Recenzje

Dziwactwa

Caspar Henderson: Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku. Marginesy, Warszawa 2018 – pisze Izabela Mikrut

Jeśli bestiariusze dotąd kojarzone były często z wytworami ludzkiej wyobraźni i odnosiły się do nieistniejących stworzeń, Caspar Henderson próbuje pokazać triumf przyrody nad wszelkimi kulturowymi wytworami i działalnością pomysłowego człowieka – zbiera stworzenia fascynujące, zaskakujące i dziwne, rejestruje wybryki natury i to, co wykracza poza zdolność rozumowania.

Rzadko zdarza się mu sięgać po stworzenia powszechnie znane i kojarzone (choćby sowy). Chętniej wybiera te, które już na poziomie nazwy budzą zdumienie. I tak sportretuje aksolotla i ksenofiofora, molocha straszliwego, żebropława, niesporczaka, kecalkoatla, skakuna czy łodzika. Poza imponującą dziwnością nie ma tu innych kryteriów wyboru: autor odnotowuje ciekawostki na temat istot maleńkich i olbrzymów ze świata zwierząt, przenosi się między środowiskami i szuka naukowych anegdot. Dba o to, żeby jego bestiariusz nie był mylony z publikacjami dla dzieci: gromadzi wiadomości, jakich dorośli nie mają, rezygnuje też z infantylnych tonów. Wybiera gatunki nietypowe, te, które wypadają jak nierealne. Czasami cały artykuł poświęca jednemu stworzeniu, czasami dziwna istota staje się tylko punktem wyjścia do dalszych opowieści – wówczas Henderson pozwala sobie na podążanie za zgromadzonymi faktami. Przedstawia odbiorcom wiadomości, których ci na pewno nie wynieśliby z lekcji biologii, zanurza się w świat przyrody, gotowy zbierać najbardziej nieprawdopodobnie brzmiące dane. Tutaj im bardziej niewiarygodnie, tym lepiej – czytelnicy otrzymują materiał ambitny, ale już dostosowany do popularnego rynku. Raczej nie są to ciekawostki do brylowania w towarzystwie, a wiadomości do delektowania się w niespiesznej lekturze. Niespiesznej, bo hermetyczny styl wyklucza szybkie czytanie. Autor porzuca felietonowe brzmienia na rzecz naukowych i poważnych esejów. Wprowadza do nich od czasu do czasu a to swoje drobne skojarzenia, a to nawiązania do rozwoju danej dziedziny wiedzy, obecności wybranego gatunku w kulturze, sztuce czy w tradycji różnych narodów, grup etnicznych itp. Metody przystosowania się do warunków środowiska to jedno – kulturowa rola gatunku – drugie. Caspar Henderson przybliża również historię badań albo… wierzeń, wynajduje fakty z pogranicza dyscyplin naukowych. Robi wszystko, żeby odejść od schematycznego scenariusza, każdy esej przygotowuje inaczej i każdy inaczej prowadzi, nie ma w tym reguły wiążącej się z zakresem faktów do przekazania: dzięki temu każda pojedyncza opowieść wiąże się tu z kolejnym poziomem zaskoczenia odbiorców.

Caspar Henderson pisze w sposób konkretny, ale jednocześnie – bardzo wymagający. Rezygnuje z lekkości na rzecz naukowego dyskursu, zupełnie jakby bał się, że prostą narracją automatycznie przeniesie tom do literatury czwartej. Wykonuje imponującą pracę związaną z gromadzeniem, a później przetwarzaniem informacji, a żeby odbiorcy mogli poczuć się wyjątkowo – do podróży po niezwykłościach wplata również człowieka. Bestiariusz tym samym nabiera nowych znaczeń. „Księga zwierząt niemalże niemożliwych” to pomysł na rozrywkę dla czytelników, którzy szukają ambitnych lektur – a do tego chcą poszerzyć wiedzę, trafić na obszary mniej zbadane. Caspar Henderson funduje im zestaw wiadomości, które mogą pobrzmiewać bajkowo – ale nie pozwalają na oderwanie się od realnego życia. Mnóstwo konkretów splecionych w zgrabne eseje – wiele niespodzianek, a do tego odrobina humoru. Ważna jest tu też świadomość autora co do oczekiwań czytelników, wyznaczenie sobie jako grupy docelowej odbiorców znudzonych popularnymi faktami i „rewelacjami” z kolorowych czasopism. Ten bestiariusz znakomicie uzupełnia wszelkie zbiory ciekawostek, a jednocześnie pokazuje, że forma jest wciąż niewyeksploatowana.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,