Recenzje

Taniec krzyczy, taniec wzywa i uwodzi

O warsztatach choreograficznych „Kreacje 16” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie pisze Anna Czajkowska.

16. warsztaty choreograficzne „Kreacje” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej dla tancerzy Polskiego Baletu Narodowego cieszą się coraz większym powodzeniem wśród artystów i widzów. Nowe miniatury taneczne (tym razem siedem) tworzone są pod okiem Krzysztofa Pastora, który umożliwia debiuty choreograficzne młodym pasjonatom baletu od 2009 roku. Zaraz po objęciu dyrekcji Polskiego Baletu Narodowego, Krzysztof Pastor postanowił zadbać o uzdolnionych, rozpoczynających swe twórcze życie, pełnych zapału artystów i otworzyć im drzwi do kariery. Mnóstwo ruchowych wrażeń i pozytywnych przeżyć staje się wyrazem intensywnych poszukiwań  młodych choreografów oraz ich zaangażowania w cały proces twórczy, z zapewnioną niezbędną pomocą techniczną ze strony teatru. Choreografowie, którzy już pokazywali swe prace publiczności oraz ci debiutujący mierzą się z wszelkimi wyzwaniami związanymi z organizacją spektaklu – opracowywaniem programów, przyciągającą oko promocją, czyli całą otoczką konieczną przy realizacji artystycznych pomysłów. Oczywiście najważniejsza jest scena i niepowtarzalność „cielesnego języka” oddanego w tańcu, a kontrolowana wyobraźnia łączy się tu z wysokim, godnym podziwu poziomem techniki wykonania. „Kreacje 16” są wyjątkowo intensywne, przesiąknięte głębokim rozumieniem mocy zamkniętej w tańcu – perfekcyjnym w wyrazie i ruchu, ale… z przyzwoleniem na popełnianie błędów. Niosą przesłania, które dotykają istoty naszego człowieczeństwa, poczucia tożsamości i empatii płynącej z tolerancji, a dodatkowo opowiadają o obecnej w społeczeństwach dyskryminacji. Nowy ładunek emocjonalny przekazują etiudy będące wyrazem wołania o równość, poszanowanie każdej istoty ludzkiej, jej prawa do decydowania o sobie. Występujący tancerze swobodnie oddają pomysły kolejnych choreografów, prezentując sztukę baletową na bardzo wysokim poziomie. Elegancja oraz szyk stylowej klasyki miesza się tu z ostrością i surowością tańca współczesnego, refleksyjne opowieści rodem z teatru tańca łączą się z pogodnym ruchem baletowych kroków. W „Kreacjach” słowo przeradza się w dialog z ciałem, a radość i smutek stają obok siebie.

Pierwszy mini spektakl w choreografii Antonia Lanzo do utworu Béli Bartóka „Rumänische Volkstänze” („Romanian Folk Dances”) intryguje podejściem do folkloru, zachwyca ludycznością – żartobliwą, troszkę rozpasaną, ale uroczą. Choreograf stawia na nieprzemijającą magię ponadczasowej klasyki, nie uciekając przy tym od nowoczesnych elementów. Warto zauważyć czystość wykonania, które potrafią wzbogacić swoim indywidualnym temperamentem i emocjami Barbara Derleta, Paulina Magier i Alan Polański.  Bezpośredniość choreografii spaja dzikość z prostotą oraz wykwintnością charakteru „Tańców rumuńskich”. Zrozumienie warstwy muzycznej dzieła widoczne w energii tancerzy jest jedną z zalet tej uwodzicielskiej etiudy, a projekcje Claire Barrow wnoszą kolejną porcję kolorytu i dynamiki do historii muzyczno-tanecznej. Zrealizowany przez młodego choreografa pomysł to bardzo dobry początek spektaklu i zapowiedź interesującego wieczoru, wypełnionego barwną wyobraźnią, intrygującą metafizyką, po prostu… pięknem.

„Cherchez La Femme” według koncepcji Olgi Yaroshenko jest przykładem niezwykle przejmującej, gęstej, bogatej w symbolikę kompozycji. Taneczna opowieść z wyraźnym przesłaniem mówi – również słowną frazą – o wychowaniu i traktowaniu kobiety w naszej europejskiej kulturze. Główna bohaterka, uosobienie dziewczęcych pragnień zderzonych z rzeczywistością, czuje się osaczona. Szukając akceptacji skupia się na desperackich próbach dopasowania się do jedynego, możliwego wzorca bycia kobietą, choć serce podpowiada coś innego – odwieczny dylemat, żeńskiego rodu. Podkreślają to maski i muzyka na żywo w wykonaniu zespołu „Jaśmin”. Taniec dziewczyny znajduje odbicie w ruchu otaczających ją kobiet, odzwierciedlających myśli i głosy słyszane w wyobraźni. Agata Gałach (wokal), Karolina Sienkiewicz (skrzypce), Klaudia Fedyryszyn (wiolonczela), Aleksandra Kiszka Stefanek (altówka) towarzyszą tancerkom przez cały czas, skupione na myśli przewodniej choreografii. Szybkie, ostre zwroty tancerek łagodzone są falującą, płynną plastyką ciała, spójną ze słowami wykrzykiwanymi ze sceny. Oliwia Górecka, Agnieszka Jankowska, Karolina Kiermut, Eliza Walaszczyk i Olga Yaroshenko tworzą zgrany żeński krąg – ponadczasowy i niosący nadzieję, mimo tak dramatycznego i nasyconego smutkiem przekazu. 

Nie zawsze trzeba szukać głębszych refleksji czy wyraźnych przesłań – czasem muzyka i obrazy budowane gestem, zmysłowym ruchem, kreowane w wyobraźni choreografa przynoszą najwięcej pozytywnych wrażeń. Takie jest mini dzieło „Imago” autorstwa Kristófa Szabó. Zabawa formą, wdzięk i elegancja oraz wykwintność i czystość każdego obrotu, podskoku pozwoliły widzom nacieszyć się odrealnioną fantazją zamkniętą w duetach, solowych popisach zespołu tancerzy występujących w tej etiudzie. Kostiumy projektu autora (zwiewne, delikatne, wzbogacające wielowymiarowość kreślonych scen), odpowiednie światło Tomasza Fabiańskiego podkreślają głębię i dodatkowo pobudzają ludzkie zmysły. Choć najpierw wszystko powstaje w głowie autora, potem zostaje zmyślnie przełożone na język tańca i w rzeczywistości jest owocem wytężonej pracy całego zespołu. Aoi CHoji, Barbara Derleta, Yuka Ebihara, Natalia Pasiut, Yana Shtangei, Vanessa Vestita oraz Mikołaj Czyżowski, Gianni Melfi, Ivan Pal i Patryk Walczak tańczą z matematyczną precyzją, a lekkość i poezja ich tańca płynie z pomysłowych zabaw z przestrzenią, nieokiełznaną wyobraźnią, strojem oraz pulsem muzyki Jean-Philippe’a Rameau i Gustava Mahlera. Czarowna naturalność i świeżość każdego ruchu pozostaje w pamięci na dłużej.

Prezentowana po przerwie „Tożsamość względna” Joanny Drabik jest kolejną, bardzo kobiecą choreograficzną opowieścią. W odróżnieniu od pierwszej – zdecydowanie taneczną, choć słowa też się w niej pojawiają. Opowiada o tańcu, rozumieniu i czuciu, pragnieniu doznań i esencji owego bezsłownego środka komunikacji. Kobiety – Barbara Derleta, Joanna Drabik, Yuka Ebihara, Oliwia Górecka, Karolina Kiermut oraz Mar Bonet Sans, Eugénie Hecquet, Agnieszka Jankowska, Natalia Kamińska, Paulina Magier, Magda Studzińska, Eliza Walaszczyk, Olga Yaroshenko i Michela Zanzottera – są mistrzyniami, bezbłędnymi przewodniczkami, ale marzą o tańcu, który pozwala na wyzwolenie, uwolnienie uczuć i nie boi się pomyłek. W ich kreacjach pojawia się czasem dziecięca fantazja, kruchość i bezradność. Porywająca muzyka (kompozytorzy: Nicolas Jaae, Joan Baez), jej zmienność kołysze wszystkich w takt słów. Choreografka stawia na minimalizm ruchu przy maksimum ekspresji, by pokazać, że taniec jest pierwotnym, naturalnym i przyrodzonym człowiekowi środkiem wyrazu. Napięcie wzrasta, by na końcu opadając, przynieść wielość wzruszeń i ukojenie.

Eugénie Hecquet i jego „Muse(s)” goszczą na scenie zdecydowanie za krótko. Natalia Kamińska, Aoi Choji, Nikola Dworecka, Agnieszka Jankowska, Laurence Elliott, Gregor Giselbrecht, Hector Ortega Gonzalez, Cezary Wąsik przy dźwiękach muzyki Aphex Twin starają się przekazać bogaty, intensywny w wymowie, ale nieco zagmatwany (niczym wyobraźnia człowiecza) przekaz choreografa. Tajemniczość i siła muzycznej inspiracji nie pozwoliła im nawet na chwilę zatrzymania w ruchach, co zwiększało jeszcze gęstość artystycznego wyrazu, choć zaciemniało jego czytelność. Trudny temat poszukiwań twórczych, spoglądania we własny, wewnętrzny świat, gdzie zostają odkrywane różne, także mroczne myśli zasługuje na rozwinięcie w dłuższą, taneczną opowieść.  

„Momenty”, etiuda Vladimira Yaroshenki, solisty i doświadczonego baletmistrza, jest czymś wyjątkowym podczas tego spektaklu. Tangowy mikrotemat muzyczny autorstwa Karoliny Sienkiewicz zdaje się mijać jak mgnienie, ale tańczący, kreśląc colgady, quebrady oraz inne figury przywołują go na nowo. Bezgłośnie i intymnie mijają minuty, a jedność tańca – tanga argentyńskiego i dźwiękowych fraz – przykuwa uwagę. Popisowe partnerowanie, uważność obojga artystów – Olgi Yaroshenko i Vladimira Yaroshenki, plastyczny ruch, częstokroć pełen ognia, namiętności i zmysłowej ekspresji przemawia do wrażliwości widza. Duet zachwyca umiejętnością przekazywania bogatej emocjonalności (eksponowanej jeszcze odpowiednim kostiumem) w tak wysublimowany, oszczędny sposób, czaruje wypracowaną doskonałością gestu i świadomością ciała.

Gianni Melfi w etiudzie „Voices” rozwija temat równości, poszanowania ludzkich odmienności, prawa do samostanowienia i zaspokajania potrzeby rozwoju. Mar Bonet Sans, Eugénie Hecquet, Natalia Kamińska, Paulina Magier, Yume Okano, Vanessa Vestita, Marco Esposito, Alan Polański i Kristóf Szabó w zdecydowany, czytelny sposób pokazują odczucia twórcy baletowej etiudy i jego refleksje. Wieloosobowy zespół w tańcu odzwierciedla potrzebę akceptacji i przyjaznego wsparcia, którego pragnie człowiek. Z niezwykłą pasją i oddaniem artyści podkreślają wieloaspektowość mini spektaklu, jego koloryt i głębię wyobraźni autora projektu. Uroda roztańczonych postaci znakomicie przekazuje ideę piękna człowieczeństwa, niezwykłości, która tkwi w każdej ludzkiej istocie. Krzyżowanie się ruchów, nakładanie, żywotność i uczuciowość tej wymownej, lirycznej, udramatyzowanej choreografii wymaga wielkiego skupienia, ale dzięki temu krótkie dzieło ma większą siłę ekspresji. Muzyka Maxa Richtera podkreślała jeszcze wymowność wzruszających słów płynących ponad sceną i widownią.

Miłym i cennym dodatkiem do wszystkich choreografii był wyświetlany na ekranie tytuł i opis miniatury, utrzymany w starym stylu (jak z dawnego projektora). Przed każdym wejściem artystów na scenę, publiczność mogła poznać nazwiska twórców, tancerzy, kompozytorów i zobaczyć migawki z prób. Często brakuje tego rodzaju informacji, a tu pojawiły się, by jeszcze dokładniej pokazać inspiracje, uzmysłowić oglądającym ogrom wysiłku włożonego w przygotowanie spektaklu i radość płynącą z kreatywnej pracy osób biorących udział w realizacji przedsięwzięcia.

W rozmaitości stylów prezentowanych układów choreograficznych artyści dają wyraz swym uczuciom i przemyśleniom ubranym w czytelny ruch i zarażają energią płynącą ze zmysłowych obrazów – esencji baletu. Oby warsztaty choreograficzne Polskiego Baletu Narodowego rozwijały się nadal w tak ciekawym kierunku i przynosiły mnóstwo wrażeń oraz odkryć zarówno widzom, jak ich twórcom.

fot. mat. teatru

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , ,