Recenzje

Polak, Żyd dwa bratanki – mniej do chałki, bardziej naparzanki

O spektaklu Jeszcze Polska nie zginęła w reż. Michaela Rubenfelda i Doroty Abbe (produkcja: FestivALT) w Teatrze Barakah w Krakowie pisze Piotr Gaszczyński.

Podczas odbywającego się w Krakowie 8. Żydowskiego Festiwalu Sztuki i Aktywizmu swoją premierę miał spektakl Jeszcze Polska nie zginęła! który w przewrotny, prowokacyjny sposób podejmuje tematykę zawiłych relacji polsko-żydowskich. W okołoteatralnej, skeczowej formie przedstawienia, w skondensowany, ironiczny sposób zawarto odwieczne bolączki (bazujące najczęściej na wzajemnych uprzedzeniach) trapiące nasze narody.

Punktem wyjścia dla spektaklu granego gościnnie w Teatrze Barakah są wydarzenia dziejące się w alternatywnej rzeczywistości – Izrael przestaje istnieć, co uruchamia przywódcę Polski Macieja Stuhra (występującego na nagraniu, świetnie ogrywającego figurę aktora posądzanego o „wystające pejsy”, jak wspominał kiedyś w wywiadzie z Tomaszem Lisem po premierze Pokłosia[1]) do sprowadzenia nad Wisłę trzech milionów Żydów. Stuhr jako ojciec narodu i czołowy semicki neofita daje asumpt do konwersji na judaizm dla kolejnych milionów swoich rodaków – w sumie czterech. Jakie są motywacje ex-gojów? Tego dowiadujemy się z kolejnych filmów-dokumentów (wywiadów?). Dla jednych będzie to usankcjonowany prawnie związek jednopłciowy, dla innych możliwość zerwania z katolickim celibatem, dla jeszcze innych możliwość wyrywania lasek „na Żyda” (wiadomo, jak Żyd, to bogaty). W gruncie rzeczy motywacje Polaków są z gruntu interesowne, nie mają nic wspólnego z duchowością (o tym, że mamy do czynienia z zabawą stereotypami o „głupich Polakach” świadczy chociażby fakt, że żaden z występujących neofitów nie zna poprawnego tekstu polskiego hymnu).

Żeby nie było jednostronnie, ostrze ironii siecze również w naród wybrany. Początkowo Żydzi na wieść o tym, że ich nową-starą ziemią ma być Polska, nie pałają zbytnim entuzjazmem. Ostatecznie wielkodusznie przenoszą się do kraju przodków, uprzednio „przebaczając” nam doznane onegdaj krzywdy (cudowne granie na nerwach widowni). Smaczków jest więcej, im dalej w las, tym prowokacji (lub jak kto woli autoironii względem wiecznie urażonych i z obsesyjnym poczuciem prześladowania Żydów) przybywa. Co zasługuje na szczególną uwagę, poruszono – co prawda bardzo, bardzo delikatnie – kwestię ludobójstwa w Palestynie.

Spektakl przypominający nieco telewizyjne show ma dwójkę prowadzących: Dorotę Abbe grającą Dorotę Abbe i Michaela Rubenfelda grającego Michaela Rubenfelda. Scenariusz przedstawienia (programu) przeplata się z prawdziwym życiem, gospodarze opowiadają prywatne historie, zagajają publiczność („Czy ktoś ma korzenie żydowskie”? „Czy ktoś wie o nich, a się ich wstydzi”? Czy ktoś z przodków uratował/wydał Żyda”?). Interaktywność spektaklu jest jego mocną stroną, widownia autentycznie wciąga się i podejmuje grę. Jak przystało na każde porządne show jest i moment na występ artystyczny. Na scenie pojawia się świeżo upieczona konwertytka (Gabriela Szmel), by z gracją i powabem, niczym Sharon Stone w Nagim Instynkcie, dokonać rytualnych ablucji w przyniesionej na tę okazję wanience (przestrzeń Barakah – dawnej mykwy pasuje tu idealnie). Trochę śmieszno, trochę strasznie niczym na wybuczanym występie reprezentantki Izraela na ostatniej Eurowizji.

Wszystko pięknie, wszystko ładnie. Inteligencja zebrała się w bezpiecznej przestrzeni, by pośmiać się z przywar Polaków i Żydów. Jest jedno, ale – które z mocą bomby spadającej na Strefę Gazy uderza na końcu spektaklu. Ogłoszenie wyniku referendum, wskutek którego Rzeczpospolita Polska zmienia się Polską Rzeczpospolitą Żydowską skutkuje wprowadzeniem nowego prawa: polscy goje mają żyć w specjalnie wyznaczonych do tego strefach, w celu wyraźnego zidentyfikowania muszą nosić na szyi krzyże, jeśli ktoś z przodków goja wydał Żyda i jego rodzinę, goj i jego rodzina zostaną eksterminowani, komu nowe prawo się nie podoba, zawsze może wyjechać z Polski. Brzmi znajomo? Ja, natürlich.  

Przewrotny to spektakl, odważny i ważny. W ironiczny sposób pokazuje jak łatwo popaść w schematy, kierować się stereotypami, co zawsze kończy się katastrofą. Skrajności będą istnieć zawsze – jedni dostają białej gorączki, mówiąc o „końcu pedagogiki wstydu” i biegają po sejmie z gaśnicami, drudzy nie widzą niczego absurdalnego w obecności uzbrojonych agentów Szin Bet na wycieczkach żydowskich dzieciaków do Auschwitz. Normalność jak zwykle jest gdzieś pośrodku. W tak mocno spolaryzowanym świecie brakuje zwykłej, prostej relacji. Taką buduje się dialogiem, empatią i sztuką – jak chociażby Jeszcze Polska nie zginęła.

8. Żydowski Festiwal Sztuki i Aktywizmu

Jeszcze Polska nie zginęła

reżyseria: Michael Rubenfeld, Dorota Abbe

scenariusz: Michael Rubenfeld, Dorota Abbe

muzyka: Marta Zalewska

scenografia i kostiumy: Monika Kufel

opieka reżyserska: Michał Nowicki

tłumaczenie tekstów piosenek na jidysz: Philip Schwartz

obsada: Dorota Abbe, Maja Polka / Gabriela Szmel, Michael Rubenfeld

producentka: Anna Roszczyk

udział w nagraniach: Małgorzata Łodej-Stachowiak, Andrzej Niemyt, Paweł Hadyński, Piotr Dąbrowski, Konrad Cichoń

gość specjalny (video): Maciej Stuhr

video: Łukasz Gajdek, Łukasz Krawczyk

ruch: Magda Niedzielska

produkcja: FestivALT

partnerzy: Teatr BARAKAH, Fundacja Na Marginesie

premiera: 29 czerwca 2024 w Teatrze Barakah


[1] „Tomasz Lis na żywo”: https://www.youtube.com/watch?v=VHdMDp08Pv4

fot. Piotr Kubic

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , ,