Recenzje

Z Holandii i nic więcej

Napitki & literatura. Antologia opowiadań holenderskich i flamandzkich pod redakcją Barbary Kalli i Bożeny Czarneckiej. Korporacja Ha!art, Kraków 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Wydaje się, że Barbara Kalla i Bożena Czarnecka nie mają konkretnego pomysłu na swoją antologię opowiadań holenderskich i flamandzkich, ale ponieważ udało im się zdobyć fundusze na projekt – zaoferowały odbiorcom zestaw wybranych małych form różnych autorów pod przyciągającym uwagę tytułem „Napitki & literatura”. O finansowaniu książki piszą zresztą w początkowym fragmencie podziękowań, otwierają tym książkę, więc taki czynnik wybija się automatycznie na pierwszy plan. W zasadzie nie dają odpowiedzi na pytanie, dlaczego trzeba zatrzymać się nad zbiorkiem: we wstępie przyglądać się będą rosnącej popularności gatunku na świecie (festiwale poświęcone małym formom jako sposób na promowanie literatury) oraz wyznacznikom gatunkowym (co niby jest ważne, ale – chyba niekoniecznie najważniejsze w przypadku prezentowania opowiadań z literatury niderlandzkiej, skoro w niej akurat niespecjalnie autorzy chcieli sięgać po taki środek wyrazu). I nawet przegląd tego, co na przestrzeni XX wieku działo się w literaturze Holendrów, przydatny większości czytelników (bo niewielu mogłoby wskazać nurty i artystów), nie przynosi rozwiania wątpliwości: dlaczego ci autorzy, dlaczego te opowiadania, czy istnieje jakikolwiek czynnik – poza odniesieniem do tekstów analizowanych na zajęciach ze studentami – który spajałby drobne opowieści.

„Prezentowany wybór pokazuje jednak przede wszystkim różne aspekty kultury niderlandzkiej, która polskim czytelniczkom i czytelnikom jest ciągle jeszcze stosunkowo mało znana” – przekonują Kalla i Czarnecka – i tu należy dodać, że, niestety, bardziej znana od lektury tomu się nie stanie, bo nie jest to antologia z opracowaniem krytycznym, a jedynie zestaw opowiadań (drobne biogramy autorów dodane na końcu może odrobinę pomogą w śledzeniu istotnych wątków czy rozwiązań – ale lepiej posłużyłyby jako wprowadzenia do poszczególnych utworów).

Jeśli szukać czynnika łączącego wszystkie te historie – to jedynie kwestia narodowości autorów wchodzi w grę, bo już nie koloryt lokalny czy podejście do kreowania bohaterów, nie poszukiwania w ramach formy albo tematu. Nie traktują twórcy swoich dzieł jak areny wymiany poglądów albo narzędzia do wpływania na czytelników (na szczęście, bo publicystyka pozbawiona odniesień stałaby się już całkiem niestrawna), ale trudno też mówić o jakiejkolwiek wyczuwalnej przez laików „niderlandzkości”. Jak przed lekturą odbiorcy nie byliby w stanie wskazać cech charakterystycznych dla opowiadań holenderskich, tak i po lekturze ten stan rzeczy się nie zmieni. Każde opowiadanie trzeba by omawiać oddzielnie – z uwzględnieniem fabuły, kreacji postaci i stopnia fikcyjności, jednak znaczenie ma w tym wypadku nie zestaw odniesień do pozaliterackiego życia, a czerpanie z wyobraźni. Te historie rzadko odnoszą się do kwestii społecznych, autorzy wydają się obojętni na sprawy z zewnątrz, jakby dopiero co odkryli możliwości, jakie dają drobne utwory – i zachłystywali się nimi. W ten sposób czytelnicy otrzymują antologię, która w zasadzie nic do ich wiedzy nie wnosi, może tylko przynieść przegląd pomysłów (bo za sprawą ujednolicanych i „obojętnych” tłumaczeń nawet nie – warsztatów twórców). Same pomysły to z kolei trochę mało, żeby czuć się w obowiązku zaglądać do tej książki – w zabieganiu i pośpiechu naprawdę trudno będzie dostrzec i zapamiętać najciekawsze rozwiązania, skoro wszystkie wydają się podobne…

Komentarze
Udostepnij
Tags: , ,