Recenzje

Dalszy ciąg muzycznych wojaży

Festiwal La Folle Journée / Szalone Dni Muzyki 2019 – „Kartki z podróży”, dziesiąta polska edycja, Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie; główny organizator w Polsce – Orkiestra Sinfonia Varsovia. Dzień drugi – pisze Anna Czajkowska.

Sobota to drugi dzień festiwalu Szalone Dni Muzyki i kontynuacja muzycznych wariacji. W Teatrze Wielkim – Operze Narodowej nadal gromadzą się tłumy widzów, młodszych i starszych. Nic dziwnego, przecież muzyka jako forma sztuki, tak bliska i potrzebna ludziom, jest naturalnym i uniwersalnym środkiem przekazu. To specyficzny język, rodzący się z osobistych wzruszeń i zaspokajający potrzebę przeżyć estetycznych. Słuchacze mogą wybierać różnorodne tematycznie propozycje oraz poznawać nieznane zespoły wykonawcze, orkiestry, solistów – te, które wydają się im najciekawsze. Jak co roku, aby ułatwić widzom wybór koncertów, wprowadzono aż siedem kategorii: orkiestrowe, kameralne, inne, dla dzieci, rodzinne (+6) oraz młodzi wykonawcy i szkolny.

Udaję się do sali Orient Express na krótki, a jakże bogaty repertuarowo koncert zatytułowany „Zapiski z podróży”. Zaczyna się ogniście, po hiszpańsku, z energią przepędzającą wszelkie złe duchy – rytualnym „Danza ritual del fuego” („Taniec ognia”) z baletu „El amor brujo” („Czarodziejska miłość”) Manuela de Falli z baletu „El amor brujo”. Uznany i podziwiany w wielu krajach Kwartet Psophos wraz ze znakomitym francuskim gitarzystą Emmanuelem Rossfelderem przybliżają słuchaczom charakter melodii i rytmów Andaluzji. Artyści perfekcyjnie oddają charakter baletu Manuela de Falli, z jego pulsującą muzyką, pełną uwodzicielskich rytmów, raz subtelnych, raz mocnych. Opuszczamy magiczny świat Cyganów, ale w czasie tego koncertu cały czas pozostaniemy w kręgu muzyki i kultury hiszpańskojęzycznych krajów. Po żywiołowym, inspirowanym muzyką i tańcem flamenco balecie „Czarodziejska miłość”, słuchaczy przyciąga i zachwyca Luigi Boccherini i jego „Introduction et Fandango”. Znakomite partie gitarowe, rytmiczne kastaniety w precyzyjnych dłoniach Guy-Loup Boisneau nadają kompozycji Luigiego Boccheriniego i jego interpretacji tańca fandango niezapomniany rys. Z kolei kunszt i techniczna perfekcja w ostrych gitarowych uderzeniach Emmanuela Rossfeldera wspaniale łączą się ze śpiewem sopranistki Elodie Hache. Cudowne, dźwięczne wokalizy ze suity „Bachianas Brasileiras” Heitora Villi-Lobosy w wykonaniu artystki są pełne nastrojowości, poruszają i wzruszają. Pieśń „Calcerelas” (Al pensar en el dueño de mis amores) z zarzueli „Las hijas del Zebedeo” hiszpańskiego kompozytora Ruperto Chapíego dzięki śpiewowi Elodie Hache po prostu porywa, a „Adela” Joaquína Rodrigo wzrusza swą delikatnością. Znakomite tło dla jej głosu stanowi akompaniament pianisty Yoan Héreau oraz gitara Emmanuela Rossfeldera. Mistrzowską grę Emmanuela Rossfeldera miałam okazję poznać w zeszłym roku, na Dziewiątych Szalonych Dniach Muzyki. Podobnie jak rok temu, gitarzysta wraz z urodzonym w Argentynie Victorem Villeną, wirtuozem gry na bandoneonie, porwali i oczarowali publiczność. Tango z ognistym, charakterystycznym, niepokornym pulsem, elementami jazzu i muzyki poważnej oraz z lekkim rockowym brzmieniem, w interpretacji niezwykłego duetu brzmi perfekcyjnie i uwalnia mnóstwo pozytywnej energii. Takie właśnie są kompozycje Astora Piazzolli i Juliána Plazy!

Muzyczne szaleństwo trwa. W sali Transatlantyk Jacek Hawryluk, muzykolog i krytyk muzyczny, zaprasza do podróży z Mozartem. Podczas koncertu „Mozart w operze” publiczność ma okazję przypomnieć sobie i delektować się uwerturami i ariami z oper tego genialnego autora 24 oper. Dzieciństwo i wczesna młodość Mozarta upłynęły na dalekich i trudzących podróżach muzycznych, podczas których grywał przed cesarzami i książętami, otrzymując liczne honoraria czy nagrody. Jednak te wszystkie „premie” opłacone były ciężką pracą małego muzyka, grającego, improwizującego i rzecz jasna komponującego ku uciesze możnego i zamożnego audytorium. Podróże w poszukiwaniu sławy, gotówki, ale i  wykształcenia były bardzo owocne. Podczas owych wieloletnich wojaży Mozart poznał wszystkich, którzy mieli coś istotnego do powiedzenia w ówczesnej muzyce i zetknął się z wielkimi muzycznymi zjawiskami twórczymi. I stworzył własną – „poezję ujmująca stany uczuciowe w niezłomne prawa formalne rymu i rytmu”. Podczas koncertu, w postać Hrabiego z opery „Le Nozze di Figaro” wciela się Szymon Komasa, znakomity baryton z Poznania. Aria „Hai già vinta la causa” w jego interpretacji brzmi niezwykle czysto. Podobnie „Fin ch’han dal vino” – aria Don Giovanniego z opery „Don Giovanni”. Mozart wiernie przekładał na język dźwięków najsubtelniejsze odcienie ludzkich charakterów. „Wesele Figara”, urocza baśń o miłości, uwodzi magnetyzmem miłosnych uniesień i wartką akcją. „Czarodziejski flet”, jedno z ostatnich dzieł Mozarta, do dziś cieszy się niezwykłą popularnością, inspiruje kompozytorów, prozaików i dramaturgów. Z kolei „Don Giovanni” to mistrzowskie połączenie rubaszności z tragizmem, łotrostwa z tkliwością, a także subtelnej nadzmysłowości z przyziemną zmysłowością. Śpiewacy kochają jego opery, choć kompozytor nie daje im łatwego zadania. Oddać wspaniałą teatralność z nieograniczonym światem wyobraźni – to dopiero wyzwanie! Dlatego z przyjemnością wysłuchałam kolejnych arii i duetów mozartowskich wykonaniu Moniki Buczkowskiej i Szymona Komasy. Cudowny, przepiękny duet Don Giovanniego i Zerliny „Là ci darem la mano” z opery „Don Giovanni” nikogo nie pozostawił obojętnym. Obdarzone niepowtarzalnym nerwem dramatycznym postaci: Donna Anna, Don Giovanni, Pamina z opery „Czarodziejski flet”, zabawny Papageno i jego wybranka Papagena z tejże opery zachwycają. Szymon Komasa i Monika Buczkowska znakomicie ilustrują śpiewem charakter mozartowskich bohaterów. „Pa-pa-pa” – przezabawny, ale i wzruszający duet Papageny i Papagena z opery „Czarodziejski flet” przynosi radosny nastrój. Czysty głos Moniki Buczkowskiej, delikatny, a jednak pełen siły, doskonale pasuje do miłosnych, namiętnych utworów, ale w innych ariach brzmi równie pięknie. Towarzyszący jej baryton jest równie wytrawny – nasycony dramatyzmem, intymnością, aksamitnie głęboki z intrygującym, nowoczesnym brzmieniem, pełnym różnych emocji. Komasa z wyczuciem oddaje różne odcienie dramatyzmu operowej muzyki Mozarta. Z lekkością i humorem wciela się w postaci z oper (rewelacyjny Papageno), a jego zdolności aktorskie i… akrobatyczne na długo pozostaną w pamięci. Ale śpiew to nie wszystko, bowiem dyrygent – niezawodny Bassem Akiki, lekkim, płynnym ruchem dłoni daje znaki Orkiestrze Teatru Wielkiego – Opery Narodowej i proponuje słuchaczom podróż przez kolejne muzyczne frazy genialnego kompozytora.

Koncert „Z wizytą w Indiach” w sali Omnibus należy do kategorii rodzinny. Warto przypomnieć, że od początku festiwalowi towarzyszą barwne i zróżnicowane koncerty dla dzieci (w ramach Smykofonii, ale nie tylko), które cieszą się ogromnym powodzeniem. To znakomita okazja, by wprowadzić najmłodszych i tych trochę starszych melomanów w niezwykły, magiczny świat muzyki klasycznej – mniej lub bardziej tradycyjnej. W fotelach zasiadają dzieci i dorośli, by wraz z muzykami i tancerką zagłębić się w krainę typowego instrumentarium indyjskiego. Tomasz „Ragaboy” Osiecki – multiinstrumentalista i kompozytor – upodobał sobie sitar (instrument strunowy szarpany) i dilrubę (smyczkowa odmiana sitaru), multiinstrumentalista perkusyjny Piotr Malec gra na tabli (para kociołków – jeden metalowy, drugi drewniany, na których gra się kiściami dłoni lub palcami), a wokalista Michał Rudaś zapoznaje dzieci i rodziców z klasycznym śpiewem indyjskim. Koncert prowadzi Magdalena Niernsëë, która prezentuje niezwykle trudny, ale bardzo sugestywny, tradycyjny taniec hinduski Khatak („kathak” znaczy „wyrażać poprzez ruch”). W klasycznym indyjskim tańcu ważne są pozycje całego ciała, a także mudry, czyli gesty dłoni, ruchy oczu, ekspresja twarzy oraz tatkar – ruchy i uderzenia stóp owiniętych specjalnymi dzwonkami (ghoongrus). Wystukiwanie złożonych rytmów nie jest łatwe, ale wraz z Magdaleną Niernsëë najmłodsi próbują swoich możliwości w tej dziedzinie. Z przyjemnością słuchają emocjonalnej muzyki i podziwiają niuanse tańca – obroty chakas wykonywane w niezwykłym tempie, miękkie ruchy dłoni i pracę stóp (tatkar). Kathak to magia opowieści i wierna, określona zasadami ilustracja muzyki. Dzieci i dorośli z uwagą wsłuchują się w proste, obrazowe wyjaśnienia i ochoczo przyłączają do wspólnej zabawy z rytmem; w skupieniu chłoną klimat muzycznej podróży do Indii, a rzęsistymi brawami nagradzają artystów.

Na zakończenie bogatego w muzyczne wrażenia dnia wraz z liczną publicznością, zainteresowaną porywającą, pełną elementów jazzu muzyką symfoniczną, udaję się na koncert „Świat Gershwina”. A to oznacza podróż do świata folkloru amerykańskiego i meksykańskiego oraz spotkanie z amerykańskimi kompozytorami – Gershwinem i Aaronem Coplandem. Żywiołowa, pełna radości, soczysta gra Orkiestry Sinfonia Varsovia pod batutą Mihhaila Gertsa przybliża nam klimat roztańczonego Mexico City. W latach 30. XX wieku Aaron Copland wielokrotnie podróżował do Meksyku i zafascynowany folklorem tego kraju napisał symfoniczną kompozycję – „El Salón Mexico” . Bogactwo przykuwających uwagę tematów, które płynnie łączy kompozycja, umiejętnie oddaje dyrygent i kierowana przez niego Sinfonia Varsovia. Czas na Gershwina – lekki, ale niezwykle emocjonalny, zmienny w tonacjach poemat symfoniczny „ Amerykanin w Paryżu” porywa wszystkich. George Gershwin z niezwykłą, genialną pasją i wyczuciem zaproponował grę bogatego instrumentarium: skrzypce, klarnety, rożki angielskie, trąbki, puzony oraz inne. Pozwala to na bogactwo interpretacji utworu, który od 1928 roku niezmiennie cieszy się popularnością. „Rhapsody in Blue” („Błękitna Rapsodia”), znak rozpoznawczy Gershwina i pierwszy utwór koncertowy młodego kompozytora, kołysze słuchaczy w rytm w bajkowego świata nowoorleańskiego folkloru. Rapsodia perfekcyjnie wydobywa dźwięki klarnetu, łącząc elementy muzyki jazzowej i rozrywkowej. Orkiestrowe brzmienia oraz dźwięki fortepianu, przy którym zasiada Frank Braley wdzierają się do uczuć słuchaczy, wzruszając, ocieplając i pobudzając rozmarzone dusze. Jak dobrze, że to jeszcze nie koniec spotkań z muzyką. Niedziela zapowiada się równie obiecująco.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , , , , , ,