Recenzje

Zapiski czytelnika

M. Coetzee: Późne eseje. Karakter 2020 – pisze Izabela Mikrut.

M. Coetzee jest w tym tomie translatorem. Śledzi to, co najciekawsze w literaturze z bardzo różnych kręgów – jego wybory pozostają sprawą subiektywną, nie da się ich ujednolicić, wskazać zakresu zagadnień czy choćby rodzaju poszukiwań, wydaje się, że autor kieruje się kryteriami nie do powtórzenia, jakby usiłował w pierwszej kolejności uświadomić odbiorcom, że warto pozostawać otwartym na sztukę. Sam czyta zachłannie, sprawdza, co do zaoferowania mają mu kolejne dzieła – nieważne, czy poezja, proza, czy… książki dla dzieci. Ale nie pozostaje przy tym recenzentem, na temat każdego wybranego tekstu tworzy własny esej, rozbudowany i pełen wiadomości także spoza sfery interpretacji. Autor próbuje przedstawić własny punkt widzenia, wytłumaczyć się z wyboru lektury – w podskórnej warstwie opowieści – i zaprezentować to, co warte uwagi – bezpośrednio.

„Późne eseje” to książka, która pokazuje zatem, jak czytają wielcy. Można ją potraktować jako tom „użytkowy” w tym znaczeniu, że Coetzee nie zamierza się tu wysuwać na pierwszy plan w omówieniach: liczy się przedmiot opowieści, a nie czytelnik – chociaż dla części odbiorców na pewno nazwisko noblisty stanie się powodem do sięgnięcia po książkę. W tej publikacji – jak w wielu pozycjach krytycznoliterackich – bardziej po prostu szuka się konkretnych wiadomości niż podąża za autorem w jego czytelniczych fascynacjach. Coetzee nie próbuje nikomu zaimponować formą, wydaje się momentami, że traktuje eseje jak rozgrzewkę przed pisaniem (lub jako przygotowanie do czytania), na pewno nie zamierza zostawać w tej książce mistrzem dla „zwykłych” odbiorców – unika motywów przewodnikowych, sam z pokorą podchodzi do tekstów. Dzieli się własnymi odkryciami i fascynacjami, licząc na to, że część czytelników przejmie pasje i będzie rozwijać lekturową drogę.

Beckett czy Patrick White to autorzy, którzy pojawiają się w tomie częściej niż raz, jednak przeważnie autor skupia się na wybranym nazwisku raz. Nie ma przy tym ograniczeń także czasowych – przyjrzy się „Cierpieniom młodego Wertera”, twórczości Daniela Defoe, „Pani Bovary” czy „Śmierci Iwana Iljicza”, pojawi się w jego odczytaniach Zbigniew Herbert. Stosunkowo rzadko sięga Coetzee po zapomnianych, nieznanych czy niszowych, próbuje raczej rzucić nowe światło na nazwiska kojarzone przez odbiorców. Może odkryć w nich coś, czego czytelnicy nie dostrzegali – ale bardziej zależy mu na precyzyjnym opisywaniu i komentowaniu tego, co sam – jako czytelnik – odkrywa.

„Późne eseje” to książka letnia w temperaturze, nie wywoła ostrych dyskusji, co najwyżej może się stać podpowiedzią ze strony autorytetu co i jak czytać. Na rynku funkcjonować będzie jako książka noblisty, więc w oczywisty sposób budzi ciekawość zwłaszcza czytelników świadomych – jednak sama w sobie stanowi gratkę tylko dla prawdziwych pasjonatów czytania literatury pięknej.

Komentarze
Udostepnij