Recenzje

Metafizyka na co dzień

Jerzy Stuhr, ks. Andrzej Luter: Myśmy się uodpornili. Rozmowy o dojrzałości. Mando, Kraków 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Sympatyczny dodatek do refleksji przedświątecznych funduje Mando (czyli mniej religijne wcielenie wydawnictwa WAM), wprowadzając na rynek rozmowy Jerzego Stuhra i księdza Andrzeja Lutra. „Myśmy się uodpornili. Rozmowy o dojrzałości” to mały tomik dotyczący wielkich spraw – a to oznacza, że każdą uda się jedynie zasygnalizować, nie będzie tu przesytu tematami czy wyczerpania pewnych kwestii. Co więcej, nie staje się ta publikacja zwierzeniami aktora: obaj panowie mniej więcej po równo dzielą się przeżyciami i przemyśleniami – raz na temat chorób, raz – dawnej polityki. Tworzą listy „uodparniających” filmów, spektakli teatralnych czy dzieł literackich, szukają metod ucieczki od codziennych problemów. Od czasu do czasu tylko odwołują się do swoich osobistych doświadczeń i obserwacji z prywatnego życia – wtedy, kiedy trzeba przykładu, wyrazistego podsumowania swoich racji.

Wychodzą obaj rozmówcy od tematu śmierci, strachu przed odchodzeniem, ostateczności – ale przez pryzmat intymnych niemal refleksji. Tu mogą przed sobą przyznać się do bezradności czy do lęku – ale tylko po to, by pokazać, jak te uczucia, przepracowane, funkcjonować będą w dalszym życiu. Uczą się czegoś przez pobyty w szpitalach i obserwację swoich bliskich, szukają sposobów, żeby oszukać los – albo żeby móc pogodzić się z tym, co nieuchronne. Odbiorcy znajdą tu między innymi wzmianki o tym, jak podchodzić do zdiagnozowanej właśnie choroby nowotworowej, czy i skąd czerpać siły. Ale zdarza się też, że dokonania artystyczne – lub przeżycia, doświadczenia widza – zamieniają się w przemyślenia na temat kondycji ludzkiej, kodeksu wartości czy stanu moralności. Na pewno nikt nie znajdzie tu zwierzeń dla zwierzeń, dla lansowania się, plotek czy szukania sensacji. Inteligentne rozmowy dostarczają inspiracji, podpowiadają, co trzeba zobaczyć, czego nie wypada nie znać. To jeden z pretekstów stworzenia książki. Z czasem opowieści schodzą z wymiaru artystycznego na społeczny, komentarze do konkretnych filmów lub spektakli stają się trampoliną do historii kraju, do opowieści o postawie patriotycznej. Bardzo łatwo tu o przesadę i wpadanie w wysokie tony, ale Stuhr i Luter konsekwentnie próbują uniknąć taniego patosu. Nie chodzi im o wprowadzanie podziałów wśród czytelników – a o nakłanianie do refleksji. Przeskakują przez czasy i epoki, nie ma tu znaczenia ani chronologia, ani życiorysy, liczy się tylko możliwość wydobycia na światło dzienne głębszych myśli, podkreślenie znaczenia człowieczeństwa choćby w trudnych czasach. Od czasu do czasu tylko sięgają interlokutorzy do prywatnych wspomnień, rodzinnych refleksji – być może ma to pełnić funkcję przyciągającą odbiorców do książki, bo przecież filozofowanie, nawet w wykonaniu sławnego aktora, nie dla wszystkich byłoby intrygujące.

Został ten tomik przygotowany ze smakiem, chociaż nie brakuje w nim „napowietrzaczy” (i nie są to wcale rozkładówkowe fotografie, tych znalazło się niewiele i faktycznie dosmaczają całość) – można było za to spokojnie zrezygnować z wyimków dialogów, powiększanych i powtarzanych w charakterze ozdobników graficznych. Ma to sens w przypadku artykułu prasowego, niekoniecznie sprawdzi się w tak drobnej książce. „Myśmy się uodpornili” i tak pozostawia z racji interlinii sporo niezapełnionego miejsca. Od czytelników będzie zależeć, jak wykorzystają wskazówki zakodowane w książce.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , ,