O spektaklu „Ćwiczenia z Wesela” w reż. Wojciecha Malajkata powstałym w Akademii Teatralnej w Warszawie w ramach cyklu SCENA MŁODYCH pisze Kama Pawlicka.
„Ćwiczenia z Wesela” to pokaz egzaminu ze scen klasycznych wierszem II-go roku Wydziału Aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej. Nie jest więc to linearne wystawienie sztuki Stanisława Wyspiańskiego, tylko kompilacja scen z I i III aktu. Wojciech Malajkat świadomie pominął cały II akt z duchami, by wyreżyserować 40-minutową, zwartą opowieść o Polsce i Polakach.
Pokaz czaruje wdziękiem młodości i niespożytej energii studentów AT. Jak to na weselu jest w zwyczaju biesiadnicy wirują w tańcu, zmieniają partnerów, romansują, zakochują się, pożądają, piją, gadają, dają sobie po gębie. Jesteśmy więc na przeciętnym polskim weselu, które może zdarzyć się także, a może przede wszystkim Anno Domini 2021.
Nie ma w tym mini spektaklu podziału na role, w każdej ze scen bierze udział cała dziewiątka aktorów. Mamy więc kilka Panien Młodych, Rachel, Maryn, Panów Młodych, Poetów, Gospodarzy. Jest też dwóch Księży, zamiast jednego, jak chciał Wyspiański. Malajkat tnie i rwie tekst Wyspiańskiego, dodając do tego bardzo dynamiczną, ekspresyjną, gęstą inscenizację. Nie ma tu chwili na złapanie oddechu, weselna atmosfera wyczuwalna jest na każdym kroku.
Ale nie tylko o zabawę tu chodzi. W drugiej części pokazu delikatnie zostały wprowadzone wątki związane z naszą pogmatwaną historią, podziałami społecznymi, niemożnością porozumienia się. Z ostatnich, symbolicznych scen III aktu pozostał wątek, w którym weselnicy oczekują na zbawcę, przywódcę, który wybudzi naród ze snu, zjednoczy go i poprowadzi ku lepszej przyszłości.
W „Ćwiczeniach z Wesela” nie ma chocholego tańca, choć można by się pokusić o interpretację bezustannego wirowania aktorów, tego nie kończącego się „raz do koła, raz do koła” aż do upadłego, do porównania z tańcem w ostatniej scenie dramatu Wyspiańskiego. Za to pokaz zamyka słynna kwestia Gospodarza: „Wy a wy – co wy jesteście: wy się wynudzicie w mieście to się wam do wsi zachciało: tam wam mało, tu wam mało”, zakończona słowami „Nastrój? Macie ot nastroje: w pysk wam mówię litość moje”. Zabawa zmienia się więc w kłótnię, wychodzą na wierzch skrywane głęboko niesnaski, pogłębiają się podziały między społeczeństwem. Można by więc podsumować mini spektakl w Akademii Teatralnej słowami „Jaki kraj, takie wesele.”