Zapowiedzi

„Dzieci z Bullerbyn” à rebours, czyli „Niepokój przychodzi o zmierzchu”

CUDOWNIE DZIKA. „Guardian” • SZOKUJĄCO DOBRA… KLASYKA. Max Porter • ELEKTRYZUJĄCA. „The Times” • OLŚNIEWAJĄCA. „Observer” • EMOCJONUJĄCA. „Independent” • WYJĄTKOWA. „Financial Times”

Halucynacyjny debiut. Cóż za siła pióra, pragnienie uplastycznienia, co za odwaga pisarska, dla mnie to radosna chwila. „De Groene Amsterdammer”

Pełna obrazów i symboli powieść o bólu bez pocieszenia, na tle cudownej i okrutnej przyrody, będącej jedyną ucieczką, a zarazem obietnicą śmierci. „La Stampa”

To proza pełna mocnych, nierzadko odrażających obrazów. Rijneveld twierdzi, że daliśmy się oszukać tym, którzy sprzedają cukierkową wizję dzieciństwa pełnego pluszowych misiów i kolorowych baloników z helem. Dzieciństwo to także czas, kiedy świat wokół jest wielki, groźny i niezrozumiały, a z domu nie ma dokąd uciec. Książkę często chce się odrzucić, ale trudno ją odłożyć. Jest jednocześnie okropna i przyciągająca, jak rozdrapywanie strupa ciągle na nowo. Natalia Szostak, „Książki”

Pozostają dreszcze, oszołomienie i niepokój. „AD Magazine”

Wyjątkowa książka. Ponura, apokaliptyczna, a jednocześnie przyciągająca… „Frankfurter Allgemeine Zeitung”

Powieść, która wiedzie prosto na dno, gdzie nie ma już żadnej nadziei. „la Repubblica”

Surowa, absolutnie urzekająca opowieść o młodości, która umiera. „Vogue”

Z perwersyjną wręcz przyjemnością Rijneveld wstrząsnęła światową literaturą. „Lire”

„Niepokój przychodzi o zmierzchu” boli, czasem chciałoby się odwrócić wzrok od książki, ale precyzyjny styl, mimo mrocznych serc jednak lekki ton, miejscami nawet wywołujący mrowienie, nie pozwala odłożyć lektury. Niespotykany debiut. Przypominają się „Niebieskie poniedziałki” Arnona Grunberga, „Prawa” Connie Palmen, może nawet „Wieczory Gerarda” Revego. „VersTwee”

Porażająca i przejmująca proza na temat dysfunkcyjności rodziny i konsekwencji, jakie ponoszą dzieci z takich domów. Agnieszka Freus, „Angora”

Błyskotliwy, zapierający dech w piersiach debiut. „Trouw”

Ta powieść jest jak grom z jasnego nieba, który długo jeszcze grzmi w uszach. „Tzum”

Przywodzi na myśl „Powrót do Oegstgeest” Jana Wolkersa. „De Limburger”

Ta powieść mnie zmiażdżyła. „De Standaard”

Przygniatająca. Świat Rijneveld wciąga cię w każdy rozdział jak w wir, mroczny, lecz pełen wspaniałych obrazów. Lize Spit

Jest w tej historii surowość i ostrość widzenia, która przykuwa uwagę i sprawia, że chcemy iść za bohaterką, tam gdzie jak przeczuwamy nie wydarzy się nic dobrego. Jest w tej narracji również inicjacyjna zmysłowość, która zawsze jest wyprawą w stronę nieznanego, a to samo w sobie jest niepokojem i obietnicą. Jest też przemoc. Marcin Zegadło, @pogrzebwpapierach (Facebook)

Komentarze
Udostepnij