Zapowiedzi

„Lepper. Będziemy wisieć albo siedzieć” z krakowskiego Teatru Słowackiego w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim

30 czerwca o godz. 17.00 i 20.00 w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim odbędą się dwa spektakle „Leppera. Będziemy wisieć albo siedzieć” z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie  w reż. Marcina Libera.

Moc spektaklu Libera buduje niesamowita zdolność do przeplatania ze sobą momentów wzniosłości i czasem wręcz podwórkowego humoru. Już na początku, gdy na scenę wkraczają postaci w błazeńskich strojach w biało-czerwone paski i wysypują zboże do pojemnika w kształcie Polski, wiemy, że nie będzie całkiem „na poważnie”. Ale gdy widz pozwoli sobie na chwilowe rozluźnienie i roześmieje się, słysząc kolejny „bon mot” któregoś z działacza Samoobrony — wtedy dostaje jak obuchem w głowę przypomnieniem o tym, skąd wynikał gniew ludzi z tej partii.
Joanna Barańska, onet.pl

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej polityki ostatnich dekad, trybun ludowy, twórca „Samoobrony”. Jego burzliwa działalność polityczna: od organizatora rolniczych blokad i strajków do stanowiska wicepremiera i wicemarszałka Sejmu, aż po tajemnicze samobójstwo w 2011 roku, prowokuje do przyjrzenia się jego indywidualnym losom, ale też sytuacji całej reprezentowanej przez niego warstwy społecznej, mocno doświadczonej transformacją lat 90. Jej problemy i tragedie do niedawna nie były dostrzegane.

Jest rozmach, humor, są prawdziwe emocje, doskonała gra aktorska, ale przede wszystkim jest też trzeźwe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Jest próba zmierzenia nas z tym, jak bardzo utknęliśmy w zaklętym kręgu powtarzającej się historii i mam nadzieję, że „Lepper. Będziemy wisieć albo siedzieć” będzie takim otrzeźwiającym pstryczkiem w nos, który pozwoli nam przerwać w końcu tę straszną klątwę trwania w braku zmiany (nieważne czy na lepsze czy gorsze – zmiany jakiejkolwiek).
– Kamil Pycia

Pojawiający się w ostatnich latach zwrot ku perspektywie ludowej każe spojrzeć na temat nieobecności i „nieważności” opowieści ludowej jak na zjawisko towarzyszące nam od stuleci, będące wypadkową quasi-niewolniczego ustroju, jaki panował przez większość dziejów Rzeczypospolitej. Polski szlachcic/inteligent nigdy nie szanował polskiego chłopa (ba, wielokroć odmawiał mu człowieczeństwa), zauważając go jedynie, gdy miał nóż na gardle: dosłownie, podczas rabacji, jak również podczas powstań, gdy chłopska kosa miała przyjść na ratunek wyrzynanej przez wojska zaborcze szlachcie. Dziś również, w czasach klientelistycznej polityki, daje się słyszeć idące z miast do wsi wołanie: obudźcie się! Ale czy ci, którzy tak wołają, wiedzą, co to może faktycznie oznaczać?

W trakcie spektaklu używana jest maszyna do dymu i efekt stroboskopowy.
W trakcie spektaklu wysypywane jest zboże, w scenografii wykorzystywane są snopki.

fot. Bartek Barczyk

Komentarze
Udostepnij