Recenzje

Osiem kobiet i jedna zbrodnia

„8 kobiet” Roberta Thomasa w reżyserii Adama Sajnuka w Och-Teatrze w Warszawie – pisze Anna Czajkowska.

 „8 kobiet” Roberta Thomasa, utwór rozsławiony głównie przez film Françoisa Ozona, z gwiazdorską obsadą, w teatrze również znalazł licznych wielbicieli. W warszawskim Och-Tearze swoją autorską wersję przygotował Adam Sajnuk, snując kryminalną opowieść o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Żart miesza się z melodramatem, musical z czarną komedią, zbrodnia i oskarżenia budzą  ukryte wewnątrz serc tajemnice, a demon uśmiecha się krzywo, gdy osiem prawd walczy o pierwszeństwo.

Sztuka „Osiem kobiet” jest klasyczną, zabawną komedią sensacyjną, a formuła dramaturgiczna, jaką przyjmuje Robert Thomas polega na łączeniu ze sobą grozy i komizmu. Adam Sajnuk zagłębia się w analizę głębin duszy kobiecej, rezygnując częściowo z licznych gagów, które wzbudzać mogą śmiech. Traktuje fabułę bardzo serio, nieco inaczej niż sam autor. Jego bohaterki „obnażają się”, dokonując swoistej spowiedzi, choć ich szczerość nie jest taka oczywista. Sytuacja zamknięcia i zbrodnia w tle wyzwala w nich emocje, kobiety ujawniają swe pragnienia, kompleksy, zazdrość, nadzieje i rozczarowania. Uczucia biorą górę nad rozsądkiem. Ponieważ nie mogą zawiadomić policji  (telefon nie działa, a wokół szaleje śnieżyca), prowadzą własne śledztwo, by odkryć – kto zabił. Córki Marcela i Gabrieli – Katarzyna i Zuza – wzorując się na powieściach kryminalnych, rozpoczynają przesłuchania. W ten sposób wciągają wszystkich w fascynującą grę z dreszczykiem.

Akcja historii, która wydaje się wzorowana na najlepszych kryminałach Agathy Christie i jej „psychologii zbrodni”, stosowanej przez Herkulesa Poirota do rozwikłania trudnych zagadek, rozgrywa się podczas śnieżnej zimy, na angielskim pustkowiu odciętym od świata. Siedem kobiet, obdarzonych zdecydowanymi charakterami, powiązanych wzajemnie dość skomplikowanymi więzami i zależnościami, zamieszkuje dom Marcela, biznesmana, który w ostatnim czasie przeżywa problemy finansowe. Pewnego ranka służąca Luiza odkrywa, że jedyny żywiciel rodziny został zamordowany. W domu było tylko siedem wspomnianych osób – żona Marcela, jej matka, szwagierka, starsza córka Zuza i młodsza Katarzyna, pokojówka i ochmistrzyni. Wliczając mieszkającą w sąsiedztwie siostrę denata, która również przybywa do posiadłości i dowiaduje się o zbrodni, na scenie obserwujemy osiem podejrzanych o dokonanie zabójstwa kobiet. Nikt obcy nie zbliżał się do domu, dlatego nie ulega wątpliwości, że sprawczynią przestępstwa jest jedna z nich. Każda ma alibi, ale też wszystkie mają powody, by kłamać, dlatego sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana. Żadna z pań nie wydaje się niewinna, a bohaterki oskarżają się wzajemnie i bronią, lecz przy okazji mimowolnie demaskują same siebie i wywołują nowe wątpliwości.

Każda z aktorek ma w tej grze swoje pięć minut (albo więcej), każda ma szansę zalśnić, przekonać widza do siebie, prezentując nieco przerysowane charaktery postaci (co dla komedii jest przecież charakterystyczne!). I tak się dzieje. Ale niewątpliwie najciekawszą kreację stworzyła Izabela Dąbrowska. Jej Augusta, siostra Gabi, jest wiecznie zgorzkniałą, zakompleksioną starą panną, która kocha świeże bułeczki (a w nieprzyjaznym domu wciąż karmią ją sucharami) i ciągle skarży się na wszystko i na wszystkich. Jej starania o znalezienie męża spełzły na niczym, toteż mści się na całej rodzinie za własne niepowodzenia życiowe. Jednak skrycie marzy o szalonej miłości. Dąbrowska obdarzyła swą bohaterkę ciekawym, komediowym rysem, tak pożądanym w tej ponurej sztuce. Znakomicie gra głosem, ruchem, gestem, wzrusza i bawi, kreśląc portret złośliwej zazdrośnicy, w głębi duszy bardzo nieszczęśliwej. Rolę Gabi, żony Marcela, powierzył reżyser Katarzynie Gniewkowskiej. Ta wytworna, efektowna pani, typ wyniosłej, zimnej, ale kochającej matki i żony – może budzić sympatię. Gabi lubi komfort i wygody, a jej zdroworozsądkowe podejście do życia znika w zderzeniu z eskalującymi emocjami innych pań, walczących o pieniądze, których na razie żadna nie dostała. Gniewkowska potrafi być zarówno poważna, jak i zabawna, gdy jej bohaterka daje się ponieść nerwom i angażuje w sprzeczki o humorystycznym zabarwieniu. Właśnie w tych momentach aktorka w pełni pokazuje swój warsztatowy, aktorski kunszt. Jest jeszcze „persona non grata” czyli Patrycja, siostra Marcela, z zagmatwaną, z pewnością „grzeszną” przeszłością i równie niejasnymi zamiarami. Anna Smołowik pokazuje ją jako tajemniczą, energiczną, trochę złośliwą, kryjącą swe wyrachowanie pod szelmowskim uśmieszkiem tancerkę. Jak przystało na niegrzeczną artystkę, Patrycja nie rozstaje się z mikrofonem i śpiewa. Anna Smołowik ma wibrujący, kuszący głos o interesującym brzmieniu, a rusza się równie zmysłowo, wnosząc sporo ożywczego tonu do akcji przedstawienia. Elżbieta Jarosik jako Starsza Pani, matka Gabi, tworzy równie ciekawą, lecz rzecz jasna odmienną kreację. Nieco prowincjonalna kobieta w podeszłym wieku, przygarnięta przez córkę wraz z młodszą, niezaradną Augustą, musi zadbać o swoje zasoby finansowe i spokój na starość. Przeszła w życiu niejedno, a kolejny kieliszeczek alkoholu pozwala jej nadal cieszyć się życiem. Pozostałe aktorki – Weronika Warchoł jako Zuza i Zofia Domalik jako jej młodsza siostra Katarzyna – dzielnie dotrzymują kroku wspomnianym aktorkom, podobnie jak seksowna Paulina Chruściel (trochę bezczelna i na pewno przewrotna pokojówka Luiza). Brak im może tej ostrości, lekkości w grze, jaką dostrzegam u doświadczonych artystek, ale mimo wszystko radzą sobie znakomicie. Na wyróżnienie zasługuje też Maria Seweryn w roli ochmistrzyni Marii. Świetnie oddaje charakter osoby prostolinijnej, która z oddaniem wychowała dziewczynki Gabi i wie o niejednym sekrecie tego domu, ale nikomu go nie zdradzi. Choć – jak się okazuje – ona też ma swoje ciemne tajemnice.

Muzyczny element jest w spektaklu niezwykle ważny, a piosenki śpiewane przez aktorki zostały skomponowane przez Michała Lamżę specjalnie z myślą o przedstawieniu „Osiem kobiet”. Muzyka grana na żywo wprowadza do dramatu oryginalny rytm, ponadto muzycy – Michał Lamża, Wojciech Gumiński, Szymon Linette – biorą czynny udział  w wydarzeniach scenicznych, na bieżąco komentując część scen. Ten komediowy rys znakomicie łagodzi ciężar psychologicznego thrillera, którym staje się cała historia o ośmiu kobietach. Czasem rozlega się ostry, świdrujący dźwięk, który ma zapewne podkreślać rosnące napięcie – bynajmniej nie melodyjny, staje się irytujący i niepotrzebny. Skromna scenografia i ograniczona przestrzeń – przestronny hol i schody – pomagają stworzyć efekt zamknięcia. Odcięcie od świata i trup pana domu w jego sypialni potęgują ów piekielny nastrój, który udziela się bohaterkom, przedstawicielkom czterech pokoleń. Łączy je jedno – samotność i pragnienie bycia kochaną.

Adam Sajnuk skomponował swój spektakl opierając się na grze z formą i różnymi konwencjami scenicznymi – musical łączy z czarną komedią i dramatem psychologicznym. Niestety, nie wpływa to korzystnie na klarowność całej inscenizacji. Warto przypomnieć, że „Osiem kobiet” było w zamyśle autora komedią kryminalną. W przypadku spektaklu wystawianego w Och-Teatrze potencjał komediowy sztuki nie został w pełni wykorzystany, a łączenie grozy z komizmem, obecne u Roberta Thomasa i kluczowe dla kryminalnej gry, reżyser ograniczył, rozbudowując wątek psychologiczny. Nie wypada to najlepiej i nie wszystkich przekonuje. Sceny taneczne są również słabo przemyślane, jednak ogólnie całość adaptacji – mimo wszystko – zachowuje lekkość dzięki muzycznym elementom oraz popisowi scenicznemu ośmiu aktorek, prezentujących pełnokrwiste i celowo (jak w farsie) przerysowane postacie.

„Osiem kobiet” to rozrywka z kryminalną zagadką i lekkim psychodramatem w tle jak najbardziej godna polecenia.


Fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Anna Czajkowska – pedagog, logopeda dyplomowany oraz trener terapii mowy. Absolwentka Pomagisterskiego Studium Logopedycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a także Podyplomowych Studiów Polityki Wydawniczej Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z wydawnictwami edukacyjnymi (Nowa Era, Edgard) oraz portalem babyboom.pl, dziecisawazne.pl i e-literaci. Instruktor metody PILATES. Recenzje teatralne pisze od 2011 roku.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , , , , , , ,