Recenzje

Środowisko

Stanisław Łubieński: Książka o śmieciach. Agora, Warszawa 2020 – pisze Izabela Mikrut.

Stanisław Łubieński potrzebował drobiazgu, żeby zainteresować się na poważnie tematem śmieci i zanieczyszczenia planety. A zainteresował się do tego stopnia, że jeździ, sprawdza, wypytuje, spotyka się z ludźmi, którzy w jakiś nietypowy sposób walczą o czystość otoczenia. Dowiaduje się między innymi, jak wygląda praca śmieciarza i wnętrze śmieciarki, co dzieje się na wysypiskach śmieci, jak przetwarza się odpady, które można recyklingować. Ale też – gdzie istnieją śmieci „nieuświadamiane” (na przykład: jak polowanie na kaczki może wpłynąć na zanieczyszczenie środowiska). Znajduje bardzo dużo ciekawych i czasami pozornie niepowiązanych ze sobą tematów, które następnie przekuwa na krótkie opowieści – niby eseje, ale dla wszystkich, komentarze, które powinny uzmysłowić czytelnikom, dlaczego w ogóle zajmować się motywami ekologii i kiedy podjąć jakieś działania. A sam autor zwrócił uwagę na śmieci… z poczucia estetyki. Oto porzucona przez kogoś (a może zagubiona) na plaży skarpetka wdarła się w kojący kadr z wakacji. W ten sposób zamiast miłego wypoczynku na łonie natury, autor zaczął sprawdzać, co jeszcze znajdzie na plaży. Początkowo zamierzał zbierać śmieci do skarpetki, ale szybko okazało się, że ten „pojemnik” nie wystarczy na długi spacer. I tak ponura konkluzja nad nonszalancją człowieka stała się punktem wyjścia do samodzielnych poszukiwań śmieciowych zagadnień.

W kolejnych tekstach z tomu „Książka o śmieciach” autor przygląda się znajdowanym odpadkom. Czasami inspirują go do snucia jakiejś historii – tak bywa ze śmieciami „zagranicznymi”, niedostępnymi w hipermarketach znajdujących się w Polsce. Tu można puścić wodze fantazji i zastanawiać się, skąd przywędrowały i co sobą oznajmiają. Zdarza się też, że autor pochyla się nad śmieciami typowymi, komentuje znaleziska, które nie powinny w ogóle wpadać w ręce przypadkowego przechodnia. Śmieci wokół jest mnóstwo, więc Łubieński raczej ma problem nadmiaru: może spokojnie wybierać, o czym opowie następną historię. A te historie, jak łatwo się domyślić, krzepiące nie są. Dlatego też autor podejmuje wysiłek, żeby tłumaczyć odbiorcom konsekwencje śmiecenia albo zapoznawać ze sposobami na porządkowanie otoczenia.

Pisze krótko i refleksyjnie jednocześnie. Bez zbędnego moralizowania, bez tonów kaznodziejskich, tak, żeby odbiorcy zrozumieli – ale żeby nie poczuli się „nastawiani' na ekologię i zmuszani do zbierania śmieci z własnego otoczenia (może trochę szkoda, ale nie o działanie autorowi chodzi najbardziej, a o refleksję ekologiczną).

„Książka o śmieciach” nie jest zbyt długa, bo przecież nie chodzi o to, żeby zamęczyć czytelników tematem, tylko żeby zwrócić ich uwagę na coraz większy problem i przygotować na niezbędne zmiany. Pokazuje Stanisław Łubieński, że zawsze można zacząć od siebie, zaangażować się w działania proekologiczne w okolicy, a przede wszystkim nie przymykać oczu na śmiecenie i zanieczyszczanie środowiska. Każdy może przyłączyć się do działań, które nie wymagają nakładów finansowych, a jedynie poświęcenia odrobiny czasu. Poza wszystkim jednak „Książka o śmieciach” ma poruszyć: obudzić gniew albo niezgodę na wszechobecność śmieci, przekonać, że zmiany są konieczne.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,