Recenzje

Idźcie, ofiara spełniona

O spektaklu „Opowieści Lasku Wiedeńskiego” Ödöna von Horvátha w reż. Małgorzaty Bogajewskiej w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Katarzyna Harłacz.

Teatr Narodowy w Warszawie w sztuce „Opowieści Lasku Wiedeńskiego” prezentuje dojrzałą i odważną krytykę społeczeństwa okresu po I wojnie światowej. Spektakl obrazowo i dosadnie ukazuje wpływ rozwijającego się faszyzmu, rozbuchanego systemu patriarchalnego oraz usilne próby odnalezienia się grupy mieszkańców Wiednia w ówczesnych realiach ekonomiczno-polityczno-społecznych.

I wojna światowa, będąca długotrwałym i wyniszczającym międzynarodowym konfliktem, pociągnęła za sobą ogromne zmiany polityczne i przyczyniła się do wybuchu kryzysu gospodarczego, który dotknął wiele krajów. Rodzący się w tym okresie faszyzm naturalnie wyłaniał się z istniejących wówczas hierarchii społecznych, w których mężczyźni odgrywali dominującą rolę, a władza była skupiona w rękach wybranych jednostek.

Dramat Ödöna von Horvátha w całej okazałości pokazuje niepokoje społeczne, niepewność i lęk po I wojnie światowej, a także różnorodne, nie zawsze niemoralne, próby radzenia sobie z zastaną sytuacją. Każdy z bohaterów próbuje na swój sposób urządzić się w życiu – zarobić na ryzykownych interesach, wejść w korzystne finansowo małżeństwo lub poszukać sobie bogatego utrzymanka lub utrzymanki (i bez skrupułów go/ją wykorzystywać). 

Marianna, młoda kobieta, której ojciec nie zadbał o jej edukację, pragnąc jedynie znaleźć jej dobrego męża, buntuje się przeciwko takiemu porządkowi. Jest idealistką, choć bardzo naiwną. Jej opór, niezgoda i szarpane próby wydostania się z systemu, w którym się znalazła, doprowadzają ostatecznie do tragedii.

Niewielka przestrzeń Sceny na Wierzbowej, gdzie odbywa się spektakl Teatru Narodowego, sprzyjała zbliżeniu aktorów do publiczności, zacierając różnicę między widownią a sceną. Widz mógł wręcz poczuć się jak uczestnik przyjęcia zaręczynowego podczas pierwszego aktu lub jak bywalec klubu nocnego, gdy w drugim akcie aktorzy dosłownie wtopili się w publiczność podczas oglądania kabaretowego przedstawienia.

Na początku widzów przywitał przerażający swoją naturalnością widok rozprutych zwierząt wiszących w pomieszczeniu rzeźni. Na takim tle rozgrywało się przyjęcie zaręczynowe, pokazując jaką przyszłość czeka wrażliwą Mariannę – stając się żoną Oskara, właściciela rzeźni, wprawdzie może liczyć na spokojne finansowo życie, ale pod żadnym innym względem nie zazna spełnienia. Stół stopniowo zapełniał się potrawami, na imprezie pojawiła się orkiestra, powoli schodzili się goście. Cała akcja pierwszego aktu koncentrowała się wokół stołu, ludzie tu przychodzili, odchodzili, rozmawiali – to był centralny punkt, wokół którego wszystko się skupiało i każda sprawa wyjaśniała.

W drugim akcie przebieg zdarzeń się zagęszczał i wątki się bardziej przeplatały. Sceny zmieniały się dynamicznie, czasami wręcz nakładając się na siebie. Akcja przenosiła się co i rusz w inne miejsce – do mieszkań bohaterów, do ich pracy lub do klubu nocnego. Fabuła stopniowo układała się w logiczną całość, ujawniając tragiczną sytuację Marianny.

Muzyka grana na żywo przez pięcioosobowy zespół wnosiła do atmosfery nutę sentymentalności. W spektaklu pojawiły się również elementy bardzo zabawnej formy kabaretowej. Był to fragment burleskowego show – widowiska prowokująco śmiałego, momentami wręcz brutalnego i karykaturalnie przejaskrawionego. Jednakże przez swoją groteskową formę było nieco lżejsze w wyrazie i choć przez chwilę można było poczuć oddech od wszechogarniającego uczucia beznadziejności.

Zderzenie ze sobą tak silnych i prowokujących środków nie mogło pozostawić widza obojętnym. A fantastyczna, pełna zaangażowania gra aktorska dopełniała dzieła – każdy z aktorów świetnie ukazał swoją rolę w systemie, a sceny były bardzo naturalistycznie wyeksponowane. Wisielczy humor czasami rozładowywał sytuacje, ale jednocześnie podkreślał powagę tematu.

Marianna, w swej czystości i naiwności, nie godziła się na warunki narzucone jej przez system patriarchalny, za co poniosła pełną ofiarę. Jej szarpanie się było wyrazem desperackiej naiwności, nie była świadoma, jakie konsekwencje mogą ją spotkać. System patriarchalny to struktura, w której role społeczne są ściśle określone, a próby wyłamania się z nich wiążą się niemal z publicznym wyklęciem i wyrzuceniem poza klan. Ojciec, dążący do uporządkowania życia córki wbrew jej woli i potrzebom, napotykając na jej opór, wyrzeka się jej. Ksiądz straszy wiecznym potępieniem. Osoby sprawujące władzę, opierając się na autorytecie czy idei wyższej, bezwzględnie wykorzystują zależność i słabość drugiego człowieka. Wszystko po to, aby niesubordynowane jednostki nie naruszyły systemu.

Porządek patriarchalny jest jednym z przykładów systemów nieuwzględniających dobra ogółu i opierających się na wyższości „lepszych” jednostek. To precyzyjne struktury, które wykorzystując bezmyślne posłuszeństwa członków społeczności, formują poddańcze osobowości.  Stopniowe wbijanie jedynie słusznych zasad zachowania tworzy nowe normy.  I każdy, kto próbuje się z nich wyłamać, zostaje przez pozostałych wyrzucony poza krąg grupy i niszczony mniej lub bardziej bezpośrednimi środkami.

„Opowieści Lasku Wiedeńskiego” w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej to znakomite dzieło. Teatr Narodowy podjął się odważnej tematyki i przedstawił ją świadomie, bez ugładzeń. Powstał dogłębnie rozrysowany, autentyczny portret społeczeństwa okresu międzywojennego XX wieku – z uwzględnieniem trudnej sytuacji politycznej i ekonomicznej oraz wszelkich uwikłań międzyludzkich. I wielkie brawa za całe wykonanie artystyczne: aktorskie, scenograficzne i muzyczne.

fot. Marta Ankiersztejn / Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

Komentarze
Udostepnij
Tags: , ,