Recenzje

One Woman Show

O spektaklu „Ewy Błachnio Rzecz Solowa” w reż. i wykonaniu Ewy Błachnio w Teatrze KTO w Krakowie pisze Piotr Gaszczyński.

Od dobrych kilku lat stand-up święci w Polsce triumfy. Najsłynniejsze postacie polskiej sceny komediowej przyciągają na występy tysiące widzów, wyprzedają hale, teatry, obiekty kulturalne. W swojej formie stand-up z założenia jest czymś ostrzejszym, bardziej dosadnym niż kabaret. I choć paradoksalnie bliżej do formy okołoteatralnej jest właśnie klasycznie rozumianemu kabaretowi, to jednak „one man (woman) show” porywa widzów, angażuje ich emocjonalnie, a czasem i dosłownie. Występ Ewy Błachnio w Teatrze KTO jest czymś pomiędzy stand-upem, monodramem i kabaretowym puszczaniem oka do widza.

Nieco ponad godzinny występ lawiruje między aluzjami politycznymi, uniwersalnymi wątkami obyczajowymi i parateatralnym monologiem. O ile wątki dotyczące byłej władzy były klasycznymi sucharami (nie kopie się leżącego, z PIS-u już nawet nie chce się nikomu śmiać), o tyle te dotyczące obecnie rządzących, a zwłaszcza Donalda Tuska, wywoływały słuszne salwy śmiechu. Jednak najlepsze fragmenty występu Ewy Błachnio oscylują wokół miłości i relacji damsko-męskich. Być może, patrząc stereotypowo – ale nie ukrywajmy, że stand-up stereotypami nie stoi, tylko dojrzała, doświadczona życiowo kobieta jest w stanie w tak zabawny i dosadny sposób obnażyć absurdy wspólnego pożycia tych z Marsa i tych z Wenus.

Trzecim, najbardziej teatralnym wątkiem występu były fragmenty, w których występująca dała popis swoich aktorskich umiejętności – czy to w trakcie recytacji tekstu Osieckiej, czy w formie klipów nagranych na potrzeby występu i puszczanych na scenie. Nie zapominajmy, że Ewa Błachnio ma duże doświadczenie sceniczne i telewizyjne. Kabaret Limo, który współtworzyła, był swego czasu powiewem świeżości, alternatywą (choć nie aż taką jak Mumio czy Łowcy. B). Cytując klasyka: „to widać, słychać i czuć”, że gwiazda wieczoru zjadła zęby na scenie. To z pewnością ułatwia kontakt z publicznością, pozwala na kontrolowanie temperatury na widowni. Ewa Błachnio Rzecz Solowa w Teatrze KTO to solidna dawka inteligentnego humoru, okraszonego charyzmą i urokiem głównej bohaterki. Dla zaczynających przygodę ze stand-upem, dobry spektakl na rozbieg. Dla fanów tego typu rozrywki, mających porównanie z innymi twórcami, odskocznia w nieco inne rejony. W obu przypadkach warto.

fot. Robert Grablewski

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,