Zapowiedzi

Kiedy sobie znowu umierała – PREMIERA w krakowskim Teatrze Stu

Na czym polega magia uczuć? Co musi się wydarzyć w życiu przykutej do wózka starej matki Zofii, jej oddanej córki Tanii, która już na nic w życiu nie liczy,  beznadziejnego podrywacza Igora i sprytnej ekspedientki Diny, aby szara codzienność zamieniła się w szorstko-romantyczną opowieść o miłości?

Ceniona, popularna nie tylko w Rosji, ale i na świecie, dramaturg Nadieżda Ptuszkina, lubi ze swoich nudnych i szarych bohaterów wydobywać emocje o jakie nikt, nawet oni sami, by siebie nie podejrzewali. Ich przypadkowe relacje stają się okazją do rozważań na temat źródeł i głębi uczuć.

W sztuce „Poka ona umirala” Nadieżda Ptuszkina daleka od ckliwych love story, z poczuciem humoru dociera do emocjonalnych potrzeb, które drzemią głęboko w każdym z nas.

„Poka ona umirala” to sztuka, która od lat cieszy się ogromną popularnością w Rosji. Uznana została za jedną z najlepszych w ostatnich dziesięcioleciach współczesnej dramaturgii rosyjskiej. Widzowie powracają do niej wiele razy.  To także jeden z najciekawszych przykładów teatralnego stylu Nadieżdy Ptuszkinej, dający ogromne pole do stworzenia świetnych  kreacji dla aktorów w różnych przedziałach wiekowych.

„Opowieść Ptuszkinej oczarowuje klimatem i humorem, na przemian śmiechem i łzami wzruszenia. Po takiej sztuce chce się po prostu żyć. Wystarczy wierzyć, że wszystko jest możliwe. A wszystko dzięki zwyczajnej… no może dla potrzeb widzów… doprowadzonej aż do absurdu, miłości matki i córki.” – napisała Julita Grodek.

reż. Mirosław Gronowski

Scenografia: Katarzyna Wójtowicz

Kostiumy: Ewa Gronowska

Asystent reżysera: Monika Lem

Opracowanie muzyczne Małgorzata Przedpełska-Bieniek

Obsada:

Anna Tomaszewska (Zofia Iwanowna)
Aldona Jankowska (Tania)
Beata Rybotycka (Tania)
Krzysztof Pluskota (Igor)
Kamila Bestry (Dina)
Anka Graczyk (Dina)

Premiera: 18-09-2021

Nadieżda Ptuszkina to jedna z najpopularniejszych współczesnych autorek teatralnych w Rosji. Napisała kilkadziesiąt sztuk, według jej scenariuszy zrealizowano kilkanaście filmów, kilka filmów fabularnych wyreżyserowała sama.

Jej utwory wystawiane są nie tylko w całej Rosji, ale też w Wielkiej Brytanii, Japonii, na Ukrainie i w Chinach. Polscy widzowie znają ją  ze spektakli „Wariatka” , „Krzywa wieża”, „Wszystko, co wiem o mężczyznach i kobietach” oraz  „W cudzym blasku”.

Sztuki Nadieżdy Ptuszkiny z jednej strony, rozśmieszają do łez, z drugiej każą się zastanowić nad uniwersalnymi tematami, takimi jak miłość, samotność, śmierć. Wnikliwa obserwatorka życia i ludzkich charakterów, słynie z przedstawiania barwnych portretów kobiet, mężczyzn szanuje i rozumie, co nie przeszkadza jej dowcipnie przedstawiać ich słabych stron.

Mimo sukcesu, także kasowego, pozostaje skromną, mocno stąpającą po ziemi osobą. Te postawę ilustruje wielokrotnie przytaczana wypowiedź autorki: ”Do teatru odnoszę się jak do mężczyzny. Można go kochać ile wlezie, lecz nie należy się z nim wiązać”.

O spektaklu

Tania to stara panna – tuż przed sześćdziesiątką, ale „nawet największy wróg nie dałby jej więcej niż pięćdziesiąt… siedem”. Mieszka w ciasnej, moskiewskiej garsonierze wraz ze swoją matką Zofią, która rozpacza nad tym, że umrze bez zięcia i wnuków. A umrze na pewno, już wkrótce, lada moment… I tak mijają kobietom kolejne dni ich wspólnego starzenia się – przepełnione troską, miłością, ale i monotonią, samotnością i beznadzieją. Kiedy pewnego dnia omyłkowo do ich mieszkania trafia spieszący do swej kochanki Igor, Tania postanawia to zrządzenie losu wykorzystać, aby dać swej matce odrobinę pociechy. Z pełną zawziętością i „charakterem tak okropnym, jaki winna mieć stara panna” wciąga przypadkowego gościa w odgrywanie roli jej kochanka sprzed lat. Czy przekona Igora do udziału w tej romantycznej grze? Jakie jeszcze zaskakujące fortele zastosuje w swojej intrydze? Przekonamy się śledząc jej poczynania w tej pełnej komediowych perełek i zwrotów akcji sztuce jednej z najpopularniejszych współczesnych autorek rosyjskiego teatru i filmu.

„ … trzeba mieć wielką siłę i równie wielką wiedzę o świecie, by „sobie chcieć umierać” najdalej jutro, albo może za tydzień, miesiąc, rok, a wszystko po to, by wyzwolić w sobie i w swoim otoczeniu jeszcze większą wolę życia i miłości. Zapewne z tego powodu dla Nadieżdy Ptuszkiny istotne było, by w polskiej wersji tytułu swojej sztuki pozostawić słowa „…SOBIE ZNOWU…”, choć autorzy opracowań filologicznych używają wersji tytułu KIEDY ONA UMIERAŁA. Ta różnica jest bardzo ważna dla zrozumienia intencji starej kobiety, której działania są napędem całej opowieści.

Mirosław Gronowski

Komentarze
Udostepnij