Recenzje

Pomalowany świat

Clive Gifford: Historia kolorów. Jak kolory kształtowały świat. Nasza Księgarnia, Warszawa 2020 – pisze Izabela Mikrut.

Kolejny hit ma w swoim katalogu Nasza Księgarnia – „Historia kolorów” to książka, która niby nie jest picture bookiem, ale zwraca uwagę między innymi mnogością barw na kolejnych stronach. Kolory są właściwym bohaterem tej opowieści, a z publikacji, jaką proponuje Clive Gifford, ucieszą się nie tylko dzieci, ale nawet ich rodzice – którzy dowiedzą się sporo z krótkich tekstów informacyjnych.

Autor dzieli tom na barwy i odcienie, wprowadza kolor – i jego odmiany. Każdy rozdział rozpoczyna się od prezentacji odmian danego koloru: odbiorcy zobaczą kilka próbek razem z nazwami kolorów. Później każda rozkładówka dotyczy kolejnego odcienia. Składa się z pojedynczych akapitów, rozpisanych ciekawostek na temat koloru. Autor opowiada między innymi o tym, skąd brano dawniej barwnik (więc też – jaka jest historia barwy. Osobny akapit poświęca na jej znaczenie historyczne – kto zasłynął z sięgania po dany kolor, do czego go wykorzystywał. Kolor w historii – najczęściej w głębokiej przeszłości – miał cele dekoracyjne, przyczyniał się do chorób i śmierci, stanowił o wyborach artystycznych malarzy, funkcjonował w medycynie, wyzwalał żądzę bogactwa. Pojawiają się wyjaśnienia, kiedy kolor trafiał do działań religijnych (w różnych wyznaniach i religiach), a kiedy prowokował do przestępstw i nadużyć. Zdarza się i tak, że kolor zyskuje znaczenie dopiero dzisiaj i pojawiają się w tekście informacje, do czego jest wykorzystywany obecnie. Skąd biorą się barwniki, co symbolizują barwy – ale i, od czasu do czasu, komentarze specjalistów: malarzy, którzy potrafią dodatkowo przedstawić znaczenie lub jakość uzyskanego koloru.

Przyjął Clive Gifford bardzo dobrą taktykę do zaintrygowania czytelników. Krótki akapit wprowadzający do istoty koloru zawiera migawki i dane dotyczące obecności barwy w kulturach czy na przestrzeni wieków. Tak rozbudza się ciekawość, a już drugim krokiem będzie podawanie nazw barw (i próbek). Zwykle maluchy są w stanie nazywać podstawowe kolory, tym razem dowiedzą się, że istnieje brąz mumiowy czy grynszpan, koszenila czy gumiguta. Nie znaczy to, że przy zwykłych kolorowankach zaczną stosować nowe nazwy na konkretne kredki – ale będą mogły wzbogacać słownictwo i świadomość barw. Zyskają sporo ciekawostek na tematy odległe od zwyczajnego życia, a jednak możliwe do obserwowania, przynajmniej – mogą pobawić się w  wyszukiwanie w bliskim otoczeniu nowych dla siebie barw i nazywanie ich. W razie czego dysponują już zestawem dodatkowych komentarzy.

W momencie, gdy dzieci, ciekawe świata, odkrywają kolejne nazwy – mnogość kolorów jawi się jako dodatkowa płaszczyzna do zbadania. Książka „Historia kolorów” jest atrakcyjna nie tylko ze względu na ilustracje, które raz po raz przenoszą odbiorców w różne kultury (i w różne klimaty za sprawą kolejnych odcieni). Tu z zainteresowaniem przechodzi się do kolejnych akapitów, żeby sprawdzić, co jeszcze można powiedzieć o danym kolorze. Autor wykazał się umiejętnością wyszukiwania i przesiewania informacji. „Historia kolorów” to bardzo ładnie skonstruowana książka nie tylko dla najmłodszych.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,