Recenzje

Szał uniesień

O spektaklu „Bisonte” w reż. i chor. Marco Da Silva Ferreiry w ramach 22. Festiwalu Ciało/Umysł w Warszawie pisze Katarzyna Harłacz.

Festiwal Ciało/Umysł w Warszawie to Międzynarodowy Festiwal Sztuki Tańca i Performansu. W tym roku odbywał się po raz dwudziesty drugi w weekend od 6 do 8 października 2023 r. Imprezie o intensywnym i bogatym programie został przypisany podtytuł „Utulenia”, zwracając uwagę na potrzebę rozwoju w naszym społeczeństwie takich cech jak troska, uważność, szacunek i empatia.

W sobotę 7 października jednym z proponowanych spektakli była choreografia „Bisonte” w reżyserii portugalskiego artysty Marco da Silva Ferreiry. Spektakl taneczny nawiązywał do symboliki bizona i ogólnie do różnych form rytuałów plemiennych. Bizon, potężne zwierzę, to według wierzeń Indian północnoamerykańskich symbol siły, mocy i wytrwałości, oznaczał: płodność, odwagę, szacunek do ziemi i więzy rodzinne, jako że ogromne zwierzęta żyją w stadzie. Nawiązanie w choreografii do szamanizmu to też nawiązanie do idei wspólnoty – wspierania się całej wioski, szanowania okolicznej przestrzeni, także środowiska roślin i zwierząt. Dla prymitywnych ludów było to naturalne podejście, o czym tzw. biały człowiek na wiele setek lat zapomniał i dopiero dziś uświadamiamy sobie ten problem, ponosząc konsekwencje niefrasobliwości i braku szacunku wcześniejszych pokoleń.

Początkowy ruch choreografii skupił się na pokazaniu kolorowej parady, współczesnego show zmieszanego z tradycyjnymi obrzędami plemion ludów pierwotnych. Zabawne było konfrontowanie stylów tanecznych, np. wstawki ze śmiesznych, nienaturalnych póz tańca towarzyskiego wplecione w ruch tańca plemiennego czy współczesnego.

Muzyka wprowadzała w trans, wybijała powtarzalny rytm, ciała tancerzy robiły jednomiarowe i monotonne ruchy, czasami poruszały się w konwulsjach. Wszelkie rytuały (plemienne czy religijne) o jasno ustalonej precyzji, bez zgody na własną interpretację i swobodę wykonania, a potem bezmyślnie powtarzalne, są charakterystyczne dla obsesyjnego zachowania nieświadomego człowieka. Tu ta obsesyjność była widoczna, choć nie do końca czytelne było jej przesłanie.

Muzyka i ruch przez długi czas były mocno powtarzalne, co w pewnym momencie stało się jednak nudne. Potem, wraz ze zmianą muzyki, nastąpiła zmiana w wyrazie tańca. Większa różnorodność ruchu, ciekawsza kompozycja i nowa ekspresja sprawiły, że spektakl zaczął się robić interesujący, pojawił się także wciągający wątek.

Choreografia Marco da Silva Ferreiry to szalona uroczystość z różnorodną muzyką i tańcami, to pochód nieświadomych ciał, ograniczonych rytuałami, które prowokują bezmyślną i pustą rozrywkę. W różnorodności jest łatwiej akceptować inność. Ale bezmyślna różnorodność prowadzi do chaosu. Bezładna mieszanka, szalona i lekkomyślna zabawa nie sprzyjają widzeniu inności i unikalności człowieka. Dopiero świadome uczestnictwo w grupie, z uszanowaniem własnych i innych granic, prowadzi do otwartości. Artyści nawiązują do nieheteronormatywnych orientacji psychoseksualnych, polemizując z ogólnie przyjętą normą, że heteroseksualność jest jedyną prawidłową potrzebą ludzkości, a zdecydowana męskość i kobiecość są jedyną właściwą tożsamością płciową. Tancerze wraz z rozwojem fabuły zaczynają zauważać siebie prawdziwych i akceptują swoją inność. Wspaniale zostało pokazane w tańcu stopniowe otwieranie się na drugiego człowieka. Z takiej akceptacji i uważności rodzi się piękna intymność.

fot. mat. org.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,