Recenzje

Dane

John Carreyrou: Zła krew. Marginesy Warszawa 2020 – pisze Izabela Mikrut.

Elizabeth chce być jak Steve Jobs. Elizabeth rzuca studia, żeby móc poświęcić się swojej pasji. Stawia wyłącznie na odważne decyzje. Wie, jak przemawiać, żeby porwać za sobą tłumy. Ucieka się do ciekawych sztuczek, kiedy tylko chce zwrócić na siebie uwagę podczas wystąpień publicznych. Na tym podobieństwa się kończą. Elizabeth nie ma bowiem charyzmy i podejścia do ludzi. Liczą się dla niej wyłącznie pieniądze – bogactwo za wszelką cenę. A to prosta droga do poważnych problemów. Przede wszystkim – produkt, który Elizabeth chce wprowadzić na rynek, nie powinien w ogóle zostać dopuszczony do obrotu. Sprawa robi się poważna, bo w grę wchodzi ludzkie zdrowie i życie.

Elizabeth wymyśliła sobie bowiem, że stworzy maleńkie urządzenie, które pobierze z palca człowieka kroplę krwi, a następnie tę kroplę krwi przebada pod kątem obecności lub nieobecności rozmaitych substancji. Koniec z uporczywymi badaniami, teraz każdy będzie mógł się przebadać bez wysiłku, bez stresu i bez utraty większej ilości krwi. To przekonać może zwłaszcza tych lękliwych – tych, którzy na widok igły na wszelki wypadek mdleją. Urządzenie ma być malutkie, żeby bez trudu mieściło się w torebce i dało się zabrać ze sobą wszędzie. Ma być proste w użyciu, skoro obsługiwać je będą ludzie kompletnie niezwiązani z medycyną. Ma być powszechnie dostępne. Jest tylko jeden problem w tej baśniowej narracji. Urządzenie, które Elizabeth wypuszcza jako flagowy produkt swojej firmy – i reklamuje bez opamiętania – nie działa. To poważny mankament. Rzadko kto bowiem chce się badać dla kaprysu – zwykle ludziom potrzebne są wyniki, żeby dostosować poziom przyjmowanych leków albo sprawdzić, czy nic im nie dolega. Jeśli dostaną zafałszowane informacje, a prowadzący ich lekarz nie zareaguje w porę – może dojść do katastrofy. Tyle tylko, że Elizabeth, która wie już, że urządzenie nie działa tak, jak to sobie wymyśliła, zamierza udawać, że nic się nie stało – dalej reklamuje je i wychwala. Przygotowuje może staranniej pokazowe prezentacje: tu nic nie może zawieść, wystarczy zatem podstawić odpowiedni rekwizyt. Ludzie uwierzą, bo chcą uwierzyć.

„Zła krew”, książka, którą proponuje John Carreyrou, to rozbudowany reportaż medyczny z pewnością nie dla ludzi o słabych nerwach – sporo tu bowiem opowieści o tym, jak pacjenci kłują się w palec, żeby uzyskać wyniki krwi, ale też – wiele problemów płynących z pazerności właścicielki firmy. Jakby emocji było mało, autor, który bardzo precyzyjnie omawia kolejne wydarzenia i zwraca uwagę na to, jak bardzo nieetyczna jest polityka prowadzona przez Elizabeth – sporą część tomu poświęca na opowieść o gromadzeniu materiałów. To motyw zwykle pomijany w reportażach i dziennikarskich śledztwach, chociaż sam w sobie na tyle atrakcyjny, że można by z niego stworzyć kolejną książkę. I Carreyrou to wykorzystuje: pokazuje, jak firma uciszała niewygodnych świadków (zwykle byłych współpracowników Elizabeth) i jak kolejni pracownicy nie mogli pogodzić się z systemem kłamstw, więc odchodzili z firmy. Jest „Zła krew” obrazkiem z wielkiego oszustwa, które mogło skończyć się jeszcze gorzej.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,