Recenzje

Powrót do przeszłości

O spektaklu „Powrót do Reims” wg Didiera Eribona w reż. Katarzyny Kalwat, koprodukcja Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie i Nowego Teatru w  Warszawie, pisze Katarzyna Harłacz.

Spektakl Nowego Teatru inspirowany jest autobiograficzną książką Didiera Eribona„Powrót do Reims”. W swoim utworze Eribon wraca myślami do okresu dzieciństwa, mierząc się z traumą i wstydem, które towarzyszyły mu z powodu jego orientacji seksualnej oraz niskiego statusu społecznego rodziny. Spektakl jest zrealizowany w formie wywiadu z autorem książki, poprowadzonego w telewizyjnym studio, w którym sztuczna inteligencja kontroluje zachowania uczestników, promując sztuczne działania służące jedynie zwiększeniu zainteresowania publiczności.

Francuski socjolog i filozof, Didier Eribon, w swojej książce „Powrót do Reims” powraca wspomnieniami do rodzinnego miasta i mierzy się z całym bólem, nienawiścią i wszystkimi traumatycznymi przeżyciami, których doświadczył w dzieciństwie. Wstyd, ból, upokorzenie – te emocje towarzyszyły autorowi przez całe dzieciństwo. Związane były z miejscem pochodzenia i spowodowane zostały brakiem wsparcia emocjonalnego i duchowego ze strony rodziny, skoncentrowanej wyłącznie na przeżyciu „do pierwszego”. Dodatkowo lęki wynikające z małomiasteczkowego i prowincjonalnego traktowania przez innych ludzi oraz wyszydzanie jego homoseksualnych potrzeb pogłębiły jego traumę. Jako dorosły człowiek, szanowany za osiągnięcia na polu nauk socjologicznych i filozoficznych, Eribon nadal zmaga się z tą potężną traumą, która nieustannie wpływa na jego życie, ograniczając radość z osiągnięć w życiu publicznym.

Treść spektaklu w reżyserii Katarzyny Kalwat jest przedstawiona w formie spotkania autora książki w studio telewizyjnym. Spotkanie zostaje przeniesione w (niedaleką?) potencjalną przyszłość, gdy wszystko jest podporządkowane sztucznej inteligencji, która nadzoruje jedyną słuszną linię zachowania uczestników spotkania, nie dopuszczając do spontanicznych i naturalnych reakcji, jednocześnie prowokując do sztucznych zachowań zwiększających zainteresowanie publiczności.

Rozmowa w studio przekształca się w zamaskowaną przemoc, przejawiając się w słowotoku gospodarzy spotkania telewizyjnego, które w związku z tym nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek dociekaniem prawdy dziennikarskiej. Prowadzący traktują rozmówcę jakby nie istniał lub jego zdanie było nieistotne, skupiając się na własnym popisywaniu się. Ich potrzeba błyszczenia wynika po części z założeń programu, który sztucznie napędza uczestników audycji do ciągłego wypowiadania „mądrych” słów tak, by program spełniał odpowiednie standardy. Ten imperatyw odbija się na stylu prowadzenia wywiadu, który momentami staje się komiczny i absurdalny, a czasami wręcz agresywny. Przemoc w tym kontekście wyraża duchową pustkę ukrytą za wyszukanymi, przeintelektualizowanymi i pustymi słowami, którymi z wyższością atakuje się drugą osobę.

W spektaklu Nowego Teatru przeszłość, teraźniejszość i przyszłość ciągle przeplatają się, ujawniając wzajemne powiązania. Przemiany polityczne i społeczne, które miały miejsce w krajach Europy Środkowej, w tym w Polsce, w latach 80. XX wieku, prowadziły do znaczących migracji i nowych możliwości rozwoju społecznego dla wielu ludzi. Także Didier Eribon, poszukując spełnienia i chcą uciec od traumatycznego dzieciństwa, wyprowadził się do Paryża i rozpoczął karierę naukową. Jednak pomimo rozwoju, wciąż istnieje w nim wstyd i upokorzenie doznane w młodości, dlatego nieustannie wraca do przeszłości. Spektakl w ten sposób dotyka różnorodnych tematów, takich jak kontrola Wielkiego Brata (gdzie Wielkim Bratem w tym przypadku jest sztuczna inteligencja), wstyd związany z niskim pochodzeniem społecznym oraz problem wykluczenia i nietolerancji. To jasno pokazuje, że problemy ze wstydem i nie akceptacją siebie mogą się pogłębiać w społeczeństwie, ale jednocześnie mogą być tłumione, a trudne tematy mogą być ignorowane. Spektakl analizuje przeszłość i teraźniejszość, mówi o potencjalnej przyszłości sugerując, że nienazywane jasno problemy i ucieczka od nich mogą prowadzić do przemocy w białych rękawiczkach.

Scenografia spektaklu odwzorowuje środowisko studia telewizyjnego, którego centralnym elementem jest ogromna kanapa, na której zasiadają rozmówcy. W tle poruszają się niemalże niewidoczni technicy obsługujący kamery. Zbliżenia na rozmówców wyświetlane na dużym ekranie umożliwiają widzom obserwację ich mimiki i szczegółów zachowania. Na ekranie pojawiają się także reklamy i przymusowe przerwy agitacyjne, które często przerywają rozmowę w najmniej odpowiednich momentach. Dzięki tym środkom scenograficznym widzowie spektaklu Nowego Teatru mogą poczuć się jak uczestnicy prawdziwego studia nagraniowego podczas „ekscytującej” rozmowy na żywo.

W spektaklu akcja toczy się intensywnie, przeradzając się w dziwne i niespodziewane sytuacje. Główny bohater atakowany bezładnym słowotokiem przez gospodarzy programu, początkowo jest niedopuszczany do głosu. Prowadzący program cytują słowa z jego książki – słowa pełne przemocy, których sam autor używał wobec bliskich, próbując zemścić się za swój ból. Teraz to brutalne nadużycie wraca do niego jak bumerang. Z czasem akcja dramatu stopniowo wymyka się spod kontroli, przeradzając się w chaos. Z tego chaosu wyłania się nowa jakość – główny bohater głośno wykrzykuje swój ból, jakby reprezentował krzyk wszystkich osób doświadczających wstydu i upokorzenia z powodu swojej (jakiejkolwiek) odmienności. Wspaniała, zaangażowana gra Jacka Poniedziałka obejmuje zarówno postać spokojnego intelektualisty, który ironicznie i z dystansem komentuje dziwne wydarzenia w studio, jak i postać poruszonego człowieka, który potrafi z mocą wyrażać swoje przekonania. A w przerwie na długą ingerencję „siły wyższej” w program, zabawnie zajada kanapkę, dosadnie i przezabawnie wyrażając zniechęcenie swojej postaci i bierne oczekiwanie na koniec tej paranoi. Jego mocne monologi są szczególnie wyraziste i silnie przykuwają uwagę.

W ten sposób rodzi się interesująca koncepcja na poruszenie kilku bardzo ważnych tematów, choć wykonanie całości jest dość zwyczajne z powodu pewnej powtarzalności pomysłów – spektakl momentami nuży nadmierną ekspansywnością i krzykiem, stosując zabiegi znane, ale już tracące na świeżości. Genialne, pełne naturalności i wyrazistości aktorstwo Jacka Poniedziałka broni się w tym wszystkim znakomicie.

fot. Monika Stolarska

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , ,