Recenzje

Warszawa z marzeń i snów

O spektaklu „Miasto Świateł” w reżyserii Davida Zuazoli na Scenie Liliput Teatru Lalek Guliwer w Warszawie, koprodukcja Unia Teatra Niemożliwy, pisze Anna Czajkowska.

Teatr Lalek Guliwer lubi ciekawe eksperymenty, nowe twórcze wyzwania i na swojej malutkiej scenie „Liliput” (chyba jednej z najmniejszych w stolicy) z powodzeniem prezentuje interaktywne spektakle oraz różnorodne, coraz ciekawsze działania edukacyjne adresowane do dzieci. Tym razem twórcy proponują widzom wyprawę do miasta, by w gąszczu metropolii tropić ślady wspomnień oraz historii opowiadanych przez mieszkańców stolicy. Fascynacja wielkomiejskim ruchem, zgiełkiem, migotliwymi neonami i milionem świateł płynnie łączy się z magią teatru, gdzie ucieleśniają się myśli podążające ścieżkami nieograniczonej wyobraźni.

Scenariusz przedstawienia powstał dzięki warsztatom, w których w twórczy sposób uczestniczyły dzieci oraz zainteresowane tematem osoby dorosłe: rodzice, osoby starsze oraz przedstawiciele mniejszości narodowych. Ich refleksje, uwagi i pomysły pomogły stworzyć scenografię, a także zbudować miniaturowe miasto – Warszawę w pigułce. I to jaką! Budowaną, malowaną, klejoną ze szczegółami i niezwykłą precyzją z materiałów pochodzących z recyklingu. Nad całością dramaturgii tego nietypowego spektaklu czuwał reżyser i pomysłodawca przedsięwzięcia, chilijski artysta – David Zuazola.

W spektaklu słów pada niewiele. „O, wiatr. W Warszawie wieje wiatr. Może to sprawia, że Warszawa jest taka nieuchwytna?” – pisze autorka scenariusza „Miasta Świateł”, Barbara Sadurska. I właśnie z takich myśli, ulotnych wrażeń, wnikliwych spostrzeżeń i nieuchwytnych doznań oraz marzeń mieszkańców Warszawy zbudowane jest to przedstawienie. Miasto pulsuje życiem, pachnie, szepcze, śpiewa. Gdzieś dzwoni budzik, terkoce wózek na kółkach, przekrzykują się kaczki w parku. Rozmawiają ze sobą filiżanki pełne aromatycznej kawy, a na placu głośno gruchają gołębie. Słychać odgłos silnika samolotu, dźwięk klaksonów, sygnał karetki pogotowia. W zaułkach miasta, wśród hałaśliwych uliczek nie zobaczymy ludzi. Tym razem nie oni są bohaterami spektaklu tylko budynki, chodnikowe płyty, drzewa, przedmioty, nawet Pałac Kultury. Miejska przestrzeń nie śpi, oświetlona niezmąconym światłem, blaskiem latarni i neonów. Nic dziwnego, że reżyser inspiracji szukał w warszawskim Muzeum Neonów, by jak najlepiej oddać ducha metropolii.

„City of Lights” to tylko jeden dzień w stolicy, za to jakże bogaty w treść, wrażenia, zapachy, smaki i rzecz jasna blask diod, elektryczności, latarni i sygnalizacji świetlnej. Tu nic nie jest martwe. Kameralna, malutka scena zamieniona została w ruchliwą, nigdy nie zasypiającą makietę miasta. Jej animatorami są znakomici aktorzy Teatru Guliwer – Elżbieta Pejko, Paweł Jaroszewicz i Maciej Owczarzak. To oni zapraszają dzieci do zabawy i nauki. Dzięki sprytnym rozwiązaniom scenograficznym udaje się odtworzyć charakter znanych miejsc i budowli. Widzowie rozpoznają Plac Zamkowy z Zamkiem Królewskim i Kolumną Zygmunta III Wazy, gmach sejmu, w którym toczą się burzliwe dyskusje (świetnie pokazane, choć bez użycia słów), mosty, lotnisko, dworzec kolejowy, szpital, sięgające chmur wieżowce i biurowce. Wydaje się, że rzeka z plastikowych korków zaraz popłynie żwawym nurtem. Z przyjemnością spoglądam na uroczą makietę Teatru Guliwer – w nim króluje magia i wyobraźnia, która doskonale pasuje do wielkomiejskiego otoczenia. Taksówką, samochodem, pociągiem możemy wybrać się w podroż do świata animacji, bliskich dzieciom form, zmysłowej, plastycznej zabawy skojarzeniem. A wszystko to łączy światło i dźwięk oraz muzyka autorstwa Marka Żurawskiego. Aktorzy – animatorzy w roli gawędziarzy znakomicie radzą sobie z niełatwym zadaniem – stąpają ostrożnie, czasem pośpieszniej wśród tekturowych, miniaturowych budynków, wprawiają w ruch rekwizyty, budują, przestawiają, nawet nucą. W ciekawy sposób przypominają przeszłość miasta – czas wojenny i bombardowanie miasta, a potem odbudowę zniszczonej stolicy. I nie sposób oderwać oczu od tej dynamiki, jakże odmiennej od tradycyjnej sztuki dramatycznej. Warszawa – znana i nieznana – malowana jest światłem, obrazem, emocjami, nawet humorem oraz dopracowaną muzyką. W kameralnej, przyjaznej maluchom przestrzeni aktorzy odgrywają swoistą pantomimę. Teatr formy i wielozmysłowej treści zaskakuje niczym sen, przemawia do małego widza pobudzając zmysły, potem trafia do wyobraźni i skłania do pomysłowych interpretacji.

Fot Bartek Warzecha

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , ,