Recenzje

Wesoły wieczór z problematycznym prezentem

O spektaklu „Prezent urodzinowy” Robina Hawdona w reż. Jerzego Bończaka w Teatrze Żeromskiego w Kielcach pisze Katarzyna Wnuk.

„Prezent urodzinowy” Robina Hawdona prawdopodobnie znajduje się na liście ulubionych sztuk Jerzego Bończaka, ponieważ artysta już po raz trzeci zdecydował się na przeniesienie tejże komedii na deski teatralne. Po warszawskim Teatrze Komedia i Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze wybór padł na kielecki Teatr im. Stefana Żeromskiego.

Akcja sztuki toczy się w hotelu, a konkretnie w dwóch pokojach, pomiędzy którymi znajdują się drzwi, umożliwiające bezpośrednie przechodzenie z jednego pomieszczenia do drugiego. W pierwszym pokoju zakwaterowany zostaje Bob – urzędnik w średnim wieku, który ma spędzić tutaj upojną noc w towarzystwie Mimi, a to za sprawą nietypowego prezentu urodzinowego od przyjaciela. Wizja spotkania z nieznajomą wyraźnie nie napawa go radością, a zamiast tego staje się źródłem silnego stresu. 

Cel wizyty Boba w tym miejscu nie dla wszystkich stanowi tajemnicę, ponieważ Tony, hotelowy kelner wie o planowanej schadzce. Podczas krótkiej pogawędki pracownik hotelu zapewnia, że osobiście zamknął drzwi prowadzące do drugiego pokoju. Szybko jednak okazuje się, że Tony był w błędzie i to właśnie jego niedopatrzenie staje się katalizatorem serii omyłkowych zdarzeń.

Zamiast wynajętej prostytutki do pokoju głównego bohatera trafia spokojna i sympatyczna Kate. Kobieta bierze Boba za Dicka – psychiatrę, z którym umówiła się na randkę w ciemno za pośrednictwem agencji matrymonialnej. Pomimo niezbyt udanego początku znajomości Bob postanawia zbliżyć się do Kate, ponieważ uznaje ją za znacznie lepszą towarzyszkę na wieczór niż Mimi. W realizację swojego planu wciąga Tony’ego, który zachęcony sowitym napiwkiem przystaje na tę prośbę, ale tak naprawdę nie wie jeszcze, w co się pakuje. 

Wkrótce do hotelu dociera Dick, a tuż po nim Liz, którą Tony wziął za Mimi, choć w rzeczywistości jest ona kimś zupełnie innym i to kimś, kogo Bob doskonale zna. W pewnym momencie pojawiają nawet wątpliwości co do tego, czy „prezent Boba” w ogóle dotrze na miejsce, a także czy wszystkie te zdarzenia na pewno są dziełem przypadku.

„Prezent urodzinowy” to komedia, ale pojawiają się w niej wątki skłaniające do refleksji i co bardzo ważne, nie są tu one wprowadzane na siłę. Czy naprawdę wspaniały zdaniem choćby najlepszego przyjaciela prezent jest tym, co przyniesie nam szczęście? Czy sami jesteśmy świadomi swoich pragnień? Czy w kwestii doboru partnera warto polegać na komputerowych wyliczeniach, czy może lepiej zdać się na własną intuicję, nawet jeśli czasem bywa ona zawodna? To tylko część pytań, które pojawiają się w głowie podczas spektaklu. Nie są to jednak pytania wprowadzające widza w melancholijny nastrój, dlatego „Prezent urodzinowy” w reżyserii Jerzego Bończaka jest idealną propozycją na odprężający wieczór.

Dobra realizacja komedii bez wątpienia jest zasługą między innymi grających w niej aktorów. Chociaż wszystkie postacie wypadają tutaj naturalnie i wzbudzają sympatię, to liderem w tym przypadku jest Dawid Żłobiński w roli Tony’ego (występuje w spektaklu na zmianę z Edwardem Janaszkiem). Każde pojawienie się na scenie hotelowego kelnera – lub choćby wzmianka o nim – zwiastuje kłopoty bohaterów i dobrą zabawę widzów, a sam aktor po raz kolejny udowadnia, że potrafi wcielić się w każdego bohatera.

fot. Krzysztof Bieliński

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , ,