Recenzje

Miłość

Marie-Ande Murail: Bystrzak. Dwie Siostry, Warszawa 2018 – pisze Izabela Mikrut

“Bystrzak” jest książką, która na rynku wydawniczym może zrobić furorę – i przejść do kanonu dzieł wartych zachowania dla kolejnych pokoleń. Jest wzruszająca, mimo że utrzymana w żartobliwym tonie, pełna odkryć – chociaż rozgrywająca się w zamkniętym gronie. Dotyczy trudnych kwestii, bardzo lekko przedstawianych. Autorka, Marie-Aude Murail, obywa się bez wielkich słów i pouczania odbiorców – daje się bez reszty pochłonąć wydarzeniom i samym relacjom między postaciami. Odrzuca przewidywalne kalki scenariuszowe i prowadzi zupełnie nową historię. Jest precyzyjna w budowaniu charakterów, uzyskuje więc spore prawdopodobieństwo w reakcjach postaci. Na tak przygotowanym gruncie wznosi opowieść o braterskiej miłości.

Bystrzak mawia o sobie “gupek” – sam tego nie wymyślił, ciągle słyszy od innych. Ma dwadzieścia dwa lata, ale umysłowo pozostaje na poziomie trzylatka. Przyjaźni się z pluszowym królikiem, Panem Kickickiem, bawi się “plejami”, rozkręca i rozwala zegarki oraz telefony komórkowe, żeby znaleźć te ludziki, które najwyraźniej siedzą w środku. Czasami wymyśla nowe słowa, a często – w codziennych zabawach – wspomina piekło, jakie przeszedł w ośrodku, do którego został skierowany. Bystrzak nie znajduje oparcia w ojcu, jedyną opoką jest dla niego młodszy brat, siedemnastoletni Kleber. To Kleber wpada na pomysł, by wyprowadzić się razem z Bystrzakiem. Wtedy uniknie oddawania go do ośrodka. Znajduje dwa pokoje w mieszkaniu studenckim i chociaż wpada w przedziwne środowisko, grupę ludzi, którzy mogliby z zewnątrz zostać uznani za ekscentryków, nieźle się tu czuje. Zwłaszcza że i Bystrzak po pierwszych tarciach znajduje tu przyjaciół. Po raz pierwszy jest w pełni akceptowany, a jeśli ktoś się z niego śmieje, to – dobrodusznie. Okazuje się też, że prostolinijny Bystrzak wniesie sporo ważnych talentów do grona. Jest świetnym obserwatorem i umie kojarzyć fakty. Nigdy nie będzie niezależny, ale potrafi uświadomić innym sytuacje, w jakich się znaleźli. Rozwija się wśród studentów, przeżywa nawet pierwsze zauroczenie. Jest szczęśliwy – to nie ulega wątpliwości. Może też udowodnić swoją wartość. Co prawda przysparza też wielu kłopotów, zwłaszcza gdy słucha podszeptów Pana Kickicka – ale wreszcie jest na swoim miejscu, chciany i lubiany. Dzięki Kleberowi może nawet nawiązywać nowe znajomości. Jego doświadczenia są tu najciekawsze. Bystrzak ze swoim umysłem trzylatka staje się potrzebny. Chociaż Kleber nie zaopiekował się bratem z nadziei na sukcesy albo splendor, chociaż zdaje sobie sprawę z szeregu wyrzeczeń – nie wyobraża sobie, że mógłby postąpić inaczej. Zyskuje swoją nagrodę, dowiadując się, że jego wysiłki miały sens.

“Bystrzak” to książka napisana bardzo dowcipnie. Tutaj nikt nie rozczula się przesadnie nad chorym człowiekiem czy nad “zmarnowanym” życiem tego, kto będzie się nim opiekował. Co więcej, autorka pokazuje, że każdy ma swoje wady i nie trzeba niedorozwoju umysłowego, żeby nie radzić sobie w relacjach interpersonalnych albo z podstawowymi emocjami. Środowisko złożone z samych dziwaków sprawia, że Bystrzak przestaje być oceniany przez pryzmat choroby – zaczynają się liczyć jego zalety, do podkreślenia dopiero w nietypowych okolicznościach. Autorka unika pouczania i stosowania wielkich słów, nie chce czytelników zamęczać moralizowaniem. Tworzy książkę niby kierowaną do dzieci i młodzieży, ale z gatunku tych, którymi zachwycają się później dorośli. Jest w “Bystrzaku” obok prozy życia jakaś przedziwna magia.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,