Recenzje

Miłość ci wszystko wybaczy?

O spektaklu „Córki powietrza. Sen Balladyny” w reż.  Ignacio Garcii z opolskiego Teatru im. J. Kochanowskiego na 44. Opolskich Konfrontacja Teatralnych pisze Magda Mielke.

Polsko-hiszpańska koprodukcja w reżyserii Ignacio Garcii „Córki powietrza. Sen Balladyny”, z opolskiego Teatru im. J. Kochanowskiego, łączy dwa kanoniczne dramaty, romantyczną „Balladynę” Juliusza Słowackiego i barokowe „Życie jest snem” Pedro Calderona. Temat wewnętrznych pragnień, destrukcyjnego zabiegania o władzę i poświęcenia najbliższych w imię wielkości, mimo upływu lat, nie traci na aktualności. Jednak sama realizacja – początkowe przeplatanie obu sztuk, a następnie łączenie ich w jedną całość – nie wypada zbyt czytelnie. Treść „Balladyny” dominuje, a sensy ulegają rozmyciu.

W spowitej dymem, mrocznej scenerii Modelatorni, na scenie-arenie przykrytej czerwonym materiałem, otoczonej z czterech stron widownią, odbywa się walka o władzę, walka na śmierć i życie, w której wartą poświęcenia jest nawet tak gorąco deklarowana miłość. Wysoko nad sceną wisi korona – symbol pragnień, dążenia do wielkości i niedostępnych zaszczytów. Próby sięgnięcia po nią zawsze kończą się źle dla bohaterów. Mimo to, nieustanie próbują.

W myśl tezy – życie jest snem, wywiedzionej z utworu Calderona, opolski spektakl zbudowany został w onirycznej stylistyce. Plastyczna, niezwykle sugestywna scenografia Anny Tomczyńskiej sprawia, że sceniczna przestrzeń z łatwością przekształca się w pałac, pole bitwy czy więzienie. W pomysłowy sposób pozwalając nawet transformować na oczach widzów kostiumy. Dodatkowo dopracowany ruch sceniczny i muzyka, inspirowana zarówno hiszpańską, jak i polską kulturą, budują klimat pełen napięć i namiętności.

Niestety, w tak sensualnej przestrzeni, z widownią osadzoną bardzo blisko centrum akcji, emocje bohaterów zdają się nie docierać do widzów. Skrupulatnie budowane poprzez warstwę audiowizualną napięcia zostają osłabione głównie poprzez dialogi, które w wielu momentach brzmią banalnie i infantylnie. W kontraście z licznymi pauzami, wielkimi gestami i niespiesznym tempem wywołuje to efekt zarezerwowany raczej dla telenoweli.

Choć aktorzy wykorzystują wiele swoich umiejętności, zdają się sami nie być przekonani co do sensu swoich działań. Postać kreowana przez Joannę Osydę przebywa drogę od niewinnej, młodej dziewczyny do bezwzględnej, samoświadomej królowej. Jest to jednak przemiana, która odbywa się tak nagle i nieuzasadnienie, że trudno w nią uwierzyć. Przekonująco wypada jedna z najciekawszych młodych aktorek opolskiego teatru, kradnąca uwagę w każdym spektaklu – Magdalena Maścianica, która tutaj – jako Intuicja – stoi na straży świata przedstawionego, podpowiada postaciom, kontrolując przebieg zdarzeń. Mimo to i w jej postaci trudno odnaleźć konsekwencję działań. Z jednej strony zdaje się kibicować starszej siostrze, z drugiej pomaga młodszej, wreszcie uosabia intuicję widowni.

Polska Balladyna i hiszpańska Semiramis – dwie silne kobiety, walczące o spełnienie, gotowe zapłacić każdą cenę za sukces. Sam pomysł na połączenie obu sztuk wydaje się niezwykle interesujący. „Córki powietrza” przenikają przez „Balladynę” i na odwrót. Barokowa stylistyka, wielkie gesty, mocne słowa, a w tle prymitywna walka o władzę, od początku wpisują się w krwawy świat rywalizacji Aliny i Balladyny. Świat utkany z sennych marzeń, będący iluzją  spełnienia marzeń o posiadaniu władzy i miłości. Władza ta przybiera tu formę niewolniczych łańcuchów, odizolowuje od reszty. Sprawia, że zacierają się granice własnej tożsamości, a moralność jest kwestią względną. To, co posiadamy okazuje się dalekie od naszych wyobrażeń. Choć na scenie królują liczne intrygi, za które przelana zostanie krew, to wszystko kończy się pozornym happy endem.


Magda Mielke – absolwentka Dziennikarstwa i studentka Filmoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzentka filmowa i teatralna, miłośniczka współczesnej literatury.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , ,