Recenzje

Jest się czego bać

O spektaklu „Wstyd” Marka Modzelewskiego w reż. Wojciecha Malajkata w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Magda Kuydowicz.

Każdy ma coś do ukrycia, ale nie każdy umie się z tym zmierzyć. Wstydzimy się więc wszyscy. Najbardziej chyba tego, że ktoś nas na tym przyłapie. I o tym jest dramat Marka Modzelewskiego, który na warsztat reżyserski wziął Wojciech Malajkat.

Reżyser szybko wprowadza widza w centrum dramatycznych i śmiesznych rodzinnych wydarzeń. W kuchennej restauracji, na zapleczu, zdenerwowani rodzice państwa młodych (Małgorzata – Iza Kuna, Wanda – Agnieszka Suchora, Andrzej – Jacek Braciak i Tadeusz – Mariusz Jakus) muszą się zmierzyć z nie lada problemem. Goście weselni siedzą już przy stole, a panna młoda (córka Wandy i Tadeusza – prostych, skromnych ludzi bez przysłowiowego grosza przy duszy) zerwała przed chwilą z panem młodym (syn  Małgorzaty – ordynatorki szpitala i Andrzeja – biznesmena). Na sali biesiadnej wódka leje się już strumieniami, orkiestra gra, a goście się niecierpliwą. Trzeba do nich wyjść, coś powiedzieć…  Albo ślub odwołać, albo bawić się mimo wszystko do upadłego. No bo skoro już cała impreza została zapłacona, a rodzina przyjechała z tak daleka…

Skąd my to znamy? Z życia. W mojej rodzinie odwołanie ślubu w ostatniej chwili też się zdarzyło i do tej pory krążą na ten temat legendy. Nie wiem kto się wtedy wstydził i za co – zapewne pan młody. Nie doszło bowiem do wesela, ale była już kupiona sukienka, były też łzy i zawiedzione nadzieje… Cały świat dosłownie stanął na głowie. Tak jak w tekście Modzelewskiego. Z tym że na scenie historia wydarzyła się dosłownie w ostatniej chwili. Panna młoda rozmyśliła się bowiem tuż przed ołtarzem. Nikt nie wie o co jej chodzi. Niedoszły pan młody wyłącza telefon i odmawia jakichkolwiek rozmów. A wszystko przecież  było dopięte na ostatni guzik! Awans społeczny panny młodej przez mezalians z bogatym chłopakiem z dobrego domu zapewniony. Rodzice niezbyt się lubili, ale tolerowali nawzajem. Młodzi byli tacy szczęśliwi… co się więc stało?

Dociekanie prawdy jest w spektaklu pokazane w prosty i sugestywny sposób. Rodzice spotykają się na „naradę rodzinną” i dochodzi do tak zwanej „oczyszczającej rozmowy”. Każda ze stron broni swojej wersji wydarzeń, wszyscy zaczynają wymyślać sobie od ostatnich, wyciągać na jaw wstydliwe historie sprzed lat. Pojawiają się pogłoski o nieślubnych dzieciach, odmiennych preferencjach seksualnych i finansowych matactwach. Krewka pani ordynator (znakomita Iza Kuna) dosłownie bierze się za łby z mamą panny młodej (Agnieszka Suchora w scenie bez słów mierzy wzrokiem ”przeciwniczkę” w tak wymowny sposób, że widzom ciarki przechodzą po plecach). Wielka awantura kończy się zaskakującą pointą. Tadeusz (znakomicie  improwizujący w scenach komediowych Mariusz Jakus) proponuje nagle finansowe zadośćuczynienie za wstyd w rodzinie. Andrzej (wiarygodny i szybko wzbudzający sympatię widza Jacek Braciak, który udaje przed wszystkimi i samym sobą, że u niego „wszystko gra”, gdy tymczasem wstydzi się tego co zrobił przed laty… i nie tylko) szybko się  na to zgadza.  Już myślimy, że sytuacja się wyjaśniła, ale następuje kolejny zwrot akcji…

Dramat  Modzelewskiego odziera nas ze złudzeń i pokazuje jak bardzo jesteśmy zależni od naszych wyobrażeń i stereotypów. Nie godzimy się na inne rozwiązania, na odmienne od naszego sposoby na życie, miłość czy kontakty w rodzinie. Gdzieś w tle pojawia się także motyw mezaliansu – różnicy wykształcenia, pochodzenia i życiowych wartości w obu rodzinach. W głowę zachodzimy, jak tak różni ludzie mogli wpaść na to, by być razem. Ale miłość jak wiadomo nie wybiera. Problemy pojawiają się, gdyż opada „złoty kurz”, młodzi zdejmują „różowe okulary” i muszą zacząć normalnie żyć.

Nie zdradzę, jak kończy się ta pełna zaskoczeń i emocji historia rodzinno-miłosna. Na pewno jednak warto na tę przewrotną komedię charakterów w Teatrze Współczesnym się wybrać. Także po to, by poznać samego siebie. I wiedzieć, czego się bać, gdy w chwili zagrożenia zawodzi nas rozum, a emocje biorą górę i prowadzą nieuchronnie do życiowej katastrofy.

fot. Magda Hueckel

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , ,