiej Wallspace Gallery zaprasza na finisaż wystawy „Śladem Jednonogiego”.

Wśród tematów podejmowanych przez Bożennę Biskupską, takich jak zagadnienia upływającego czasu, „śladowanie”, wytyczanie, to właśnie postać Jednonogiego pojawia się niemal w każdym aspekcie jej twórczości. Mamy nadzieję, że zechcą Państwo, razem z nami poszukiwać śladu Jednonogiego, którego pierwsze przejawy obecności można wytropić już w pierwszej połowie lat 80. XX wieku.

Około 1981 roku artystka „powołuje do życia” pierwszego, w pełni ukształtowanego Jednonogiego, jak sama mówi – raczej mężczyznę, niepotrzebującego żadnego podparcia w postaci miecza czy tronu – kojarzącego się ze strażnikiem budowli – domu. Postać ukryta w obrazach z cyklu Figura, zdefiniowana w szkicu, która „zeszła” z obrazów Bożenny Biskupskiej w 1987 roku, przybiera swój ostateczny kształt z betonu polichromowanego ultramaryną. W 1995 roku Jednonogi jest już monumentalną formą betonowej, siedmiokrotnie powielonej rzeźby, by następnie pojawić się w systemie Wytyczania obrazu 343 i 01, w znów zmultiplikowanej wersji oraz indywidualnie jako rzeźba kameralna w odlewach z brązu. Podczas wystawy on, Jednonogi, – postać o różnych tożsamościach – przybierze kolejną równoważną formę wyrażoną w idei Bożenny Biskupskiej jaką jest Tożsamość rzeźby.

– To figura, która wydaje mi się intuicyjna, bo jest formą człekokształtną. Dla mnie jest on bardzo przystojny, bo to chyba jednak mężczyzna. Jest jakąś formą biologiczną, stoi na jednej nodze, ale oczywiście można uznać, że to są dwie nogi w jednej. Chciałam, żeby to była rzeźba człekokształtna, z określonym wyrazem, aby nie wymagała wsparcia we własnym staniu, a to jest dosyć karkołomne, bo praktycznie jest słupem łatwym do wywalenia, ale zawsze tak robimy technicznie, że on się jednak nie przewraca, jest stabilny i nic nie udaje. Nie potrzebuje miecza, nie potrzebuje krzesła, tronu, kontrapostu, bo on musi się zmieścić we własnym obszarze. – mówi Bożenna BiskupskaPrzy obcowaniu z dziełem sztuki trzeba je bardzo uważnie spostrzegać i od uważnego opisu rozpocząć swój wewnętrzny stosunek do dzieła. Dopiero wtedy można przez nie usłyszeć duszę twórcy, a nieraz duszę epoki. Zainspirowana zabieram nas na przechadzkę wspartą przewodnim słowem Władysława Witwickiego, który w 1937 roku udał się do Aten, a ja jego stylem do Sokołowska. 

Śladem Jednonogiego

Należy przyjrzeć się jego przewlekłej obecności. Figura niezwalczona, niemal zawsze wierna swojej pierwotnej pisowni. Z pewnością wielką literą. Słup potężny, mocny i ostry. Nie ma w nim przesady, należycie wymierzony Jednonogi, nie tyle zostawia ślad co odcisk. Twardo stąpa po ziemi, ale gdyby wymusić na nim ruch. Jest formą dynamiczną, ale raczej w płaszczyźnie wertykalnej. Ożywa powyżej linii nogi. Buja w obłokach. Jest w nim coś ludzkiego i zwierzęcego. Stwórczyni zostawia nas w niedopowiedzeniu. Skutecznie zaciera ślady. Powołany w betonie jest chłodny, szorstki i pomarszczony, w brązie do dotykania
i oglądania z każdej strony, na obrazie prawie zawsze profilem.

Opis cech fizycznych prowadzi nas na ścieżkę odkrycia istoty powołanego bytu. Kim jest?

Artystka stworzyła prosty anatomicznie i niezawiły przestrzennie model, którego budowę w rysunku, malarstwie i rzeźbie nieustannie powtarza tworząc triumfalne armie jego figur, cieni i odbić. Żyją stadnie, nie tracąc swojej indywidualności. Grupowanie bez kategoryzacji. Może okazać się, że i dla nas, jak dla mitycznego Edypa, świat fizyczny nigdy nie będzie wystarczającym źródłem do znalezienia potrzebnej odpowiedzi. Bo jak daleko sięgnąć, które istotności wydobyć. Kogo mieć za przewodnika, by nie dać się zwieść na manowce. Nie zbezcześcić pogrzebanych dawno idei. Nie zadeptać samosiejek. Wskrzeszać uroczysko (czyt. Sokołowsko). Wytwarzać zbiorową wartość. 

Śladować, zostawić cień. 

Biskupska balansując między ostatecznościami stworzyła pole swojej oryginalności, której ikoniczną postacią jest Jednonogi. To meta jednostka, powoływana maksymalnym wysiłkiem, rozpostarta pomiędzy czasem i przestrzenią, przynależna do gramatyki twórczej Biskupskiej i jednocześnie z niej wyzwolona. Jednonogi ustawiony obok Wenus
z Milo i Nike z Samotraki staje się dziejowym skrótem unaoczniającym, że materia życia poddana obróbce czasu i historii jest motywem zawsze godnym piedestałów. 

Komentarze
Udostepnij