Zapowiedzi

Premiera “Czarnego mnicha” z Janem Peszkiem już jutro w Teatrze Starym w Lublinie

„Śleboda/Danutka”

Szanowni Państwo, Drodzy Widzowie,
już jutro (3.07, sobota), w ramach trzeciej edycji Festiwalu Danuty Szaflarskiej „Śleboda/Danutka” odbędzie się premiera sztuki Antoniego Czechowa „Czarny mnich”. W roli tytułowego mnicha zobaczymy laureata tegorocznej nagrody „Gong Danutki” – Jana Peszka, a na scenie towarzyszyć mu będą Katarzyna Krzanowska i Błażej Peszek. 

Na pokazy spektaklu zapraszamy w dniach 4-7 lipca 2021r.

W sprzedaży pozostały ostatnie wolne miejsca! Bilety na spektakle dostępne są w kasie teatru oraz na stronie internetowej teatrstary.eu:
🔹 05.07 /poniedziałek/ g.20
🔹 06.07 /wtorek/ g.20
🔹 07.07 /środa/ g.20

„Czarny mnich”

spektakl na podstawie opowiadania Antoniego Czechowa w tłumaczeniu Danuty Kułakowskiej
adaptacja i reżyseria: Błażej Peszek
muzyka: Wojtek Kiwer
fotosy: Mirosław Mróz
występują: Katarzyna Krzanowska, Błażej Peszek, Jan Peszek
premiera: 3 lipca 2021 r., Teatr Stary w Lublinie

Geneza

“Czarnego Mnicha” Antoni Czechow napisał w 1893 roku w swoim domu w wiosce Melichowo. Podobno cierpiał wtedy na bezsenność i lęki urojone. W jednej z takich nocy wyśnił albo zobaczył postać czarnego mnicha wędrującego przez niekończące się pola i długo nie mógł się z tej wizji otrząsnąć. Opowiadał o niej bratu, analizował na wszystkie sposoby. Zainteresował się psychiatrią jako nauką pomocniczą literatury. Kiedy opowiadanie było gotowe, pokazał je Aleksemu Suworinowi, wydawcy czasopisma “Nowoje Wriemia”, ale z zastrzeżeniem, że wydrukuje je w bardziej elitarnym “Chudożniku”. Na pytanie Suworina, czy jest to utwór autobiograficzny, Czechow odpowiedział, że „kiedy pisarz portretuje osobę chorą, nie znaczy to wcale, że sam jest chory”. “Czarny mnich” ukazał się w numerze “Chudożnika” z 1894 roku. Interpretowano go jako literacki zapis rozdwojenia jaźni, studium zaprzepaszczonego geniuszu albo przypowieść metafizyczną.

Treść
Bohaterem opowiadania jest młody magister, dobrze zapowiadający się uczony Andrej Wasilicz Kowrin spędzający wiosnę i lato w Borisowce, posiadłości swojej przyjaciółki Tani i jej ojca Jegora Siemonowicza. Wszyscy są tu szczęśliwi: stary liczy na małżeństwo młodych, Tania podkochuje się w Andreju, Andrej uczy się i dużo czyta. Dręczy go jednak pewna ezoteryczna legenda o mnichu, którego miraż wędruje przez pustynię, okrąża całą ziemię, jego obraz odbija się nawet w kosmicznej pustce. Próbując ją zrozumieć, doczeka się nocnej wizyty starego mnicha, będzie z nim prowadził rozmowy o nieśmiertelności i sławie, sensie życia i docieraniu do prawdy. Mnich oznajmi mu, że jest wybrańcem, geniuszem, który odmieni świadomość ludzi. Mijają dni, mnich pojawia się coraz częściej, dialogi z widmem stają się coraz bardziej fascynujące, aż wreszcie świeżo poślubiona żona zauważy po przebudzeniu, że Andriej rozmawia z pustką, gada roznamiętniony do krzesła, żywiołowo gestykuluje. Przerażona Tania zawiezie męża do lekarza, pojawi się podejrzenie obłędu, Kowrin trafi na kurację do szpitala. Wyjdzie z niego odmieniony, najpierw podrze wszystkie swoje dysertacje, później zrani tych, których kiedyś kochał. Zrobi jeszcze karierę uniwersytecką, ale nie będzie szczęśliwy, nie będzie cenił swoich prac, znienawidzi siebie, jako akademicką miernotę, porzuci Tanię, przyczyni się do śmierci jej ojca. W końcu zachoruje na suchoty i w dniu swojej śmierci zobaczy smolisty słup dymu wirujący ku niemu z ogrodu: to przyszedł do niego po raz ostatni czarny mnich. Umierający Kowrin usłyszy zarzut sformułowany przez wiecznego pielgrzyma: o zdradę ideałów, niewiarę w przepowiednię o własnej wybitności, przepędzenie czarnego mnicha z własnej świadomości. Czechow zostawia czytelnika z pytaniem bez odpowiedzi, które brzmi: Warto było aż tak wyzdrowieć?
Łukasz Drewniak

Mnich z opowiadania Antoniego Czechowa jest „czarny”, więc mroczny. To posępny doradca duszy. Podstępny kusiciel. Wykorzystując naiwność wrażliwego bohatera porywa go w otchłań „ciemnej strony”. Czy to figura złego doradcy, złego rodzica? Niczym ojciec z wiersza Goethego nie dostrzega wołania „syna”. Odbiera mu spokój, niszczy miłość? A może przeciwnie – jest realistą świadomym obecnej kondycji świata? Andriej Kowrin posłuszny podszeptom czarnego widma wierzy w słuszność wątpliwej misji. Jego mania wielkości, niebezpieczna filozofia przyćmiewa rozsądny obraz rzeczywistości.

Widzę taki obraz: mroczny rycerz, smutny Joker pędzi przez świat na oślep – niczym wir lub trąba powietrzna niosąc słabnącego podopiecznego. Powiadał Leonardo da Vinci: „Nie ma co do tego dwóch zdań, że Przyroda musi pragnąć, aby rasa ludzka zginęła, jako rzecz bezużyteczna i niszcząca wszystko, co zostało stworzone.” To groźny miraż, ale jakże podobny do tego, zarejestrowanego w opowiadaniu Czechowa: „Mnich z gołą, siwą głową i czarnymi brwiami, bosy, z rękami skrzyżowanymi na piersi przemyka obok i zatrzymuje się na środku pokoju: „Dlaczego mi nie uwierzyłeś? Gdybyś mi wtedy uwierzył, że jesteś geniuszem, to nie spędziłbyś tych lat tak żałośnie i marnie.”
Błażej Peszek

Komentarze
Udostepnij