Recenzje

Zamówienie

Joanna Jodełka: Rektorski czek. Romans kryminalny. W.A.B., Warszawa 2019  – pisze Izabela Mikrut.

Zwykle tego typu historie nie mają długiego żywota, przeważnie też nie zainteresują większej grupy odbiorców ze względu na hermetyczność: mowa o książkach „zamawianych” dla uświetnienia jakiejś uroczystości, publikacjach konwencjonalnych i szablonowych. Kiedy zna się punkt wyjścia „Rektorskiego czeku” Joanny Jodełki, można się zacząć bać: autorka otrzymała zadanie stworzenia powieści z okazji setnych urodzin Uniwersytetu Poznańskiego. Wprawdzie zostało zaznaczone, że chodzi o inny niż portretowy (i pomnikowy) wizerunek historycznych postaci, jednak odbiorcy nie muszą w takie zapewnienia wierzyć. I tu pojawi się bardzo miła niespodzianka: „Rektorski czek. Romans kryminalny” to historia ciekawa, wartka i w dodatku napisana tak, że przyciągnie fanów kryminału oraz powieści historycznych. Joanna Jodełka całkiem odchodzi od motywów świętowania czy eksponowania biografii ważnych dla uczelni postaci – wplata je natomiast w fabułę sensacyjną i pozwala na śledzenie prawdziwej przygody, jaka pojawia się w codzienności Karoliny Rosady.

Karolina jest pracownicą archiwum uniwersyteckiego, co objawia się niemożliwą do zrozumienia przez zwykłych ludzi miłością do starych dokumentów. Kobieta pieczołowicie chroni każdy papierek, wie, co zrobić, żeby ocalić przed zniszczeniem ślady przeszłości. Ta pasja niemal prowadzi ją do zguby: Karolina w mieszkaniu sąsiadki odkrywa nieprzytomną starszą panią, udziela jej pomocy, ale sama pakuje się przez to w ogromne kłopoty. Może jednak zdobyć cenne dokumenty, a to już wystarczająca motywacja do działania. Zaaferowana znaleziskami Karolina Rosada nie zwraca uwagi na dziwne zachowania męża i na to, że najprawdopodobniej już wkrótce w jej życiu wiele się zmieni. Na razie musi odpierać zarzuty starszej pani, która raz wydaje się sympatyczna, raz – potrafi wysuwać wydumane oskarżenia w kierunku życzliwych sobie osób. Ale perypetie archiwistki to tylko spoiwo dla opowieści, nawiązanie do rzeczywistości znanej odbiorcom i tło dla intrygi kryminalnej, bo gdzie w grę wchodzi „skarb” z przeszłości, tam nie ma mowy o porozumieniu. Wszystkie kwestie sporne trzeba rozwiązywać siłą lub podstępem. Właściwa akcja toczy się z kolei w przeszłości i relacjonowana jest przez niemego służącego rektora. Mężczyzna ów bierze udział w wydarzeniach niecodziennych, nic więc dziwnego, że próbuje uporządkować swoje emocje, rejestrując na papierze wszelkie zmiany. Tutaj autorka bawi się w ocenianie charakterów w dużo większym stopniu niż w części „współczesnej”: dba o to, by postacie były wyraziste i żeby swoimi działaniami przekonywały. W przypadku Karoliny – stosuje zbyt często przesadę, zdarzy jej się kilka razy naginać rzeczywistość powieściową do potrzeb fabuły w sposób, w który czytelnicy nie uwierzą. Jednak „Rektorski czek” to książka ciekawa, atrakcyjna ze względu na dynamiczną narrację. Joanna Jodełka zgrabnie przechodzi od opowiadania o tym, co dzieje się obecnie, i do lekkiego, dyskretnego stylizowania na dawną lekturę. Bawi się motywami, pozwala czytelnikom śledzić poszukiwania „skarbu”. Wykorzystuje typowe dla powieści rozrywkowych motywy, umiejętnie splata je z celem zamówienia – i proponuje odbiorcom książkę, która nie uświetnia stulecia jednego z uniwersytetów, a wpisuje się w modne nurty literatury masowej. Dzięki temu tom ma przedłużoną żywotność i trafi do szerokiego grona odbiorców.

Komentarze
Udostepnij
Tags: ,