Zapowiedzi

„Ćwiartka Szymborskiej” w wyborze Jacka Dehnela

Dlaczego dobrze jest wiedzieć, jak kichają słonie?

 Czy wielki poeta może jadać schabowego z kapustą?

Dlaczego Hitchcock był zmorą dietetyków, a mięczaki mogłyby podać ludzkość do sądu?

Wisława Szymborska spieszy z odpowiedzią!

Szanowni Państwo,

już 13 października nakładem Wydawnictwa Znak ukaże się Ćwiartka Szymborskiej, czyli lektury nadobowiązkowe  ze wstępem Jacka Dehnela i w jego autorskim wyborze.

Nie bez powodu zaplanowaliśmy premierę na październik – w tym miesiącu obchodzimy  25-lecie otrzymania przez Wisławę Szymborską Nagrody Nobla! Autorski wybór tekstów, którego dokonał Jacek Dehnel spośród wcześniej zebranych przez Michała Rusinka Lektur nadobowiązkowych, uwydatnia aktualność rozważań poetki.

Szymborska ponadczasowa

Czyta wszystko. Od Gimnastyki dla kobiet w czasie ciąży i połogu przez leksykony produktów spożywczych po Historię Bliskiego Wschodu w starożytności. O przeczytanych „dziełach” rozprawia w felietonach przez lata publikowanych na łamach prasy. Dowcipne, innym razem błyskotliwie złośliwe teksty w połączeniu ze słynnymi wyklejankami są intrygującym portretem Szymborskiej. W jej wyborach lekturowych odbija się świat i zmiana, jaka zachodzi w niej samej. W latach 70. jeszcze z lekkim sceptycyzmem prosi czytelnika, by nie zaliczał jej do „wojujących feministek”. W 90. już z wyraźnym zadowoleniem zauważa, że „feminizm jest na czasie”. Żałuje, że w języku zanikły feminatywy i czeka na kogoś, kogo uściska za nazwanie jej „panią redaktorką”.

Czyta wszystko. Od Gimnastyki dla kobiet w czasie ciąży i połogu przez leksykony produktów spożywczych po Historię Bliskiego Wschodu w starożytności. O przeczytanych „dziełach” rozprawia w felietonach przez lata publikowanych na łamach prasy. Dowcipne, innym razem błyskotliwie złośliwe teksty w połączeniu ze słynnymi wyklejankami są intrygującym portretem Szymborskiej. W jej wyborach lekturowych odbija się świat i zmiana, jaka zachodzi w niej samej. W latach 70. jeszcze z lekkim sceptycyzmem prosi czytelnika, by nie zaliczał jej do „wojujących feministek”. W 90. już z wyraźnym zadowoleniem zauważa, że „feminizm jest na czasie”. Żałuje, że w języku zanikły feminatywy i czeka na kogoś, kogo uściska za nazwanie jej „panią redaktorką”.

Oto miałem wyciąć z całej Szymborskiej takie kawałki, które, zebrane do kupy, pozwolą stworzyć jej portret w pomniejszeniu: strzępki o wspólnej objętości ćwiartki mają oddać całość. Z podobizną to niemożliwe: jeśli z dwudziestu palców u rąk weźmiemy pięć, z zębów – osiem, z dwojga oczu i dwojga uszu do wyboru jedną sztukę tego lub owego, powstać musi potwór. Z tekstami to na szczęście nieco łatwiejsze, ale i tak ryzyko wykrzywienia noblistki jest znaczne. (…) W tym sensie mój wybór będzie na szczęście zawsze nadobowiązkowy.                                                                                                                          Jacek Dehnel

Komentarze
Udostepnij