Recenzje

To nie jest tomik z białą okładką

O książce “Niepogodzony. Antologia osobista 1991-2013” Michela Houellebecqa, Wydawnictwo W.A.B., pisze Karol Mroziński.

Najpierw rzuca się w oczy okładka, a na niej zapisane lata 1991-2013. Dużo mniej krzykliwa niż poprzednich dzieł. Czy to jakiś sygnał od autora? Co tym razem stara się przekazać Michel Houellebecq? Kto wie – może postanowił zmienić dotychczasową strategię i zamiast iść na wojnę z ideologiami, wyciąga zapomniane notatki i dzięki tekstom z młodości chce samemu się odmłodzić?

Michał, który Aniołem nigdy nie był, zabiera nas z domysłów i filozofii do przestrzeni myśli o codziennym życiu. Tak jakby chciał, aby zostało wydane wreszcie coś specjalnie dla przeciwników jego twórczości. Przypomina to obraz pastwiska, kiedy jedno wyczerpie swoje zasoby, Pasterz udaje się ze swoją trzódką na inne. Z lekkim uśmiechem przytrzymuje nas i prosto w oczy podaje ukończone dzieło, mówiąc: “Potrafię napisać też coś normalnego”. Udowadniając tym samym, iż pisarze nie są gatunkiem wymarłym czy monotematycznym. Houellebecq już tak ma, tylko satyra i groteska, rodem z XIX wieku, są jego zdaniem najlepsze do uchwycenia sedna sprawy. Jednocześnie pozostawia czytelnikowi poletko samodzielnej interpretacji. A potem zdaje się dodawać…: “Przepraszam że Ci, dla których moje utwory jak do tej pory były mało zjadliwe, musieli czekać na ten tomik tak długo.”

To nie oznacza, że w nowej odsłonie, jaką jest poezja, autor zrezygnował z siebie całkowicie. On tam jest nadal, rozdarty na drobne kawałki, niczym kartka papieru z nieudanym poematem. Poupychane w szpary “pomiędzy” zdaniami, wersami… Charakterystyczny dla niego dowcip wchodzi na inną “platformę”. Autor “Uległości” nadal pogrywa z czytelnikiem zadając pytania i służąc radą. Wszystko kryje się w tytułach wierszy, gdy poleca “czytać belgijską prasę”, w drodze “nad rzekę Creuse”, lub ucinać sobie “słodką drzemkę” w pewnym “kompleksie hotelowym”. W taki oto uroczy sposób przypomina nam, że właśnie małe rzeczy to kluczowy element pytań o istotę życia. Zaskakująca jak na Houellebecqa zamiana kolejności – od błogiego spokoju docieramy do pytań naprawdę ważnych.

Wiersz to forma krótka i z pozoru łatwa, a jednak niedoceniana przez czytelników. Tak bardzo obecna w naszym codziennym życiu, a jednak można by było przypuszczać, iż wiersz, jako taki, częściej jest pisany niż drukowany. Dlaczego? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie? Przecież na poczcie elektronicznej odbieramy zwięzłe maile, w komórce aż roi się od SMS-ów, a te objętościowo przypominają przecież wiersz. A jednak poezja jest marginalizowana. Tym, co może ją obecnie symbolizować jest być może kropka, tak mała ale istotna. To ona coś kończy, po niej coś się zaczyna, zazwyczaj wielką literą. Wiersz, równie mały co kropka, stanowi kwintesencję przekazu – mądrego zabawnego… To również symbol postoju. Kto wie, może właśnie to jest najtrudniejsze w obecnych czasach? Ich czytanie może okazać się nie tak trudne jak sądziliśmy, tylko człowiek boi się równie silnej dawki, tak małej, skoncentrowanej jak tabletka. Znając Houellebecqa można faktycznie się obawiać jej zażycia. Przecież cała kultura ludzka opiera się na sztuce przetrwania, a poezja tym bardziej w tym pomaga, bo czy człowiek dałby radę przeciwnościom losu, gdyby nie umiejętność zamazywania rzeczywistości? Co by się stało, gdyby cały czas brał ją taką, jaka jest?

Jednak warto chyba coś przemyśleć, przełknąć odrobinę goryczy, tym samym nabrać zdolności wyhamowania w znanym każdemu pędzie dnia codziennego i dalej iść wzbogaconym o pewne spostrzeżenia. Jeden z recenzentów filmowych powiedział: “to nie jest zwykły film z białym plakatem”. Ten tomik również nie jest zwyczajny. Prostota jest tu celowa i kryje za sobą coś więcej. Tylko od czytelnika zależy czy będzie chciał podjąć te grę słów i wypróbować swoje możliwości.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,