Recenzje

Duchowa więź z roślinami

Mary Reynolds: Ogrodowe przebudzenie. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 – pisze Izabela Mikrut.

Z pewnością nie jest to książka dla wszystkich – i szerokiemu gronu odbiorców przyda się jedynie jako inspiracja w części dotyczącej doboru roślin. Pod warunkiem, że czytelnicy dotrą aż tak daleko w lekturze. Dużo wcześniej bowiem zrazi ich autorka do siebie egzaltacją i wiarą w magię.

“Ogrodowe przebudzenie” to potężny tom Mary Reynolds, wydany pięknie, ale odstraszający motywami “świętej geometrii”, wyczuwania projektów, które pasują do danego miejsca i nawiązywania więzi z naturą. Oczywiście nie zabraknie przypomnień, że rośliny modyfikowane genetycznie są złe (autorka nie pogłębia tematu, zatrzymuje się na jednym motywie i powtarza go kompletnie bez zrozumienia, za to z ogromną wiarą), liczą się sposoby na zamykanie lub uwalnianie energii i tworzenie przestrzeni do medytacji. Gdyby były to dodatki do głównego nurtu wywodu, dałoby się je jakoś strawić. Ale Mary Reynolds czyni z nich – niestety – podstawowe kwestie i tylko od czasu do czasu wprowadza bardziej wartościowe wskazówki. Musi zresztą spróbować uporządkować swoją intuicję czy dokonania – i z tego można będzie czerpać. Bardzo przydatne okażą się między innymi rozbudowane tabelki dotyczące roślin do ogrodów: tu pojawiają się nie tylko nazwy (botaniczne i pospolite) oraz rozmiary rośliny, ale też podpowiedzi dotyczące rodzaju gleby, miejsca na nasadzenia, przeznaczenia kulinarnego czy zdrowotnych właściwości. Z takich zestawień można korzystać, kiedy szuka się wskazówek do własnego ogrodu. Autorka podpowiada również, jak zorganizować przestrzeń w niewielkich ogrodach (zwłaszcza tych na planie kwadratu) – i chociaż tu wybiera posiłkowanie się przepływem energii, może wyzwolić w czytelnikach kreatywność i doprowadzić do zmodyfikowania własnych pomysłów.

Bardzo dużo miejsca w “Ogrodowym przebudzeniu” przeznaczone jest na duchowość – nawet nie tyle na samorozwój, co na nawiązywanie więzi z naturą, szukanie porozumienia na nieuchwytnej płaszczyźnie. Autorka wierzy w przepływy energii, a nawet w klątwy (ma w zanadrzu własną opowieść o takim doświadczeniu, czym chętnie dzieli się z czytelnikami). Stawia na rytuały i poszukiwanie harmonii, sprawia, że stworzenie sobie miejsca do wypoczynku lub uprawy roślin zamienia się w przeżycie metafizyczne – i to sceptyków na pewno odepchnie od książki. Naiwność autorki widać też w detalach, choćby wtedy, gdy przekonuje, że warto poczekać na właściwy dzień, żeby dokonać pomiarów niezbędnych przy planowaniu rozkładu elementów ogrodu. Może jeśli ktoś będzie potrzebować wytchnienia i rzeczywiście zanurza się w kwestie medytacji wśród roślin – coś z tej publikacji dla siebie wyłuska. Ale będzie musiał się postarać. “Ogrodowe przebudzenie” nie jest lekturą dla wszystkich, w gruncie rzeczy mocno rozczarowuje albo śmieszy.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,