Recenzje

Muzyka, ser i telefony

O spektaklu Nie pytaj. Ciechowski wg scenariusza i w reż. Katarzyny Chlebny w Teatrze Nowym Proxima w Krakowie pisze Piotr Gaszczyński.

Teatr Nowy Proxima kontynuuje obraną drogę, podążając w swoich kolejnych realizacjach „Aleją Gwiazd”. Najnowsza propozycja krakowskich specjalistów od artystycznych biografii dotyczy Grzegorza Ciechowskiego. Nie pytaj. Ciechowski to spektakl, w którym na warsztat zostaje wzięta postać legendarnego wokalisty Republiki. W skondensowanej, koncertowej formie przedstawienia, twórcy starali się uchwycić wielowymiarowość zmarłego w 2001 roku wokalisty, gdzie głębokie, egzystencjalne teksty współistnieją obok fiksacji na temat kanapek z żółtym serem.

Centrum sceny zostało podzielone na dwie części – dolną, piekielną otchłań, w której króluje Śmierć w przebraniu Harley Quinn (Katarzyna Chlebny) oraz górną, ale nie niebiańską, należącą do balansującego na granicy życia Ciechowskiego (Piotr Sieklucki). Po lewej i prawej stronie, za zasłonami, ukryto zespół odpowiadający za muzyczną odsłonę przedstawienia. Główny koncept spektaklu polega na swoistym sprzężeniu zwrotnym, w którym czyhająca za rogiem kostucha „gra w szachy” z wokalistą Republiki. Artysta, śpiewający kolejne piosenki z przyklejonymi do ciała elektrodami, nałożoną na siebie medyczną aparaturą, dosłownie przehandlowuje dla siebie dłuższy czas – walutą stają się kolejne utwory do napisania.

W partiach śpiewanych Sieklucki daje popis umiejętności wokalnych i scenicznych.  Nie próbuje naśladować Ciechowskiego, szuka swojej drogi. Jego interpretacja Mojej krwi na długo zapada w pamięć. Bohater, siłą rzeczy ograniczony ruchowo i przestrzennie, całą grę wkłada właśnie w głos. To poprzez piosenki się wypowiada, poprzez piosenki zadaje pytania i odpowiada na nie. Po prostu jest muzyką. Przeciwwagą dla „statycznego” Obywatela G.C. jest rozemocjonowana Harley. Ciągle odbiera telefony z informacją kogo trzeba zabrać z tego świata, biega, krzyczy, tańczy śpiewa. Jest Śmiercią, matką Ciechowskiego, Polską, neurotyczną siłą, której nie da się ujarzmić, uosobieniem tego, co w tekstach próbuje wyrazić Ciechowski.

Dopełnieniem wielowymiarowego obrazu lidera Republiki jest Kanapka z żółtym serem (Kacper Olszewski) czyli codzienny, powtarzany przez lata śniadaniowy rytuał Ciechowskiego. Monologi pieczywa tęskniącego za gryzącym je Grzegorzem autentycznie rozczulają. Byłby więc Ciechowski w Proximie jeden w trzech osobach (w sumie nic nowego w historii świata) – wzbudzającego kontrowersję wokalisty, dalej artysty-neurotyka igrającego ze śmiercią oraz zwykłego człowieka, zmagającego się z szarą rzeczywistością lat 80.

Nie pytaj. Ciechowski z pewnością w dobrze skrojony sposób przybliża widzom twórczość Grzegorza Ciechowskiego, dzięki czemu spektakl rezonuje nie tylko w duszach fanów Republiki, ale i „umiarkowanych” znawców tematu, którzy kojarzą zespół głównie z Mamony granej w programie 30 ton – lista, lista przebojów. To, co mogłoby sprawić, ze spektakl byłby nie tylko dobry, ale bardzo dobry, to większe skupienie się na psychologii postaci. Z przedstawienia nie dowiemy się kim był Grzegorz Ciechowski, co go napędzało, inspirowało, a co wręcz przeciwnie – paraliżowało. Szkoda, bo swego czasu razem z Małgorzatą Potocką tworzyli głośną parę, w pewien sposób świadomie kreującą swój medialny wizerunek.

Najnowszy spektakl Teatru Nowego Proxima to solidne studium muzyczne Republiki i Obywatela G.C. Warto wybrać się na to przedstawienie, by posłuchać świetnych wykonów ponadczasowych, poetyckich tekstów Ciechowskiego. By dowiedzieć się czegoś więcej o nim samym – trzeba podskoczyć do księgarni.

fot. Artur Rakowski

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , ,