Recenzje

Odwiecznie prawdziwe – „Ja gotuję, a ty sprzątasz!”

O spektaklu „Skunks i Borsuk” na podstawie książki Amy Timberlake w reżyserii Igora Gorzkowskiego, koprodukcja Teatru Guliwer z Teatrem Soho, pisze Anna Czajkowska.

Kto ceni humorystyczne, mądre i zabawne historie o małych zwierzątkach, z pewnością polubi bohaterów  książki Amy Timberlake, amerykańskiej autorki utworów dla dzieci. Tak jak Igor Gorzkowski,  reżyser adresowanego do młodej widowni spektaklu pod tytułem „Skunks i Borsuk”. Gorzkowski od dawna pozostaje jednym z moich ulubionych reżyserów, przyciągając kameralnym, wysmakowanym teatrem, emocjonalnie i zmysłowo angażującym widza. Pod maską, metaforą potrafi ukryć bardzo prawdziwe historie o ludziach, ich perypetiach i problemach. Jego sceniczny świat wypełnia często niezwykła poetyka, z charakterystyczną, nieuchwytną baśniowością, szczyptą melancholii i wręcz smutkiem, który w przedstawieniach dla najmłodszych przełamuje dowcipem. Kolejny spektakl dla dzieci tego twórcy jest równie intrygujący jak poprzednie – zrealizował między innymi „Arabelę” w Teatrze im. Andersena w Lublinie i „Dolinę Muminków w listopadzie” w Studiu Teatralnym KOŁO. Gorzkowski wyjaśnia przy okazji, dlaczego akurat ta, a nie inna bajka zainspirowała go do twórczej pracy: „sam wybór książki był mój, ale trafiłem na nią podczas lektur z synami”. W jego adaptacjach nic nie jest przypadkowe, a bogactwo rozmaitych form teatralnych tworzy świat budowany ze skojarzeń.

W „Skunksie i Borsuku” występują aktorzy Teatru Soho obok aktorów na stałe związanych z Guliwerem. Koprodukcja teatrów o różnych charakterach jest znakomitym pomysłem, stanowi cenną wymianę praktycznych doświadczeń, ale i wyzwanie – zwłaszcza dla artystów, którzy na co dzień nie muszą animować przedmiotów i lalek. W tej chwili Teatr Soho nie ma stałej siedziby, gościnnie gra spektakle dla dorosłej publiczności na różnych scenach. Tym bardziej cieszy, że Guliwer i aktorzy Igora Gorzkowskiego łączą siły i ich współpraca jest tak owocna. Wysiłek oceni najmłodsza publiczność, ponieważ to właśnie ona jest najważniejsza, co zgodnie potwierdzają twórcy.   

Skunks i Borsuk, bohaterowie historii o burzliwej relacji dwóch zwierzaków o zupełnie przeciwnych charakterach, muszą zmierzyć się z wieloma problemami. Wspólne życie pod jednym dachem nie jest łatwe, a stwierdzenie, że: „Ja gotuję, a ty sprzątasz” jest wręcz prawem natury, przynosi niezgodę i sporo kłopotów. Ogień krzywdzących stereotypów nie oszczędzi nikogo – ani  rozważnego, stroniącego od towarzystwa Borsuka, ani roztargnionego Skunksa bałaganiarza. Do tej pory w ciszy i idealnym porządku Borsuk prowadzi Ważną Pracę Nad Kamieniami, korzystając z gościnnego domku cioci Luli, właścicielki malutkiej posesji. I nagle, zupełnie niespodziewanie przybywa Skunks, by nie pytając o zgodę swobodnie rozgościć się w Pokoju Księżycowym. To prawda, pedantyczny, skupiony na swej pasji mineralog nie przeczytał listów od cioci Luli, stąd jego zaskoczenie i sprzeciw – „Nie każdy życzył sobie towarzystwa skunksa!”. Czarę goryczy przelewają kury, a „kurza metafizyka”, ich szalone zachowania nie przemawiają do Borsuka. Dyskoteka zorganizowana dla gdaczących przyjaciółek przez Skunksa wcale go nie przekonuje, wręcz przeciwnie. Czy w tej sytuacji bohaterowie mają szansę na kompromis, pełną szacunku akceptację własnych przywar i zalet, bez uprzedzeń i krzywdzącej oceny? W dodatku nadciąga niebezpieczeństwo – zjawia się fałszywy, drapieżny Gronostaj, a jego zadziwiające zainteresowanie kurami budzi dodatkowy niepokój.

Zabawna, wzruszająca i nie tak oczywista, choć pozornie prosta baśń o – podobnych do nas ludzi – zwierzętach, zdumiewa i zachwyca – swą plastyczną oryginalnością oraz emocjonalnością. Dużo tu absurdu i groteski, która przemawia zarówno do dzieci, jak i dorosłych. Reżyser uchwycił urok i czar fantazyjnej opowieści Amy Timberlake, zachował jej czytelność przekładając na język teatru, dodając ciekawe rozwiązania scenograficzno-przestrzenne. Choć spektakl adresowany jest do dziewczynek i chłopców od lat pięciu, z pewnością obejrzeć go mogą młodsi. Igor Gorzkowski jest mistrzem przemawiania do wszystkich – w „Skunksie i Borsuku” dowodzi tego z odpowiednim kunsztem i temperamentem!

Rozigrana, śmieszna opowieść z poważniejszymi motywami utrzymana jest w konwencji zabawy, w której linia dramaturgiczna płynie, gna i spaja się z wciągającą opowieścią. W radosno-melancholijną rzeczywistość tworzoną przez reżysera i autorkę tekstu wkraczają aktorzy. Dzięki nim kameralną scenę zapełniają barwne, fantazyjne postacie – koniecznie zwierzęce. W Borsuka wciela się Bartosz Mazur – czyni to gładko, farsowo, choć momentami na poważnie. Czasem zaskakuje nieodkrywanymi wcześniej myślami, zachowaniami,  skłaniając starszych do refleksji nad możliwością przemiany, a dzieci intrygując nieoczywistym wizerunkiem. Wyborny jako Borsuk, jeszcze lepszy jako partner i przyjaciel Skunksa, pomaga zrozumieć ludzkie emocje, przywiązanie do drobnych rytuałów. Wiktor Korzeniewski, po raz pierwszy w spektaklu dla dzieci, od razu budzi wielką sympatię, choć niezły z niego szaławiła. Gra z werwą godną pozazdroszczenia, kreując postać radosnego i otwartego na świat, ciekawego i życzliwego, ale niemożliwie nieznośnego Skunksika. Obaj panowie mają szansę wzruszyć każde serducho, pokazując jak zderzenie dwóch różnych osobowości zmusza bohaterów do oczywistych i nieoczywistych kompromisów, bo tylko dzięki temu możliwa jest wzajemna akceptacja i porozumienie. Obok nich pojawia się znakomita w swej zmienności Anna Przygoda. Mam na myśli role, które gra w spektaklu – ciocia Lula, Gronostaj, Jeżozwierz i oczywiście kury, pokazane z niesamowitą magią i energią. Aktorka w zabawny i niecodzienny sposób kontrastuje swoich bohaterów, uwypuklając ich najważniejsze cechy, naśladując głosy. Ponadto animuje lalki – przezabawne kury i ich przywódczynię, Wielką Kurę. 

Bogactwo pomysłów znajduje odbicie w pieczołowicie przygotowanej scenografii i kostiumach – bez zbytnich fajerwerków, z wykorzystaniem symbolicznych, wielofunkcyjnych przedmiotów, z podtekstem i humorem. Powiększone paragony fiskalne, metki od ubrań czy opakowanie po gumie do żucia przestają pełnić pierwotną funkcję i stają się czymś innym, ciekawszym. Funkcjonalne rozwiązania autorstwa Aleksandry Starzyńskiej przyciągają wzrok i pokazują, jak oczywiste światy przedmiotów stają się elementem baśni, kojarzonej z magią i wyobraźnią. Muzyka Igora Nikiforowa podąża rytmicznie za tymi koncepcjami.

Z dala od cywilizacyjnego zgiełku i bez nużącego moralizatorstwa, w zgodzie z autorką książki, baśń przemawia w teatrze. Z humorem i lekkością języka. Zderzenie uporządkowanego, poważnego świata nauki ze światem szalonych, tryskających emocji można zrozumieć dzięki udanemu spotkaniu z groteskowymi postaciami, kreowanymi przez aktorów dwóch teatrów. Reżyseria i scenografia, lalki i muzyka także sprzyjają chłonięciu opowieści o zabawnych wybrykach, o inności, akceptacji i walce o nią, a także o więziach przyjaźni i uczuciach.

fot. Marek Zimakiewicz

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , ,