Recenzje

Dzień z życia w meblościance

“Reality Show(s). Kabaret o rzeczach strasznych” Przemysława Pilarskiego w reż. Jana Hussakowskiego w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu na Opolskim Maratonie Teatralnym – pisze Magda Mielke.

W czasach, gdy różne mniejszości nawołują do „wyjścia z szafy”, opolski spektakl „Reality show(s). Kabaret o rzeczach strasznych” pokazuje drogę przeciwną. Popkulturowa papka, zaserwowana przez Przemysława Pilarskiego i Jana Hussakowskiego, ukazuje codzienne życie osoby, która wybrała życie w szafie. Dosłownie.

Bożena (Cecylia Caban) zanurzona jest w zmultiplikowanym wyobrażeniu wielu żon, które obijają się o różne problemy. Nieumiejętność odnalezienia się w nowej rzeczywistości i chroniczna obawa o przyszłość, sprawiły, że uciekając przed wylądowaniem na marginesie życia, weszła do szafy. To jej metoda walki z biedą. Meblościanki opuścić nie chce, pomimo że mąż – zwany tutaj Sąsiadem (zastępujący Bartosza Dziedzica, Leszek Malec) – wielokrotnie próbuje ją do tego namówić. Widują się tylko przez szparę w szafie, ale mogą przecież rozmawiać, a w święta nawet zaśpiewać razem kolędę. Bożena jest jednak zawzięta i wytrwała, z godnością radzi sobie z trudnościami, co zaowocowało – kobieta odkryła dar przewidywania przyszłości, przez co zyskała sławę wśród sąsiadów.

Niecodzienne zachowanie kobiety sprawiło też, że zainteresowała się nią telewizja, która postanowiła transmitować reality show z jej domu. Dzięki formie interaktywnego programu rozrywkowego, siedząca w studio publiczność, ma możliwość zdecydowania, która z trzech wersji pierwszego spotkania Bożeny i Sąsiada jest prawdziwa. Para Prowadzących „na żywo” kreśli, zmierzającą do absurdalnego finału, tragikomiczną historię ich życia. Przy wtórze sztucznego śmiechu oglądamy scenki z życia codziennego małżeństwa, które przerywane są konferansjerką Prowadzących, występami Kabaretu Żydzi oraz utrzymanymi w konwencji czarnego humoru reklamami (we wszystkich rolach drugoplanowych: Karolina Kuklińska i Karol Kossakowski).

Reżyser, Jan Hussakowski proponuje specyficzny rodzaj teatru absurdu, w którym wystarczy szafa, aby schronić się przed rzeczami strasznymi, takimi jak: transformacja, bieda, śmierć, niepewna przyszłość czy duchy przeszłości. To ciekawy sposób na rozliczenie się z nieprzepracowanymi traumami, aczkolwiek nieskuteczny. Atrakcyjna forma spektaklu, choć zabawna, budzi refleksję, a momentami nawet przerażenie, sprawiając, że śmiech jest jednak bardziej śmiechem przez łzy niż do łez. „Reality show(s)” przypomina bowiem, że w naszym społeczeństwie nie toleruje się ani biedy, ani bycia innym od reszty. Meblościanka jest tutaj metaforą azylu, do którego ucieka się, żeby zejść ludziom z oczu. W ten sposób twórcy poruszają ważny temat wykluczenia ubogich, dla których nie ma w społeczeństwie miejsca, a sama ich obecność jest nadal marginalizowana i ignorowana. Językowe gry ze stereotypami i powiedzonkami demaskują zakorzenione w społecznej świadomości uprzedzenia, stają się także straszliwym komentarzem do dzisiejszej rzeczywistości.

Tekst dramatu Przemysława Pilarskiego przywodzi na myśl poetykę remiksu, dla której charakterystyczne jest występowanie zapożyczeń, nawiązań i przywołań cudzej stylistyki. Dramaturg wplótł do swojego tekstu pojedyncze zdania czy odwołania do całych utworów innych pisarzy. Można tu doszukać się wpływu Marka Koterskiego i jego „Dnia Świra”, tradycji romantycznej spod znaku Adama Mickiewicza czy Czesława Miłosza. Motyw życia w meblościance pochodzi z dramatu Tadeusza Różewicza. Doszukać można się także inspiracji izraelskim dramaturgiem, Hanochem Levinem.

Reżyser wydobywa z tekstu dramatu cały zawarty w nim absurd i humor. Swobodne łączy elementy przynależne różnym stylistykom i konwencjom teatralnym ze współczesnymi formami i gatunkami kultury popularnej, wykorzystywanymi w telewizji i internecie: telenowela, reality show, kabaret, stand-up. To bardzo precyzyjnie i rytmicznie skonstruowany teatr, ze świadomą, konsekwentną narracją oraz ciekawymi przeskokami myślowymi. W fantastycznych dialogach zamiennie łączy połamane frazy, potoczny słowotok, zrytmizowany i biały wiersz.

Metaforyczna i dosłowna rama telewizora idealnie z tym współgra. Pomysłowa scenografia autorstwa Joanny Walisiak staje się piątym aktorem – pomimo przestrzennego ograniczania, nie przeszkadza jednak w stworzeniu bardzo dynamicznego spektaklu. Aktorzy „wsadzeni” do krępującej ruchy i zasłaniającej ich meblościanki znaleźli inny sposób na wyrażenie ekspresji. Cała czwórka stworzyła świetne kreacje, na czele z niejednoznaczną Cecylią Caban i (występującym na pokazie w ramach Maratonu Teatralnego dopiero po raz drugi) statycznym Leszkiem Malcem.  Dzięki wystawieniu spektaklu w niewielkiej przestrzeni Sceny Bunkier, klaustrofobiczność szafy stała się także udziałem przeżyć widzów. To niewątpliwie najlepszy ze spektakli zaprezentowanych w ramach trzeciego Maratonu Teatralnego w Opolu.


fot. Edgar de Poray

Magda Mielke – absolwentka Dziennikarstwa i studentka Filmoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzentka filmowa i teatralna, miłośniczka współczesnej literatury.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , ,