Recenzje

Szukanie duszy

Eben Alexander, Karen Newell: Serce świadomości. Znak, Kraków 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Eben Alexander do zbiorowej świadomości trafił za sprawą przedziwnej książki („Dowód”), w której prezentował swoje doświadczenie graniczne. Kiedyś przeszedł śmierć kliniczną, zapadł w śpiączkę i po tym wydarzeniu (z dwuprocentową szansą na wybudzenie) błyskawicznie wrócił do zdrowia i normalności. Uczeni rozkładali nad jego przypadkiem ręce – nikt nie był w stanie zrozumieć, jak doszło do zjawiska, które rozpatrywać można jedynie w kategorii cudu. Sam Alexander to profesor neurochirurgii i wykładowca Harvardu, więc autorytet w sprawach medycznych – zainteresował się on własnym doświadczeniem, jednak nie tak, jak można by się spodziewać. Opowiedział – wielokrotnie – o doznaniach „po drugiej stronie” (niektóre z jego komentarzy wypadają zabawnie, jak z przygód Alicji w Krainie Czarów), a potem zaczął się nad nimi zastanawiać. Ponieważ medycyna – ani w ogóle nauka – nie dawała szansy na zrozumienie zjawiska, które wytworzył chory umysł, autor przesunął się w stronę ezoteryki, którą teraz traktuje jak gałąź wiedzy – tak mocno, że w tomie „Serce świadomości” z prawdziwej wiedzy nie zostało już nic.

Skoro nie istnieją żadne przekonujące teorie co do pracy mózgu w sytuacji, którą przeżył Alexander, pora na wiarę, szukanie możliwości zjednoczenia się z duszą świata, w ogóle pytanie o budowanie świadomości czy rozumienie ponad gatunkami. Autor sięga po kolejne sposoby samodoskonalenia, bezustannie przenosi się od modlitwy do medytacji i próbuje przekonać czytelników do dowodów na kontakty z zaświatami. Oczywiście nastawiony jest na to, żeby zdobyć sobie słuchaczy, nie będzie zatem kwestionował bliskich sobie opisów, a przyjmie je za pewnik – nie podając odbiorcom argumentów na ich korzyść. To oznacza, że zamieni się niemal w kaznodzieję albo duchowego przywódcę nieświadomego własnej śmieszności. Popada w skrajność, liczą się dla niego wyłącznie motywy wiary w życie pozagrobowe – nie zastanawia się nad przyczynami. Przejście z nauki w zlepki religii i wyznań nie wychodzi mu na dobre i wsparcie autor wyłącznie znajdzie u tych zaangażowanych w ezoterykę i duchowość, nie przekona za to w żadnym momencie racjonalnie myślących czytelników. Za bardzo się tu wysila, za dużo zaangażowania wplata w tekst, chociaż próbuje udawać, że ma on wartość naukową.

Pisze Eben Alexander wspólnie z Karen Newell, choć ona funkcjonuje w narracji wyłącznie w tle, cała opowieść ma być prowadzona z perspektywy mężczyzny-autorytetu – i używa autor całej gamy chwytów retorycznych, żeby przez emocje wpływać na czytelników. Odwołuje się jedynie do tych, którzy poprą (albo nie wyśmieją), sugerując odbiorcom, że zasługuje na powszechny szacunek. Bardzo nakierowuje wyznania na siebie, jakby fakt, że pamięta przeżycia z czasów śpiączki miały go automatycznie predestynować do roli wszechwiedzącego. Jest w tym pewien rys zarozumiałości, zadufania i dość irytującej w przypadku niewiedzy pewności siebie.

„Serce świadomości” to lektura wyłącznie dla tych, którzy lubią motywy ezoteryczne, zastanawianie się nad wędrówkami dusz, znakami od zmarłych i niepowiązanymi wprost z religiami wierzeniami. Budzi jednak wiele wątpliwości.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , ,