Recenzje

Wyprawa

Abi Elphinstone: Podniebna Pieśń. Wilga, Warszawa 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Abi Elphinstone nie odchodzi zbyt daleko od konwencjonalnych powieści fantasy, nawet jeśli udaje, że tworzy baśń o wielopłaszczyznowych przesłaniach. „Podniebna Pieśń” podbić może serca młodych odbiorców, ale zbyt długo w pamięci nie zostanie – ze względu na podporządkowanie akcji schematom fabularnym. Nie pomogą tu nawet chwyty „filmowe” w budowaniu przestrzeni Królowej Lodu lub kadrowania poszczególnych scen, mity założycielskie ani uczucia bohaterów. Dzieci – Flint i Eska – muszą przełamać wzajemną niechęć i współpracować, żeby osiągnąć cel. Nikt ich w tym nie wyręczy, przemierzają tereny różnych plemion i muszą stawić czoła wielkiemu wrogowi – Królowej Lodu – żeby uratować bliskich. Niezależnie od tego, co będą robić po drodze i w jaki sposób poradzą sobie z wyzwaniem – historia sprawia wrażenie powtarzanej od wieków. Inna rzecz, że autorka potrafi pisać i w narracji zaklina magię historii.

Wszystko zaczyna się od pożałowania godnej sytuacji Eski. Dziewczynka jest zamknięta w szklanej kuli i musi wykonywać ruchy baletnicy na życzenie złej królowej. Nie ma ochoty na takie działania (i nic dziwnego), ale nie da rady pokonać magii. Pewnego dnia Królowa Lodu zabiera szklany klosz, żeby jeszcze bardziej ukarać swoją ofiarę – i wtedy Eska – dzięki pomocy Flinta – może zacząć uciekać. Z kolei Flint ma do wypełnienia ważną misję, chce uratować swoją mamę, którą więzi królowa. Z takim zamierzeniem trafił do jej pałacu i gdyby nie Eska – wcieliłby w życie śmiały plan. Dziewczynka, która stanęła mu na drodze jest tylko przeszkodą – co prowadzi do pierwszych poważnych i w pełni zasłużonych konfliktów. Eska i Flint po pierwszej ucieczce rozstają się w złości. Dziewczynka sama nie mogłaby przetrwać, ale zajmuje się nią drapieżny ptak, orlica, której kiedyś pomogła. Ponowne spotkanie z Flintem jest dla obojga wskazówką: muszą połączyć siły, żeby pokonać Królową Lodu. Początkowa konieczność współpracy z czasem przerodzi się w przyjaźń i zrozumienie, ale do tego potrzeba wielu wspólnych przygód, zagrożeń i ryzyka, które zmieni sposób postrzegania otoczenia. W połowie opowieści dzieci przekonają się, jakie warunki muszą spełnić, żeby ich misja się powiodła – ale wtedy już wiedzą, że są silne dzięki wspólnemu działaniu i mogą podjąć każde wyzwanie.

„Podniebna Pieśń” to książka pełna harmonijnych i lirycznych motywów, oparta na śpiewnej narracji. Bardzo dobrze autorka czuje się w motywach baśniowych i w odwzorowywaniu uczuć postaci, podkreśla emocje, które wyzwalają w sobie na przemian Flint i Eska, nie stroni też od nakreślania ciemnych uczuć: pozwala dzieciom i na złość, i na bunt. Przyjaźń nie rodzi się tu z niczego, nie jest obarczona kredytem zaufania: trzeba najpierw udowodnić, że się jest przydatnym i że można na sobie polegać – żeby ruszyć dalej.

Abi Elphinstone sięga do odwiecznego rytmu baśni, który zamienia na powieść fantasy, zamraża świat wokół bohaterów, wprowadza do niego niemal wyłącznie istoty magiczne – żeby udowodnić, że dzieci mogą wykazać się hartem ducha albo odwagą, kiedy im na czymś bardzo zależy. Jest to powieść w planie tekstu starannie przygotowana, chociaż w konstrukcji – raczej wtórna.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,