Recenzje

Karzeł i uciechy

Jędrzej Napiecek: Król, który uciekł. Krytyka polityczna, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Jędrzej Napiecek to autor, który w motywie powieści historycznej widzi tylko szansę wydobywania tego, co dzisiaj zaspokoi najniższe instynkty. Za nic ma realia epoki, za nic ma fakty – potrzebne mu jest wyłącznie coś, co mogłoby wzbudzić skandal w oczach mas, a jednocześnie – dostarczałoby tym masom uciechy. Skupia się autor na ekscesach erotycznych i na wynaturzeniach, tak, żeby wywołać bardziej rechot odbiorców niż zainteresowanie fabułą.

Rozpoczyna swoją opowieść na dworze księcia Henryka, we Francji. Przyszły król Polski, Henri de Valois, bardzo się nudzi i szuka sposobów pokonania rutyny. Jego otoczenie prześciga się w pomysłach na rozbawienie księcia: najczęstszą formą rozrywki są ekscesy seksualne. Jan Krasowski, polski karzeł, który znalazł się na dworze francuskim, za karła się nie uważa. Nauczył się już, jak reagować na zaczepki, a do tego – ma zmysł ironii, który pomaga mu wykaraskać się z licznych tarapatów. Krasuski czasami bierze udział w pokazach seksualnych karłów, organizowanych, żeby książę Henryk poczuł się usatysfakcjonowany i żeby przekonał się, jak dziwne można mieć upodobania (poza scenkami aranżowanymi wśród karłów na myśl doradcom z dworu przychodzi jeszcze między innymi zoofilia). Sam z siebie z kolei bohater też zdobywa seksualne wtajemniczenia – wpada w oko pewnej kobiecie, która nie grzeszy urodą, za to chciałaby bliżej poznać niezwykłą postać. Jan Krasowski zyskał dzięki swojej postawie nieskrępowaną wolność. Jeśli w obliczu władców wszyscy muszą uważać na słowa i zastanawiać się, czy ich wypowiedzi nie zostaną zrozumiane opacznie, Krasowskiemu wolno przesadzać – i tak nikt go nie przegada ani nie prześcignie w konceptach. Od momentu, w którym ten bohater dzięki fortelowi uniknął śmierci, wszyscy się z nim liczą. Krasowski jest błaznem na dworze – a przez lata służby przekonał się już, że każde wykroczenie zostanie mu natychmiast przebaczone. Zyskuje właściwie nieśmiertelność, a to oznacza, że będzie rozbudzać ciekawość – zwłaszcza kobiet.

Tylko uciechy życia interesują autora. Jędrzej Napiecek zajmuje się rejestrowaniem biesiad, zabaw, pożądania – skupia się na cielesności postaci i zostaje na tym poziomie. Nie sili się ani na stylizację, ani na prawdopodobieństwo (nawet jeśli sięga po postacie historyczne). Do dawnych czasów przykłada dzisiejsze kategorie, postrzega przeszłość przez pryzmat doświadczeń obecnych czytelników – a ten zabieg się nie sprawdzi. Widać wyraźnie szwy w książce, motywy, które zostały wyzwolone, by przynieść rozgłos. Brakuje innego niż skandalizujący tematu spajającego historię. Zupełnie jakby nie działo się nic – poza ekscesami seksualnymi – wartego uwagi. Przeskakuje Jędrzej Napiecek od sensacji do sensacji, ale nie przekonuje do siebie i do świata przedstawionego. Niby próbuje się usprawiedliwiać mieszaniem gatunków, według blurbu to „napisana współczesnym językiem komedia historyczna”, ale jednak – za bardzo jarmarczna i za bardzo zatrzymująca się na rubaszności bez dbania o inne zagadnienia. Rozczarowuje ta powieść płytkością i brakiem wyczucia, jednokierunkowością wysiłków autora, który najwyraźniej chce, żeby czytelnicy cieszyli się tanimi, wręcz pornograficznymi chwytami.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,