Recenzje

widz_trebicki(nie)poleca: „Człowiek z La Manchy”

O spektaklu „Człowiek z La Manchy” Dale’a Wassermana w reż. Anny Wieczur-Bluszcz w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Robert Trębicki.

No i stało się. Pierwszy raz spóźniłem się na spektakl. Tłumaczeniem może być niespodziewane i nikomu niepotrzebne zwężenie Al.Jerozolimskich, takie, że nawet autobusy stoją w korkach, ale to widocznie nowa idea władz miasta, by do centrum „biedota” nie przyjeżdżała. Cały czas pod kasami teatrów widzę wejściówkowiczów, więc ta „biedota” się jednak nie poddaje, ale co zrobią bogaci, którzy zapełniają śródmiejskie teatry? Przestaną do nich przyjeżdżać?

Ponieważ się spóźniłem, obsługa grzecznie i profesjonalnie wprowadziła mnie na drugi balkon z informacją, że swoje miejsce na parterze będę mógł zająć po przerwie. I nie mam o to żadnych pretensji, nienawidzę spóźnionych widzów, którzy przeszkadzają mi w teatralnym misterium, więc czemu miałbym się domagać innego traktowania. Ale błagam i ostrzegam Was przed spóźnieniami do Teatru Dramatycznego, albowiem na drugim balkonie nie da się wygodnie obejrzeć spektaklu. Drugi rząd jest tak wąski, że taki zwykły widz jak ja, do tego o większych gabarytach, nie jest w stanie usiąść normalnie, bo barierka wbija się pod kolana i uciska piszczel. Miejsca jest zatrważająco mało. Na moje szczęście nikogo nie było obok, więc sobie oglądałem przedstawienie siedząc bokiem, na wąskim krzesełku, przypominającym rozmiarami bardziej dostawkę w Kamienicy czy Capitolu. Ku mojemu zdziwieniu, widok był całkiem niezły, a słyszalność wręcz znakomita.

Samo przedstawienie to bardzo dobrze zrobiony spektakl muzyczny, w którym znów błyszczy Krzysztof Szczepaniak, tym razem w roli Sancho Pansy. Ale do jego „błysku” już się przyzwyczaiłem i śmiem twierdzić, że jak ten  znakomity aktor, wyluzowany, zawsze na miejscu, z artystycznym dystansem i charakterystycznym, pełnym radości głosem, opuści szeregi Dramatycznego to teatr straci 50% swej atrakcyjności i mocy. Szczepaniak to w swoim pokoleniu jedna z najbardziej utalentowanych scenicznych osobowości, to artysta, który nawet grając „drugie skrzypce” i tak przyciągnie uwagę widzów. Ale tym razem na scenie oglądam i inne aktorskie kreacje, które wywołują radość nie tylko na mojej twarzy. Anna Gajewska, w głównej roli kobiecej, jest świetna – ujmuje liryzmem i erotyką, a w partiach mocno dramatycznych wypada wspaniale, do tego udowadnia, że bardzo dobrze śpiewa. Znakomity jest Mariusz Drężek, ale ja mam chyba słabość do tego aktora, bo jego talent podziwiałem najpierw w „Zaklętych rewirach” w Teatrze WARSawy, później w „Obrzydliwcach” na Scenie Przodownik, czy wreszcie w niedawnym „Rewizorze” Murawickiego. Przeurocza jest Anna Gorajska, jak zawsze świetny Mateusz Weber, komicznie fantastyczny Waldemar Barwiński, lekko wycofana, choć zaznaczająca mocno swą obecność Małgorzata Rożniatowska i tradycyjnie zawsze na wysokim poziomie Tomasz Budyta. Pozostał jeszcze jeden aktor, i to grający tytułową rolę, z którą mam największy problem. Modest Ruciński, owszem, nieźle śpiewa, ale jego sceniczną kreację jakoś trudno mi zaakceptować. Może to wina śmiertelnej powagi, z jaką aktor traktuje swoją postać. Taki napuszony, żeby nie powiedzieć sztuczny, sposób pokazania tego bohatera zupełnie do mnie nie trafia. Tak samo jak patetyczny ton w pieśniach o Dulcynei, czy środki wyrazu użyte na łożu śmierci.

Do dodatkowych atutów przedstawienia dorzuciłbym świetny pomysł na scenografię, jest oszczędnie, ale bardzo w rozwiązaniach przestrzennych trafnie i konkretnie, wóz drewniany staje się stołem w karczmie, ale i łożem magnata, a już sceniczne cienie konia i osiołka pod siodło to koncept naprawdę znakomity.

Największym walorem „Człowieka z La Manchy” jest świetna muzyka wykonywana na żywo pod batutą bardzo dzisiaj popularnego dzięki występom w telewizji Adama Sztaby, więc tym bardziej warto się wybrać. Pod względem muzycznym jest zatem doskonale. Radzę Państwu pójść na ten spektakl i to jak najszybciej. W Dramatycznym już za kilka miesięcy zmieni się dyrekcja, zatem może to ostatni moment na nadrobienie repertuarowych zaległości.

Fot. Krzysztof Bieliński

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , , , , ,