Recenzje

Ciemna strona psychiki

Krzysztof Domaradzki: Detoks. Czarna Owca, Warszawa 2018 – pisze Izabela Mikrut.

Krzysztof Domaradzki akcję „Detoksu” – i całej mrocznej trylogii – umieszcza w Łodzi. Nie ma to specjalnie znaczenia dla opowieści, raczej nie podąża się śladami bohaterów, bo trzeba by wtedy zahaczać o świat, który na co dzień nie ma wstępu do myśli zwykłych mieszkańców. Zresztą „Detoks” wcale nie aspiruje do bycia literackim przewodnikiem, tu chodzi o śledztwo w wyjątkowo brutalnej sprawie. Tropy się mnożą, a komisarz Tomasz Kawęcki – razem z przydzieloną mu partnerką, Magdą Giętką, próbuje rozwiązać zagadkę śmierci studentki Martyny Bułeckiej.

Ciało Bułeckiej odkryła jej współlokatorka i stopniowo wychodzą na jaw sekrety, które zmieniają podejście do oceny ofiary. Martynie daleko było do grzecznej dziewczynki z dobrego domu: chętnie sprzedawała swoje ciało i nie stroniła od fetyszystów z najbardziej dziwnymi fantazjami. Dobrowolnie przekroczyła granicę do półświatka przestępczego – ale i tak trzeba rozwiązać sprawę jej śmierci, zwłaszcza że zabójca wykazał się wyjątkowym okrucieństwem. Ślady prowadzą do Jakuba Możejki, wykładowcy na wydziale filologicznym i amatora eksperymentów seksualnych, seksoholika z upodobaniem do przebierania partnerek w stroje z filmów porno. Możejko robi wiele, żeby wydać się winnym, ale Tomasz Kawęcki potrafi wyczuć prawdę nawet wtedy, gdy ktoś próbuje wywieść go w pole. Ta przenikliwość umysłu idzie w parze z kompletną degrengoladą, wydaje się, że komisarz jest już stracony dla świata i dawno powinien wylecieć ze służby – zachowuje się tak, jakby sam był kryminalistą, a przynajmniej – menelem. Stanowi zupełne przeciwieństwo Magdy Giętkiej i konkurencję dla przedstawicieli marginesu. Mimo licznych uzależnień – potrafi wyciągać odpowiednie wnioski ze zgromadzonych informacji. Nie stroni też od dziwnych sposobów ich – owych informacji – uzyskiwania. Kawęcki jest bez wątpienia postacią, która bardzo ubarwia kryminał i pozwala wyróżnić go na rynku – nawet jeśli autor w kreacji swojego bohatera mocno przesadza (a czyni to z upodobaniem). Przerysowany komisarz budzi niezrozumiałą sympatię odbiorców. Zresztą – coś musi odciągać uwagę od wyjątkowo brutalnego mordu i mnożących się zagadek. W przypadku Bułeckiej nie ma prostych rozwiązań.

Krzysztof Domaradzki bardzo chce przesycać opowieść turpistycznymi wstawkami, wizjami okrucieństwa i zagrożeń spoza codzienności, w świat mroku ucieka przed rutyną. W „Detoksie” nie ma w ogóle miejsca na normalność, jeśli czytelnicy potrzebują kryminału połączonego z obyczajówką, nie powinni do tej książki zaglądać. Autor stawia na sensacyjność i na mrok, lubuje się w scenach drastycznych i w rozbijanym na drobne szczególiki śledztwie. Narrację prowadzi sprawnie – chociaż w pewnym momencie można odczuć znużenie jednokierunkowością wysiłków: połączeniem zła i dewiacji seksualnych.

„Detoks” to coś dla fanów mocnych wrażeń – książka, która ma wyzwalać silne emocje i przypominać o istnieniu mrocznej strony detektywistycznych łamigłówek. Krzysztof Domaradzki tym tomem wpisuje się w zbiór autorów odważnych (w ramach tworzonych fabuł), a poza tym drobiazgowych – chociaż czasami sprawia wrażenie hołdowania zasadzie „zabili go i uciekł”, wie, jak czytelników zaintrygować i zatrzymać przy książce.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,