Recenzje

Przeplatanie się światów

Edward Fenton: Widmo z Głogowego Wzgórza. Dwie Siostry, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

To klasyczna bajka, w genialnym tłumaczeniu Ireny Tuwim – historia, która powraca za sprawą równie udanego cyklu Mistrzowie Ilustracji prowadzonego przez Dwie Siostry. Tym razem dzieciom i dorosłym przedstawiany jest Edward Fenton i jego „Widmo z Głogowego Wzgórza” – w wyobraźni Zbigniewa Piotrowskiego. Dzieci zajmą się więc przede wszystkim stroną fabularną – kryminałem pomieszanym z bajkowym thrillerem, a dorośli – stroną graficzną, szkicami, które pokazują jedno: że także literatura czwarta zasługuje na staranne opracowanie i można się w niej wykazać niezwykłą wrażliwością.

Cykl Dwóch Sióstr to świadome odejście od disneyowskich i komputerowych grafik: tutaj odbiorcy mają możliwość zetknięcia się z faktycznymi mistrzami ilustrowania – i przekonają się sami, jak ważne jest odpowiednie przedstawianie motywów z opowieści. Zbigniew Piotrowski nie odwraca uwagi od tekstu, ale towarzyszy mu wiernie, doprowadzając do zderzenia fantazji i bajkowej rzeczywistości. Pozornie niestaranne rysunki, szkice zaledwie, uderzają precyzją w oddawaniu ruchu i intencji postaci. Autor ilustracji bardzo dba między innymi o proporcje sylwetek, pokazuje dzieci i dorosłych w działaniu, proponuje dynamiczne obrazki bardzo pasujące do klimatu opowieści. A sprawia przy tym wrażenie, jakby tworzył od niechcenia, jakby czytelnicy mogli dostać jedynie strzępki historii przełożonej na ilustracje. „Widmo z Głogowego Wzgórza” mogłoby spokojnie funkcjonować bez rysunków, jako ambitna powieść dla dzieci – ale w tym wypadku rysunki nie infantylizują całości, a dopełniają ją, żal, że nie ma ich więcej, chociaż wtedy mogłaby się książka niebezpiecznie rozrosnąć pod względem objętości.

Sama opowieść, chociaż klasyczna, wypada dzisiaj nawet przełomowo. James, który wybiera się na kilka dni do swoich kuzynów, Amandy i Obiego, musi pomóc im rozwiązać przedziwną zagadkę. Najpierw wszystkich intryguje pies, który błąka się wokół domu – ocalony przez dzieci (dzisiejszych czytelników może szokować chęć zastrzelenia czworonoga!), później – tajemnicze ślady i znaki zostawiane najprawdopodobniej przez widmo. Widmo z Głogowego Wzgórza ujawnia się szczątkowo, nie ma wiele wspólnego z tradycyjnymi wizerunkami duchów i zjaw, ale działa na wyobraźnię dzieci. Dorośli, jak zawsze w podobnych przypadkach, są bezradni, nie dostrzegają oczywistych sygnałów. Dzieci mogą zatem działać razem w obronie domu. Sytuację „grozy” podsyca jeszcze gęsty śnieg – opady uniemożliwiają dotarcie do Głogowego Wzgórza, a to oznacza, że odcięci od świata mieszkańcy są zdani tylko na siebie. Tajemnica widma zamienia tomik w opowieść kryminalną z prawdziwego zdarzenia – więc mali czytelnicy mogą poczuć się docenieni.

Widać w narracji nieco archaiczny styl (mimo że Irena Tuwim praktycznie się nie starzeje – to bardziej wpływ konstrukcji świata przedstawionego, staroświeckość w zachowaniach i gestach bohaterów, nieznana dzisiejszym odbiorcom), widać też w samej opowieści jeszcze traktowanie najmłodszych czytelników z pełną powagą: dostają oni tom starannie przemyślany, zbudowany z zagadki detektywistycznej, zabaw dzieci i rozwiązania rodem z kryminału (prawdziwego!). Nie ma taryfy ulgowej dla małych odbiorców, więc Fenton w takiej wersji może nawet bardziej przekonać w pierwszej kolejności dorosłych. A jednak „Widmo z Głogowego Wzgórza” to książka, która zasługuje na uwagę.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,