Zapowiedzi

SPEKTAKL JUBILEUSZOWY – 10-lecie pracy artystycznej w dziedzinie monodramu Mateusza Nowaka w lubelskim Starym

„OD PRZODU I OD TYŁU” 
MATEUSZ NOWAK 
czwartek 11.11 / 17.00

SPEKTAKL JUBILEUSZOWY – 10-lecie pracy artystycznej w dziedzinie monodramu Mateusza Nowaka

scenariusz na podstawie rozprawy doktorskiej Karola Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i tyłu”: Stanisław Miedziewski i Mateusz Nowak
wykonanie – Mateusz Nowak
eżyseria – Stanisław Miedziewski
kostium – Magdalena Franczak
światło – Marcin ‘Kabat’ Kowalczuk

Spektakl Mateusza Nowaka, według „Niemcewicz od przodu i tyłu” to przejmujący, piekielnie aktualny Polaków portret własny. Książkę napisał w XX wieku Karol Zbyszewski. Wychłostał w niej marionetkowego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, obżarstwo i pijaństwo magnatów, pazerność i rozwiązłość purpuratów, wreszcie posłów sejmowych, zachłannie walczących o powiększanie majątku. Mateusz Nowak w ciągu 60 minut popisowego aktorstwa zagrał kilkadziesiąt postaci, zaczynając od słów „stara k*** nareszcie umarła” i dnia śmierci carycy Katarzyny, a następnie monologu z powieści Jerzego Żurka „Casanova”, w którym bohater nie może odbyć stosunku z carycą. Turpistyczne opisy przyrodzenia carycy, niemoc, strach, XVIII wieczna rozwiązłość w pigułce – na widowni robi się nieswojo. A Mateusz Nowak idzie za ciosem. Z minuty na minutę okazuje się, że kolejne postaci przedstawiane przez aktora jak żywo przypominają współczesnych władców dzisiejszej Polski. Prezesów, ministrów, rzeczników, kochanków i kochanki. Robi się groteskowo, zjadliwie, przejmująco, do bólu. Nowak gra w kostiumie, który sam w sobie mówi ze sceny. To wpół strój koronacyjny Stanisława Augusta Poniatowskiego, wpół suknia carycy. Brawo Magdalena Franczak. Ogrywa kostium na wiele sposobów, zmienia głos, recytuje, rapuje, opowiada, szepcze. Wysmakowany gest plus niezwykle plastyczna mimika – dają pierwszorzędną, teatralną całość. Oglądamy klęskę Rzeczypospolitej, którą jej mieszkańcy sami sobie zafundowali. Klęskę barwną, do końca zapatrzoną w złotą wolność. Mateusz Nowak zamienia teatr w lekcję politycznej anatomii. Tnie skalpelem chore tkanki, pokazując groteskowy Polaków portret własny. W tym portrecie boleśnie odbija się polityczne dziś. Wystarczy jedno cięcie skalpelem, by na wierzch wylała się ropa. To dojrzały spektakl. Precyzyjnie wyreżyserowany przez Stanisława Miedziewskiego. Kiedy już otrząśniemy się po ostrych scenach, widzimy ile w nim miłości do Polski.
Waldemar Sulisz, Dziennik Wschodni

fot. Bartek Żurawski

Komentarze
Udostepnij