Recenzje

Taniec w czasach wojny

Weronika Kostyrko: Tancerka i zagłada. Historia Poli Nireńskiej. Czerwone i Czarne, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Pola Nireńska – jako życiowa partnerka Jana Karskiego i wybitna tancerka – to materiał na niejedną publikację, również w ramach beletrystyki. Jednak Weronika Kostyrko wybiera sobie na temat próbę przedstawienia życiorysu tej postaci, bez zbędnego fabularyzowania czy poszukiwania ciekawostek dla zwykłych czytelników. W efekcie wypada „Tancerka i zagłada” trochę blado, jakby bez literackiego błysku. Niby autorka dba o podawanie detali, ale nie do końca przekonana jest ich celowi, trochę wymyka jej się opowieść – trudna, to fakt, ale jednak w pewien sposób urzekająca w przesłaniach.

Najpierw – standardowo – pochodzenie. O rodzinie Poli Nireńskiej, perypetiach z nazwiskiem i o wyznaniu żydowskim pisze Weronika Kostyrko trochę w oderwaniu od głównej bohaterki książki. Niby interesuje ją postać Poli – a jednak przez wiele stron w książce ciągnąć się będą wyliczenia pobitych za swoje pochodzenie Żydów niemających z tancerką nic wspólnego (poza miejscem zamieszkania – Warszawą). Przydaje się to, żeby nakreślić kontekst i pokazać, w jakich warunkach przebiegało dzieciństwo bohaterki tomu – ale już niekoniecznie w takich rozmiarach. Nic dziwnego, że Kostyrko ucieka się do takiego zabiegu; o dzieciństwie Poli może wiedzieć wyłącznie z trzech rozmów – to trochę za mało, żeby budować cały potężny fragment biografii. Inna rzecz, że uzupełnianie braków w tak widoczny sposób trochę będzie czytelników zniechęcać do dalszej lektury – chyba że akurat trafili na tom „Tancerka i zagłada” w poszukiwaniu ogólnych wiadomości na temat żydowskich mieszkańców Warszawy. Zadaje autorka mnóstwo pytań na temat Poli Nireńskiej, próbuje dowiadywać się czegoś od znawców obyczajów, szuka potwierdzenia dla własnych hipotez – i z tego układa część życiorysu. Mało w tym Poli – ale więcej być po prostu nie może. W dalszej części tomu autorkę zajmie motyw uszczęśliwiającego kobietę tańca – Pola tak prowadzi własną edukację czy wręcz drogę życiową, żeby móc realizować pasje. Gdzieniegdzie pojawiają się również ostrożne wzmianki na temat pierwszych zauroczeń, także – miłości homoseksualnej (i tutaj Weronika Kostyrko jest dosyć ostrożna, jednak bardzo starannie sprawdza kolejne tropy i wskazówki, choćby tylko były dopisanym ołówkiem na marginesie słowem). Przeprowadza pracę detektywistyczną, chociaż i tak nie da rady dociec prawdy w pełnym jej kształcie. Kolejne etapy egzystencji Poli traktuje równoważnie, nie ma tu choćby prób rozkładania na różny sposób akcentów emocjonalnych i zmieniania ważności danych: liczą się różne szkoły, relacje z mistrzami w zawodzie i pomysły na kolejne pokazy taneczne. Oczywiście Weronika Kostyrko nie będzie też stronić od polityki – musi przecież wpisać działania Nireńskiej w kontekst i w coraz groźniejszą rzeczywistość.

Kiedy w życiorysie Poli Nireńskiej pojawi się Jan Karski, autorka przerzuci się w narracji na niego, chociaż jest świadoma, że wielu odbiorcom przedstawiać go nie trzeba – podąży za Karskim aż do pierwszych spotkań z tancerką. Tu również autorka nie podejmie możliwości eksponowania uczuć, postawi za to na rejestr danych, beznamiętny i może nawet zbyt spokojny jak na biograficzną opowieść dzisiaj. Bardzo skupia się na odtwarzaniu faktów i domysłach – tak bardzo, że nie pozostawia sobie sama miejsca na tworzenie, na opracowywanie literackie opowieści tak, żeby odbiorcy mieli przyjemność ze śledzenia wiadomości.

„Tancerka i zagłada” to tom bardziej życiorysowy niż biograficzny. Mnóstwo w nim pytań bez odpowiedzi albo wątpliwości – za to niewiele lekturowych smaczków. Jednak kto potrzebuje zbioru faktów, ten może do pracy Kostyrko sięgnąć.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , ,