Recenzje

Mity na pocieszenie

James Adonis: Co cię nie zabije, to cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury. PWN, Warszawa 2018 – pisze Izabela Mikrut

Wszyscy chętnie powtarzają, że jeśli czegoś bardzo się pragnie, można to osiągnąć. Marzą o bajkowych rozwiązaniach i o odsunięciu codziennych problemów. Potrzebują wsparcia w postaci aforystycznych konstrukcji – i podpowiedzi, jakie łatwo zapadają w pamięć i obiecują niemożliwe. Owe cytaty czasem przeczą zdroworozsądkowemu myśleniu, ale robią zawrotną karierę w przemówieniach motywacyjnych i poradnikach do samorozwoju. Nikt nie zastanawia się głębiej nad ich sensem albo prawdziwością – to nie ma znaczenia. Owe teksty funkcjonują właściwie jak zaklęcia, wprowadzają w życie użytkowników nadzieję, bezkosztowo. Ludzie lubią się oszukiwać, wolą myśleć, że spotka ich nagroda, że warto podjąć wysiłek i móc cieszyć się uśmiechami losu. Nieprzypadkowo te najbardziej popularne kwestie dotyczą związku pieniędzy i szczęścia, pracy i marzeń lub metod dążenia do celu. W takich aforyzmach odbiorcy szukają łatwych recept na pomyślność, nic innego nie ma znaczenia. Logika schodzi na dalszy plan, a to ma związek ze skłonnością do naiwnej wiary w niemożliwe.

James Adonis bezlitośnie rozprawia się z kolejnymi mitami na temat przyszłych nagród, które przyjdą same. Pokazuje, gdzie autorzy aforystycznych refleksji popełniali błędy w rozumowaniu i gdzie należałoby ich bon moty poprawić, żeby były bliższe rzeczywistości. Nie poprzestaje na wskazaniu tych błędów w myśleniu i wnioskowaniu – eksponuje to, żeby rozbawiać czytelników. A na finał każdej miniopowiastki proponuje przerobione wersje wyjściowych cytatów. Nie ma tu zaangażowania, które prowadziłoby do rzeczywistej zmiany poglądów odbiorców – całość jest raczej oratorskim popisem dla zorientowanych na zabawę czytelników.

Ta książka jest niewielka objętościowo i poszczególne w niej rozdziały też są malutkie. Adonis nie ma zbyt dużo miejsca na zbieranie argumentów, więc też tym się nie zajmuje. Bardziej skupia się na podkreślaniu zabawnych stron skojarzeń. Uzmysławia odbiorcom, że do zmotywowania się wystarczą zwykłe kłamstwa lub półprawdy, byle tylko podparte nazwiskiem autorytetu. Tutaj nie ma miejsca na rzeczową dyskusję, wszystko ogniskuje się na emocjach. I w zasadzie Adonis wcale nie chce wychodzić poza szerzenie rozrywki. Walka ze stereotypami jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie liczy na to, że przebije siłę tradycji, że zmusi czytelników do refleksji nad przesłaniami. Nawet do tego nie dąży, bo musiałby wybrać inne sposoby komentowania treści z powiedzeń. Tymczasem przytaczane argumenty służą przede wszystkim rozśmieszaniu odbiorców. Na to poświęca autor siły. Świadczą o takim celu również choćby rozmiary poszczególnych tekstów. Rozrywkowy charakter mają też ich puenty – jedyne wyjaśnienie, po co przerabiać zgrabne formułki na znacznie mniej wpadające w ucho i pamięć wypowiedzi. Tym kariery nie zrobi. Ale w dobie mody na wystąpienia motywacyjne ta książeczka zachęca do samodzielnego myślenia (albo przynajmniej przypomina o takiej możliwości) i do weryfikowania wysłuchiwanych rewelacji. James Adonis może ekspertem od aforyzmów nie zostanie, skoro nie chce przyjąć do wiadomości obecności uproszczeń i gładkiej formy. Przy rozrywce, jaką zapewnia czytelnikom, nie będzie to jednak miało większego znaczenia. Przynajmniej dopóki ktoś z mówców motywacyjnych nie poczuje się urażony odebraniem wygodnych haseł.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,