Recenzje

W obronie zwierząt

Lucy Jones: Lisy. Historia miłości i odrazy. Marginesy, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Lucy Jones pozwala na nowo odkryć urok lisów i zachwycić się nimi – chociaż w Wielkiej Brytanii zaczynają być plagą w miastach. Tom „Lisy. Historia miłości i odrazy” daje się odczytywać jako nawoływanie do ochrony tych zwierząt – i jednocześnie zniechęcanie do bestialskich „rozrywek” czy polowań. Zanim jednak autorka wkroczy w mroczny zestaw zagadnień związanych z brutalnym zabijaniem tych czworonogów, przyjrzy się obecności lisów w kulturze. Odkrywa kolejne sklasyczniałe już historie, w których lisy miały się świetnie i funkcjonowały raz jako symbole, raz – jako zwyczajni bohaterowie. Wprowadzenie związane z szybkim przeglądem obecności lisów w kulturze nastraja bardzo pozytywnie do książki, jednak dość szybko miłość z podtytułu zostaje zastąpiona przez odrazę części środowisk.

Autorka wywoła bunt wielu odbiorców – przygląda się bowiem traktowaniu zwierząt. Rejestruje kolejne przejawy agresji wobec lisów, opowiada, na czym polegają zawody, w których biedne i zastraszone zwierzę jest rozszarpywane. Im dalej w lekturze, tym więcej krwi się leje – Lucy Jones odwołuje się do zgromadzonych informacji i przeprowadza szereg rozmów z tymi, którym na sercu leży dobro lisów – ale musi działać szokowo. Sięga po sceny brutalne i przerażające, żeby zmienić mentalność odbiorców i przekonać ich do tego, że lisy nie zasługują na podły los. „Lisy. Historia miłości i odrazy” zamienia się w zestaw reportażowych spotkań. Lucy Jones wysłuchuje relacji tych, którzy zmienili swoje nastawienie do zwierząt i zaczęli się o nie troszczyć – również oni borykają się z problemami, bo grupy, które nie zrezygnowały z polowań na lisy i dręczenia zwierząt mszczą się na byłych kompanach. W efekcie giną kolejne czworonogi, tym razem pokazowo, jako demonstracja siły.

Wiele w tej książce opisów bezmyślnego okrucieństwa i rozlewu krwi, wiele angażowania się w walki między aktywistami i myśliwymi – autorka dołącza do tych pierwszych, ale żeby zyskać jak największy zasięg, o swoich przeprawach w tomie opowiada. Żeby nie zamęczyć czytelników naturalistycznymi opisami, czasem przechodzi do przyjemności: opowiada, jak obserwuje lisy na co dzień, sprawdza wzmianki o pojawianiu się gatunku wśród siedzib ludzkich w prasie – kiedy odchodzi od zagadnienia myśliwych i od śmierci lisów, przypomina przez cały czas o pięknie zwierząt. Zachwyca się lisami i na to samo pozwala odbiorcom. Sprawia, że po lekturze każdy będzie chciał inaczej spojrzeć na obecność dzikich zwierząt w najbliższym otoczeniu.

Nie jest to książka łatwa i przyjemna – chociaż zapowiada się na ciekawe studium obecności lisów w kulturze, ludzie nie pozwalają na cieszenie się zwierzęcym towarzystwem. Podpowiada jednak autorka tym, którzy z lisami mają problem, że warto zdecydować się na pomoc fachowców i pozwolić tym zwierzętom żyć. Rozmawia z tymi, którzy o lisy się troszczą – szerzy wiedzę o nich, żeby też w ten sposób pomagać pięknym stworzeniom.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,