Recenzje

Jeszcze raz zwierzęta

Hugh Lofting: Doktor Dolittle i jego zwierzęta. Nasza Księgarnia, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

„Doktor Dolittle i jego zwierzęta” to historia, która trafiła do kanonu lektur szkolnych i otworzyła przed najmłodszymi szansę na wielkie przygody – cała seria książek Hugh Loftinga oparta była na pomyśle rozmawiania ze zwierzętami ich językiem, dostarczała więc kilkulatkom tego, czego potrzebowały: bajek ze zwierzętami i wielkich, ożywiających fantazję doświadczeń. Teraz tom „Doktor Dolittle i jego zwierzęta” powraca w Naszej Księgarni w wersji z bajecznie kolorowymi ilustracjami Magdaleny Kozieł-Nowak i… krótkim, za to bardzo niepokojącym posłowiem, które wskazuje na wymykającą się już spod kontroli polityczną poprawność. Wydawnictwo informuje bowiem czytelników, że w książce znalazły się określenia, „które dziś są uważane za obraźliwe w stosunku do pewnej grupy etnicznej”, ale w dawnych czasach były odbierane jako neutralne i „autor nie zamierzał urazić niczyich uczuć”. Naprawdę dobrze, że opowieść nie została okaleczona przez wprowadzane – choćby i w dobrej wierze – zmiany i cenzurę – trudno byłoby zrozumieć część przygód doktora Dolittle bez księcia Bumpo i jego otoczenia.

Hugh Lofting postawił na portret bohatera, który nie potrzebuje albo nie umie zarabiać pieniędzy: to potrzeba podreperowania finansów pcha go do intrygujących działań. Najpierw doktor Dolittle rezygnuje z leczenia ludzi, a u swojej papugi, Polinezji, przechodzi kurs rozpoznawania mowy zwierząt – to pierwszy krok do sławy. Kiedy okazuje się, że doktor rozumie inne stworzenia, tworzą się do niego wielkie kolejki chorych i cierpiących zwierząt, które najlepiej powiedzą, co im dolega. Tyle że bohater Loftinga musi też zdobywać fundusze na utrzymanie własnej wesołej czeredki. Szansy na bogactwo (czy przynajmniej chwilowe oddalenie trosk materialnych) upatruje w sytuacji w Afryce. Wśród małp panuje tam tajemnicza zaraza. Doktor Dolittle oraz kilkoro z jego zwierzęcych zaufanych przyjaciół wybiera się zatem na Czarny Ląd i popada w niełaskę u miejscowego króla. Kto pamięta z dzieciństwa tę opowieść, będzie wiedział, co wydarzyło się dalej, kto zechce sobie przypomnieć o historii podsycającej wyobraźnię – ma do tego świetną okazję.

Dawniej przygody doktora Dolittle były traktowane jak typowa młodzieżówka i przedstawiane raczej bez graficznych fajerwerków, teraz dopiero pojawia się moda na docieranie z klasyką do młodszych pokoleń. Magdalena Kozieł-Nowak znana jest już fanom Naszej Księgarni z baśniowych i dziecięcych jednocześnie ilustracji – i tutaj nie rozczaruje. Odbiorcy mają szansę zyskać piękny picture book, książkę, w której obrazki są równie ważne jak tekst. Mnóstwo tu uśmiechniętych zwierząt (albo zwierząt strojących zabawne miny, więc uśmiechy pojawią się na twarzach czytelników), mnóstwo zabaw z deseniami. Feeria kolorów sprawia, że książka budzi ciekawość – obrazki ogląda się długo i z przyjemnością. Lubi ta ilustratorka bawić się szczegółami, poza wielkoformatowymi ilustracjami zdarza się jej dość często wykorzystywanie detali (na przykład końskiego zadu na marginesie strony) – wszystko to z myślą o najmłodszych.

„Doktor Dolittle i jego zwierzęta” to publikacja, która z taką szatą graficzną trafi do dzieci i przekona je, że warto spędzać czas z książką – maluchy polubią tę historię nie tylko za sprawą tekstowego humoru i pomysłów na rozwój akcji, ale również dzięki opracowaniu ilustracji.

Komentarze
Udostepnij