Recenzje

widz_trebicki(nie)poleca: „Instrukcje”

O spektaklu „Instrukcje” wg scenariusza i w reż. Konrada Imieli w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Zaczyna się dziwnie. Światła na widowni są wciąż zapalone, w sumie widzowie jeszcze prowadzą rozmowy, gdy na scenie półnaga aktorka opowiada coś o ziemi, wodzie, powietrzu. W tle słychać głośną muzykę z pogranicza ambientu i noise, więc słów dociera do mnie niewiele. Za chwilę oglądam przedziwny taniec „na siedząco przy stołach”, z powtarzalnymi ruchami i czynnościami. Mija ok. 15-20 minut, a na scenie toczy się  jakiś przedziwny eksperyment, zupełnie odmienny od tego, do czego jestem na scenie Teatru Collegium Nobilium przyzwyczajony. I jeszcze powitanie widzów w różnych językach – no nie, myślę, jak to ma trwać dwie godziny, to nie dam chyba rady….

I nagle jak grom z jasnego nieba pojawia się  pierwsza piosenka, jest o słynnych mojżeszowych tablicach, z wiodącym głosem Karoliny Klich, tekstowo dostosowana do nowej, światowej religii czyli social mediów. Zresztą przez cały spektakl przewijają się instagramowe porady czy youtubowe streamingi – w końcu sam tytuł zobowiązuje. Esencją przedstawienia są jednak piosenki, które dostarczają dużą dawkę satysfakcji. Są piękne, przebojowe, nowoczesne, na pograniczu funku, jazzu, indie popu, rapu, autorstwa Grzegorza Rdzaka. Utwory tego młodego, szalenie utalentowanego pianisty, kompozytora, aranżera oczywiście nie byłyby tak atrakcyjne, gdyby nie znakomite wykonania – i to w każdej konfiguracji zespołowej. Dorzućmy świetne pomysły choreograficzne Jacka Gębury i mamy kolejne wyśmienite przedstawienie na scenie przy Miodowej.

Znakomite jest zbiorowe wykonanie piosenki o prodiżu, a „to naczynie metalowe, z łacińskiego cud lub potwór”, z otworem na prąd, „służące do pieczenia na kuchence gazowej lub przy użyciu prądu” – w trakcie interpretacji tego utworu zespół aktorów autentycznie przygotowuje ciasto i umieszcza je w prodiżu do upieczenia. Ciasto piecze się przez cały spektakl, więc i z każdą chwilą przedstawienia po widowni roznosi się jego zapach. Wspaniały pomysł, szkoda tylko, że na koniec nie poczęstowano tym ciastem widowni, bo byłoby to dopełnienie tego cudownego wieczoru, choć może nie do końca w zgodzie z przyjętą konwencją i poetyką (?).

Piosenka o składaniu szafy ze szwedzkiego sklepu, z wiodącymi głosami Mai Kowalskiej i Julii Piklikiewicz, jest wręcz anielską alegorią związku partnerskiego. Sklejanie modeli to cudowne wyznanie miłości, a w wykonaniu Marka Zawadzkiego i Sandry Naum robi piorunujące wrażenie. Nawet piosenka o przepychaczu do toalety, w wybornej interpretacji Kamila Owczarka, może być prezentacją bezsilności wobec świata, a wykonana właściwie a capella, z towarzyszeniem tylko dzwonków, absolutnie wbija w fotel.

Wszystko zaśpiewane jest czyściutko, z ogromnymi możliwościami wokalnymi, zaaranżowane tak, że nogi same chodzą, a i głowa porusza się w rytm muzyki. Każde perfekcyjne wykonanie budzi nie tylko mój podziw, ale i zaskoczenie, że można osiągnąć w tak młodym wieku poziom niedostępny dla wielu artystów dużo bardziej doświadczonych. Zaskoczenie tym większe, że struktura tego muzycznego dyplomu oparta została o teksty instrukcji, z jakimi się możemy zetknąć w różnych momentach naszego życia, bo przecież nawet kupując aspirynę, w pudełku jest więcej kartek z tekstem niż samego leku.

Na  końcu pojawia się solowa piosenka o ludzkich pragnieniach w zjawiskowym wykonaniu Julii Bielińskiej…  i już wiem po co była ta naga scena na początku – świetnie to zostało pomyślane. Co do artystów, myślałem że kogoś będę wyróżniał, ale proszę mi wierzyć, że byłoby to niesprawiedliwe. Wszyscy, absolutnie wszyscy są znakomici. Świetnie przygotowani, z wielkim talentem, wszechstronnymi umiejętnościami i ogromną radością grania. Sądzę, że już dzisiaj mogą podbijać teatralne sceny. Zresztą już to robią, prezentując swój profesjonalizm na scenach Romy, Proscenium w Relaxie, w Studio czy warszawskim Capitolu. Jeszcze raz chylę czoła, mocno kibicuję i wychodzę z kolejnego, doskonałego wieczoru w Akademii Teatralnej nucąc „GODIS to słodycze, a HUS to zwykły dom, GODISHUS – zaklęcie, magia szwedzkiego słowa, GODISHUS dla wspólnych rzeczy schron”. Wielka szkoda, że na wszechwiedzącym YouTubie, do którego jest jedna z modlitw „Instrukcji”, nie ma żadnej piosenki z tego wielce udanego show.

fot. Szymon Szcześniak

Komentarze
Udostepnij
Tags: , , , , , , , , , ,