Recenzje

Zwierzę wirtualne

Lorenzo Clerici: Ta książka jest psem. Nasza Księgarnia, Warszawa 2020; Silvia Borando: Ta książka jest kotem. Nasza Księgarnia, Warszawa 2020 – pisze Izabela Mikrut.

Dawniej ci, którzy chcieli sprawdzić, czy mogą zaopiekować się zwierzęciem, mogli wykorzystać tamagotchi do lekcji odpowiedzialności, ale też i do zabawy. Podobną funkcję – tyle że bez komputerowych animacji (więc bardziej działającą na wyobraźnię) mają książeczki kartonowe „Ta książka jest psem” oraz „Ta książka jest kotem”, które na polski rynek wypuszcza Nasza Księgarnia. To wykorzystanie interaktywnych lektur i marzeń maluchów: sposób na zabawę i na sprawdzenie, czy kilkulatek wie, jak zachowywać się przy prawdziwym czworonogu. Kota prezentuje Silvia Borando, psa – Lorenzo Clerici. Rytm tomików jest podobny.

Najpierw zwierzę śpi – i to pierwsza bezcenna lekcja dla dzieci. Maluchy dowiedzą się bowiem błyskawicznie, że przy czworonogach muszą zachowywać się spokojnie, nie wolno krzyczeć ani straszyć zwierząt: kot czy pies nie tolerują wrzasków ani gwałtownych zachowań. Oczywiście nie ma czasu na wyjaśnianie tego, odbiorcy po prostu mają podążać za wskazówkami narratora, a narrator zaleca ostrożność. Zadanie, które na pierwszej rozkładówce otrzymują maluchy, wiąże się z nadaniem imienia pupilowi: jeśli dziecko ma już przemyślany ten temat, szybko wymyśli coś, co pasuje do charakteru bohatera. Kolejne rozkładówki to już przepis na zabawę. Autorzy za każdym razem próbują rozwiać wątpliwości i odrzucić błędne przekonania: pies wcale nie musi reagować na komendy, a przynajmniej nie tak, jak by sobie tego życzyły dzieci. Kot może zająć się łapaniem ptaków i wtedy trzeba je ratować. Z każdą stroną dzieci dowiadują się czegoś nowego.

Każda rozkładówka to również jakieś proste zadanie dla pociechy: czasami trzeba wytrzeć zwierzę koszulką, innym razem – podrapać po brzuchu albo za uchem. Za każdym razem też można sprawdzić reakcję postaci – przewracając stronę. Zabawa potrwa dłuższą chwilę – dopóki pupil nie pójdzie z powrotem spać.

Te książeczki są nie tylko proste w założeniach tekstowych: rozkładówki składają się z jednoakapitowych i niezbyt rozbudowanych komentarzy – podsumowań tego, co zwierzę zrobiło i poleceń dla odbiorcy (odróżnianych kolorem). Także graficznie cechują się ascezą: widać tu bohatera (z wyraźnymi konturami i jednobarwnego) – w różnych pozach i czasami – z drobnymi dodatkowymi elementami. Cała wartość tomików ujawnia się dopiero w interakcji. Najwięcej radości dostarczą te tomiki maluchom: to wsparcie w zabawie. Każde dziecko marzy o własnym czworonogu, nie każde może się wychowywać z psem czy kotem – ale przez kreskówki i rozmaite „magiczne” narracje z modnych serii pop zaburza się wizja możliwych wspólnych zabaw i postaw wobec zwierzęcia. Dzieciom wydaje się, że zwierzę to bajkowy bohater – tymczasem autorzy w tym cyklu uświadamiają maluchom, że sytuacja wygląda inaczej niż w mediach. Uczą mądrego podejścia do zwierząt – i czasami zastępują w tym rodziców. Nie wszyscy dorośli zwracają obecnie uwagę swoim dzieciom, że nie wolno psów ani kotów straszyć czy męczyć, nie wszyscy widzą potrzebę udzielania lekcji delikatności – proste picture booki pełnią funkcję edukacyjną. A do tego są po prostu zabawne, ciekawe i przygotowane tak, by przynosić radość dzieciom i ich rodzicom podczas wspólnego oglądania.

Komentarze
Udostepnij
Tags: , ,